Wybierz region

Wybierz miasto

    Brodząc w błocie śladami brodźca

    Autor: Marek Ostrowski

    2002-08-02, Aktualizacja: 2004-12-18 00:22 źródło: Opole

    Ornitolodzy obozują nad Jeziorem Turawskim od 5 lipca. Aż do końca sierpnia będą obrączkować biegusy, zwane też brodźcami, czyli ptaki siewkowate. To te małe ptaszki i duże ptaszyska z długimi dziobami, które w ...

    Ornitolodzy obozują nad Jeziorem Turawskim od 5 lipca. Aż do końca sierpnia będą obrączkować biegusy, zwane też brodźcami, czyli ptaki siewkowate. To te małe ptaszki i duże ptaszyska z długimi dziobami, które w poszukiwaniu pożywienia brodzą sobie na zabagnionych płyciznach.
    Chodzą i chodzą, aż wpadają do tak zwanego "wacka", czyli pułapki zastawionej przez ornitologów.

    - Wystawiliśmy 27 takich "wacków" i sprawdzamy je co dwie godziny, od 5.00 rano do 21.00, kiedy ptaki zasypiają. Musimy to robić tak często, bo ptaki się w "wackach" rzucają i mogłyby sobie coś zrobić - opowiada Adam Wojciechowski, kierownik obozu.

    Tylko w ciągu pierwszych tygodni udało się złapać i zaobrączkować ponad 400 ptaków, między innymi bekasów, brodźców piskliwych i samotnych oraz batalionów. Tu niczego przewidzieć się nie da - czasem podczas obchodu okazuje się, że wszystkie pułapki są puste, innym razem łapie się w nie 40 sztuk i obrączkuje się je przez następne dwie godziny, by zaraz znowu ruszyć w jezioro. Ale nikt się nie skarży, bo zjechali tu ludzie, dla których ptaki są najważniejsze.

    Jezioro przyciąga ptaki i... ludzi
    Wojciechowski prowadzi te obozy od siedmiu lat. Zadomowił się tu na dobre, zbudował nawet na cyplu jeziora porządny drewniany domek, w którym przez całe wakacje mieszka z żoną i trójką dzieciaków. Żona za ptakami nie przeszkadza, ale urlop spędzony na łonie natury wcale jej nie przeszkadza. Na namiot może by się i nie zgodziła, ale na domek jak najbardziej.

    Pozostali uczestnicy obozu to młodzi ornitolodzy z całej Polski, którzy przyjeżdżają z własnymi namiotami. Jedni zostają tylko na kilka dni, inni na kilka tygodni, jak któremu pasuje. I tak w pierwszej połowie lipca Turawę odwiedzili miłośnicy ptaków z Górnego Śląska i spod Nowego Sącza, a w tej chwili Wojciechowskiego wspierają ornitolodzy spod Częstochowy i z Wielkopolski.

    Obóz został rozbity tuż przy ujściu Małej Panwi do Jeziora Turawskiego, o rzut kamieniem od jazu w Jedlicach. Kiedyś było tu dość głęboko, ale po wielkiej powodzi rzeka naniosła tyle osadów, że wszędzie porobiły się bagniste wysepki, idealne do stawiania "wacków". By do nich dojść, trzeba jednak cierpliwie brodzić ? niczym prawdziwe brodźce - w wodzie do kolan, czasem zapadając się w mule po pas.
    - To świetny sposób na lato - deklaruje 19-letni Tomek Ściubidło z Blachowni pod Czestochową, który wyjątkowo pilnie podpatruje starszych kolegów.

    - Ogromnym plusem jest to, że ta woda jest czysta, gnijące glony pojawiają się dalej, bliżej środka jeziora. My tu się możemy nawet wykąpać - zachwala warunki Tadeusz Kaczmarek z "Dudka", miejscowego koła Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

    Jezioro przystankiem

    Dla ornitologów Jezioro Turawskie to miejsce niezwykle atrakcyjne. Prawdę powiedziawszy nikomu nie udało się tak do końca stwierdzić, jak wiele ptaków mieszka tu na stałe. Wszystko przez to, że poziom wody w jeziorze stale się zmienia. Gdy w kwietniu niemal całkowicie spuszczono wodę, ptaki po prostu się przeprowadziły, bo warunki bytowe przestały być dla nich korzystne.

    - Woda wyszła z trzcin i wierzb, nie miały tu już czego szukać - ocenia Wojciechowski.

    Na szczęście dla ornitologów turawski zbiornik znajduje się na trasie przelotów i tysiące ptaków zatrzymuje się tu na chwilę.

    - Teraz mamy przelot jesienny. Siewkowate wiosną odleciały na Syberię i do Skandynawii, by złożyć jaja i wyprowadzić małe, a teraz lecą na południe. A po drodze zatrzymują się u nas - opowiada Wojciechowski.

    Mierzymy dziób suwmiarką

    Lustracja "wacków" może przynieść sporo niespodzianek. Można na przykład trafić na pliszkę, którą należy od razu wypuścić, bo akurat Wojciechowski nie ma uprawnień do obrączkowania wróblowatych. Bywa jednak i tak, że trafi się na pliszkę już zaobrączkowaną przez Grzegorza Hebdę z Uniwersytetu Opolskiego - wtedy wypada ptaszka odnotować przed wypuszczeniem. Zdarza się, że do "wacka" wlezie brodziec, który dał się złapać dzień wcześniej i niczego się nie nauczył.

    - Taki ptak, którego sam już zaobrączkowałem, to retrap -wyjaśnia Wojciechowski. - Popatrz, złapaliśmy go wczoraj i przez jeden dzień schudł z 25 do 23 gramów.

    - A co się dziwić, skoro ciągle go odrywamy od jedzenia? - śmieje się Ściubidło, skrzętnie odnotowując brodźca-retrapa.

    Na ptaki czekają już obrączki z nierdzewnej stali ? inny materiał się nie nadaje, bo siewkowate cały czas łażą przecież po wodzie. Obrączkę zaciska się specjalnymi cążkami, przy czym do każdego ptaka stosuje się inne cążki, bo obrączka musi być luźna.

    Ptaka trzeba też zważyć i pomierzyć, najlepiej suwmiarką. Trzeba też ocenić jego wiek, co nie jest łatwe, bo trzeba umieć znaleźć piórka juwenalne, świadczące o młodzieńczym wieku ptaszka, a gdy ich nie ma - ocenić stopień zużycia lotek i sterówek.

    - Praktyka, nic więcej. Wszystko zaczyna się od chodzenia na ptaki, tylko tak się nauczysz rozpoznawać gatunki po głosie i wyglądzie - mówi Wojciechowski.

    - A potem możesz sobie posłuchać kaset i płyt z nagranymi trelami. Ale najlepiej zacząć od pracy ze znawcą - dodaje Ściubidło.

    Będzie co obejrzeć

    Ornitolodzy przewidują, że pod koniec sierpnia poziom wody w jeziorze spadnie, pojawią się kolejne wysepki i wtedy Turawa przeżyje prawdziwą inwazję siewkowatych. Będzie co oglądać, gorzej będzie jednak z obrączkowaniem, bo kilkunastoma "wackami" nie da się obstawić odsłoniętych przez wodę setek hektarów.

    - Nie szkodzi, sama obserwacja też daje ogromną satysfakcję. Ostatnio koło naszego obozu pojawia się na przykład młody ślepowron, ptak uchodzący za symbol górnośląskich ornitologów. Naprawdę piękny okaz, jest na co popatrzeć - mówi Wojciechowski.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.