Wybierz region

Wybierz miasto

    Były wojewoda wyjaśnia przyczyny swojego zatrzymania

    Autor: Magdalena Kaczor, orka

    2002-06-27, Aktualizacja: 2004-12-18 00:30

    Maciej Płażyński, szef Platformy Obywatelskiej, nie przekazał wczoraj Ryszardowi Zembaczyńskiemu - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nominacji na kandydata na prezydenta Opola.

    Maciej Płażyński, szef Platformy Obywatelskiej, nie przekazał wczoraj Ryszardowi Zembaczyńskiemu - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nominacji na kandydata na prezydenta Opola. Zembaczyński powiedział dziennikarzom, że stało się to na jego prośbę. Nie chce, aby cień na wizytę Płażyńskiego w Opolu położyła dyskusja wokół jego osoby.

    Wczoraj Ryszard Zembaczyński wyjaśniał okoliczności swojego zatrzymania w areszcie w Bielsku-Białej. Stało się to w związku ze sprawą wyłudzenia kredytu z banku, którym kierował ("Trybuna Śląska" pisała o tym szeroko wczoraj).
    Zembaczyński stwierdził, że uruchomienie feralnego kredytu odbyło się na wniosek jego zastępcy, bez jego osobistego udziału. Podkreślił, że jest za ściganiem przestępców gospodarczych. - Takie postępowanie leży w interesie społecznym i w interesie banku, w którym pracowałem.
    Prokuratura powinna czynić swoją powinność zgodnie z prawem - mówi.

    Zembaczyński twierdzi, że nie obawia się zarzutów. Na pytanie, czy jego notowania jako kandydata na prezydenta Opola mogły spaść odpowiada: Spaść lub wzrosnąć. Idąc ulicami miasta odczuwam raczej dowody sympatii. To mnie niezwykle cieszy.

    Z zamieszania wokół byłego wojewody najbardziej ucieszyli się jego polityczni przeciwnicy. Jerzy Szteliga, szef opolskiego SLD, stwierdził, że właśnie przed kilkoma dniami otrzymał informacje na temat nieprawidłowości w Agencji Rozwoju Opolszczyzny, które miały miejsce w czasie, kiedy wojewodą był Zembaczyński.

    - Sam jako wojewoda opolski, chyba w 1995 roku, zgłosiłem do prokuratury wniosek o zbadanie nieprawidłowości w ARO - odpowiada Ryszard Zembaczyński.

    Były wojewoda opolski (1990-98) noc z poniedziałku na wtorek spędził w policyjnym areszcie w Bielsku-Białej. Został tam osadzony na wniosek Prokuratury Rejonowej, która zarzuca mu, że jako dyrektor Banku Ochrony Środowiska w Opolu podpisał bezpodstawnie w styczniu ubiegłego roku zgodę na kredyt 1,5 mln zł dla prywatnej bielskiej firmy. Pieniędzy tych opolski bank do tej pory nie odzyskał.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.