Wybierz region

Wybierz miasto

    Miażdżąca krytyka kas chorych

    Autor: (mech)

    2002-04-10, Aktualizacja: 2004-12-18 00:49 źródło: Dziennik Zachodni

    Prezes Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych Michał Żemojda spotkał się we wtorek z opolskim środowiskiem medycznym, by zareklamować Narodowy Program Ochrony Zdrowia.

    Prezes Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych Michał Żemojda spotkał się we wtorek z opolskim środowiskiem medycznym, by zareklamować Narodowy Program Ochrony Zdrowia. Program jest już po konsultacjach, 16 kwietnia ma się nim zająć Rada Ministrów, potem trafi pod obrady Sejmu.

    - Ten program przywróci obywatelom poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego. Dzięki niemu zrealizowany zostanie wreszcie artykuł 68 Konstytucji RP, który mówi o równym dostępie do świadczeń medycznych finansowanych ze środków publicznych ?- mówił prezes Żemojda.

    Według szefa UNUZ-u, przez ostatnie trzy lata mieliśmy w kraju 17 różnych autonomicznych polityk zdrowotnych realizowanych przez poszczególne regionalne kasy chorych. Panujące w tym okresie reguły gry nazwał wprost "wolną amerykankę", cytując szereg wyliczeń, z których wynikać miało, że w sferze kontraktowania usług panował jeden wielki bałagan.

    - Koszt tej samej usługi, i to nawet w jednej kasie, mógł się ogromnie różnić. Laparoskopia kosztowała od 1.700 do 8.000 złotych, porada okulistyczna od 13 do 60 złotych, a stawka na głowę pacjenta w podstawowej opiece zdrowotnej wynosiła od 600 do 4.500 złotych. Wszystko wskazuje więc na to, że byli świadczeniodawcy równi i równiejsi - mówił Żemojda.

    Z podsumowań UNUZ-u wynika też, że nawet te kasy, które prowadziły wyważoną politykę finansową i są dziś na plusie (jak kasa śląska), wcale nie zasługują na słowa uznania, bo "ich ofiarą padły szpitale". Zdaniem Żemojdy, nienormalne jest, że na koniec 2001 roku kasy wypracowały nadwyżkę rzędu 600 milionów złotych, a ZOZ-y zadłużyły się w tym czasie na prawie 5 miliardów złotych (takie są szacunki resortu zdrowia i UNUZ-u). Co więcej, i same kasy, i ich upolitycznione Rady, bardziej martwiły się o swój interes niż interes pacjentów. Dowodem miał być fakt, że - mimo znanej mizerii finansowej służby zdrowia - aż 16 z 17 kas zgłosiło na rok 2002 plany finansowe zakładające wzrost wydatków na cele administracyjne. UNUZ tego nie zaakceptował, ustalił jednolite koszty (na głowę urzędnika) dla wszystkich i zaoszczędził w ten sposób 130 milionów, które będzie można wydać na świadczenia zdrowotne.

    Teraz w podobny sposób nadzorowane ma być kontraktowanie usług - od nowego roku kontrakty będą podpisywać lokalne oddziały Centralnego Funduszu Ochrony Zdrowia, ale to on będzie dbał o ujednolicenie stawek.

    - Pieniędzy nie będzie przez to więcej, ale będą sprawiedliwiej dzielone - zapewniał Żemojda.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.