Wybierz region

Wybierz miasto

    Braciom Mniejszym

    Autor: Marek Ostrowski

    2002-10-11, Aktualizacja: 2004-12-18 00:08 źródło: Opole

    Zwierzęcą mszę odprawiono na przykościelnych błoniach na opolskim Zaodrzu. Zwierzaków nie brakowało, była nawet kózka i koń Madero, na którym jeździ Paweł Kukiz. - To nie jest msza dla zwierząt, jak mawiają niektórzy.

    Zwierzęcą mszę odprawiono na przykościelnych błoniach na opolskim Zaodrzu. Zwierzaków nie brakowało, była nawet kózka i koń Madero, na którym jeździ Paweł Kukiz.

    - To nie jest msza dla zwierząt, jak mawiają niektórzy. To msza w intencji wszystkiego, co żyje - tłumaczy ks. Stanisław Dworzak, proboszcz parafii Błogosławionego Czesława. - Miałem kiedyś taką przygodę: gdy odprawiałem mszę szkolną w kościele Przemienienia Pańskiego na osiedlu ZWM, kot dachowiec przeszedł przez kościół i usiadł koło tabernakulum. Powiedziałem dzieciom, że kot nie przez przypadek usiadł koło Pana Jezusa. Usłyszał to kościelny, przybiegł z zakrystii i po długiej gonitwie kota złapał i zamknął w spiżarce. Ale nie minął kwadrans, a kot był z powrotem i znowu podreptał do tabernakulum. Wtedy powiedziałem dzieciom: - Kto z was tak kocha Pana Boga? Tego kotka mama nie musiała na mszę gonić.

    To właśnie ks. Dworzak odprawił rok temu pierwszą w dziejach opolskiej diecezji zwierzęcą mszę. W tym roku wiernych z pupilami było znacznie więcej. Zdaniem ks. Dworzaka, ten, kto kocha naszych Braci Mniejszych, jest po prostu dobrym człowiekiem.

    - Jak ktoś chce zrobić z człowieka bestię, to każe mu się znęcać nad zwierzętami. Tak szkolono esesmanów. Taki młody adept SS dostawał kociaka, którego miał najpierw wychować, a potem bestialsko zabić. Chodziło o to, by zwierzaka pokochał, a potem się tej miłości sprzeniewierzył i ją podeptał - mówi ks. Dworzak.

    To nie był jego pomysł. Przyszli do niego parafianie na czele z Józefem Niewińskim, założycielem Inicjatywnej Grupy Budowy Schronisk dla Bezdomnych Zwierząt. Proboszcz z parafii Błogosławionego Czesława nie miał nic przeciwko temu pomysłowi (sam wychował się w rodzinie leśników, otoczony psami i innymi zwierzakami), ale na wszelki wypadek poprosił o zgodę ordynariusza opolskiej diecezji. Arcybiskup Alfons Nossol był podobno niesłychanie zadowolony i od razu dał swoje przyzwolenie. Pierwotnie zakładano, że będzie to msza w intencji wszystkich zwierząt, ale stanęło na tym, że zostanie odprawiona w intencji ochrony daru życia. Każdego życia: i ludzkiego, i zwierzęcego.

    - Teraz, gdy na świecie dzieją się tak straszne rzeczy, ludzie boją się swoje życie, życie bliskich. Taka msza podtrzyma ich na duchu - deklaruje ks. Dworzak.
    Nabożeństwo odprawiono na błoniach za kościołem. Ponieważ mityczny złoty wiek w świecie zwierząt już dawno minął, ministranci przygotowali boksy, oddzielając taśmami miejsca "dla psów" i "dla kotów". Za to króliki-miniaturki, chomiki, świnki morskie i żółwie w terrariach mogły wysłuchać mszy gdzie tylko chciały. Było trochę rejwachu, niektóre burki odszczekiwały się sąsiadom, ale zwierzaki zachowywały się jednak nadspodziewanie statecznie. Św. Franciszek czuwał?

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.