Wybierz region

Wybierz miasto

    Czy ktoś chce załatwić byłego wojewodę Zembaczyńskiego?

    Autor: Magdalena Kaczor

    2002-06-28, Aktualizacja: 2004-12-18 00:29 źródło: Opole

    Ryszard Zembaczyński, były wojewoda opolski i od tygodnia oficjalny kandydat na prezydenta Opola koalicji Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, został w poniedziałek zatrzymany przez prokuraturę w ...

    Ryszard Zembaczyński, były wojewoda opolski i od tygodnia oficjalny kandydat na prezydenta Opola koalicji Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, został w poniedziałek zatrzymany przez prokuraturę w Bielsku-Białej. W areszcie spędził ponad 13 godzin, czekając aż sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie. We wtorek rano sąd zwolnił Zembaczyńskiego orzekając, że taki środek zapobiegawczy jak areszt nie będzie konieczny. Opolan sprawa zaszokowała. Dlaczego długoletni wojewoda, cieszący się opinią prawego człowieka, został potraktowany jak pospolity przestępca?

    Feralny poniedziałek

    Było tak: w miniony poniedziałek Zembaczyński został wezwany na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej w Bielsku-Białej. Miał złożyć zeznania w ramach śledztwa prowadzonego przeciw przestępczej grupie z Podbeskidzia, która w ramach spółki M. wyłudzała kredyty, leasingi i urządzenia. Jednym z banków, które udzieliły naciągaczom kredytu, był opolski oddział Banku Ochrony Środowiska, którego dyrektorem był wówczas Zembaczyński. Spółka zaciągnęła w Opolu kredyt o wysokości 1,5 miliona złotych (385 tysięcy euro na węgiel koksujący). Zdaniem prokuratury Zembaczyński nie dopilnował należycie zbadania zdolności kredytowych bielskiej spółki. Postawiono mu zarzut niedopełnienia obowiązków na stanowisku dyrektora banku i poinformowano, że do sądu poszedł właśnie wniosek o areszt tymczasowy. A ponieważ sąd nie zdążył rozpoznać go w poniedziałek, Zembaczyński spędził noc w areszcie.
    We wtorek sąd wniosek odrzucił i Zembaczyński mógł wrócić do Opola. W środę zwołał konferencję, na której oświadczył, że jest za przestrzeganiem prawa i za ściganiem przestępców gospodarczych.

    - Takie postępowanie leży w interesie społecznym i w interesie banku, w którym pracowałem. Prokuratura powinna czynić swoją powinność zgodnie z prawem. Uważam też, że wczorajszy wyrok sądu w mojej sprawie jest wyrazem sprawiedliwości - stwierdził.

    Były wojewoda podkreśla, że nie obawia się zarzutów, a na pytanie czy jego społeczne notowania jako kandydata na prezydenta miasta Opola mogły spaść odpowiada: - Spaść lub wzrosnąć. Idąc przez ulicę miasta odczuwam raczej dowody sympatii i to mnie niezwykle cieszy.

    Z kłopotów byłego wojewody najbardziej ucieszyli się jego polityczni przeciwnicy. Dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie teraz - kiedy wybuchła afera wokół sprawy BOŚ-u - szef opolskiej SLD Jerzy Szteliga stwierdził, że dopiero co otrzymał informacje na temat nieprawidłowości w Agencji Rozwoju Opolszczyzny, które miały miejsce w czasie kiedy wojewodą był Zembaczyński.

    - To dopiero ciekawostka! Jako wojewoda opolski, chyba w 1995 roku, sam zgłosiłem do prokuratury wniosek o zbadanie nieprawidłowości w ARO. Uznałem, że jako urzędnik państwowy, mając jakiekolwiek wątpliwości co do legalności operacji finansowych w agencji, powinienem zgłosić ten fakt do prokuratury i tak wówczas uczyniłem - odpowiada Ryszard Zembaczyński.

    Sprawa polityczna?

    W środę miał do Opola przyjechać Maciej Płażyński, jeden z szefów Platformy Obywatelskiej, by wręczyć byłemu wojewodzie oficjalną nominację na kandydata na prezydenta Opola. Nie przyjechał na prośbę samego zainteresowanego, który stwierdził, że nie chce, aby cień na wizytę marszałka położyła dyskusja wokół jego osoby. Jego partyjni koledzy, parlamentarzyści PO Leszek Korzeniowski i Tadeusz Jarmuziewicz, są zdania, że cała afera ma podtekst polityczny, a prokuratura wykazała się zaskakującą i całkowicie niezrozumiałą nadgorliwością.

    Zembaczyński podkreśla, że informacje podane wcześniej przez media, jakoby został zwolniony za kaucją w wysokości 50 tysięcy złotych i po oddaniu paszportu, nie do końca odpowiadają prawdzie. Na dowód pokazał paszport, który dopiero teraz zamierza odesłać prokuraturze w Bielsku-Białej. Prawdą jest natomiast, że ustanowiono poręczenie majątkowe, ale Zembaczyński zapowiada, że jego adwokat będzie w tej sprawie wnosił zastrzeżenia.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.