Od 1 lipca można spłacać kredyt hipoteczny zaciągnięty we frankach szwajcarskich bez przeliczania na złotówki - ale w walucie. Niestety, choć banki nie mogą już zarabiać na różnicy między ceną sprzedaży i kupna CHF, odbijają to sobie w inny sposób. Ustawiły tak wysokie obowiązkowe opłaty za zmianę waluty w umowie kredytowej lub za zmianę rachunku, że trzeba zapłacić za to nawet 3 tys. złotych. Oburzeni "franciszkanie" uznali to za pogwałcenie praw konsumenckich i obywatelskich. Domagają się od banków wyjaśnień i proszą o weryfikację zasadności obowiązkowych opłat.
Prawo spłacania kredytów we frankach daje Polakom wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego tzw. Rekomendacja SII. Jak wygląda cała procedura?
- Należy pojawić się w oddziale banku, podpisać aneks do umowy i wnieść opłatę za zmianę waluty, w jakiej następuje spłata kredytu - mówi Agnieszka Spirydow z Nordea Bank.
Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Opłata wynosi 0,75 proc. od kwoty pozostającej do spłaty, minimum 100 złotych. Jeśli mamy średniej wielkości kredyt w wysokości 140 tys. CHF, opłata wyniesie równowartość 1.050 franków. Bank bierze pod uwagę średni kurs NBP z dnia pobrania od nas opłaty w złotówkach. Czyli - 3.021 złotych!
W Metrobank-Noble Bank opłata za to wynosi 1 proc. salda kredytu z dnia wejścia w życie aneksu. Bank zastrzega jednak, że weźmie nie więcej niż... 2 tys. zł.
Polbank z kolei pobiera opłatę "za czynności wymagające sporządzenia aneksu do umowy o kredyt", co wyceniono na 500 złotych.
Bank Millennium wybrał inną formułę - pobiera od "franciszkanów" opłatę za zmianę rachunku do obsługi kredytu. Na taki nowy rachunek trzeba będzie wpłacać ratę we frankach. Pobiera za to od każdego klienta 500 zł. Ta oferta budzi zdziwienie, bo jest to wbrew dotychczasowym, znanym praktykom banków.
- U nas otwarcie zwykłego rachunku walutowego w CHF jest bezpłatne - mówi Piotr Gajdziński z BZ WBK.
Inny zapis proponowany klientom przez Bank Millennium mówi o "opłacie za zmianę ubezpieczenia grupowego nieruchomości lub na życie kredytobiorcy na polisę indywidualną". To kosztuje aż 500 zł.
"Specjalna" oferta dla osób spłacających kredyt hipoteczny we frankach wzbudziła protesty
KupFranki.pl. - czyli społecznościowym portalu gromadzącym 11 tys. polskich rodzin z takimi kredytami. Łączna suma pożyczona przez zrzeszonych w tej grupie wynosi ponad 1 mld franków szwajcarskich. Ludzie ci rozpoczęli akcję pod hasłem "Aneks za rozsądną cenę". "Franciszkanie" uważają bowiem, że banki przesadziły. Wysokie obligatoryjne opłaty związane z kredytami walutowymi traktują jako pogwałcenie praw konsumenckich i obywatelskich.
- Powstała w ten sposób bariera ekonomiczna, która ogranicza możliwość spłaty kredytu w walucie - uważa Rafał Łyczek z
KupFranki.pl. - Protestujemy przeciwko takim praktykom, bo są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Według specjalistów Fundacji
KupFranki.org banki wprowadziły opłaty na takim poziomie, który nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Dlatego wystosowali listy do Nordea Banku, Metrobank-Noble Banku, Polbanku i Banku Millennium, w których proszą o weryfikację zasadności kwot obligatoryjnych opłat.
Zwracają też uwagę, że ich wprowadzenie może utrudniać kredytobiorcom skorzystanie z praw konsumenckich, jakie wynikają z tzw. Rekomendacji S II wydanej przez państwowy nadzór finansowy, jakim jest KNF.
Obserwatorzy poczynań banków pytają zaś, gdzie jest granica rozsądku, by jednak klient przy takich bankach chciał w przyszłości pozostać?