Wybierz region

Wybierz miasto

    Opolanie za Unią

    Autor: Marek Ostrowski

    2002-09-06, Aktualizacja: 2004-12-18 00:15 źródło: Opole

    Jesteście regionem, który rozumie wagę integracji z Unią Europejską - pochwaliła Opolan minister ds. Integracji Europejskiej Danuta Hübner. To fakt - poparcie dla integracji jest w Opolskiem wyższe, niż w innych ...

    Jesteście regionem, który rozumie wagę integracji z Unią Europejską - pochwaliła Opolan minister ds. Integracji Europejskiej Danuta Hübner. To fakt - poparcie dla integracji jest w Opolskiem wyższe, niż w innych regionach. W sumie nic dziwnego, skoro jedna trzecia mieszkańców posiadających niemieckie obywatelstwo już w tej chwili korzysta z dobrodziejstw bycia obywatelem Wspólnoty.

    Minister Huebner odwiedziła Opole, by spotkać się z uczestnikami kolejnej już edycji Międzynarodowej Szkoły Letniej Integracji Europejskiej. W jej zajęciach uczestniczy 20 młodych ludzi z całego kontynentu - przeważają Polacy, ale są też młodzi ludzie aż z Irlandii i Tadżykistanu. Pierwszy tydzień spędzą w Opolu, w następnym pojadą do Brukseli.

    Minister Hübner wygłosiła dla nich wykład na temat stanu naszych negocjacji z Unią, podkreślając, że musimy je zamknąć do grudnia, bo to jedyna szansa, by stać się członkiem Wspólnoty w 2004 roku. A tej daty powinniśmy się trzymać za wszelką cenę.

    - Jeśli się spóźnimy, to nie weźmiemy udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz dyskusji na temat budżetu oraz, co jest dla nas szczególnie ważne, reformy wspólnej polityki rolnej - wyliczała. - Nie będziemy też mieli prawa głosu w debacie o kształcie poszerzonej Wspólnoty. Bardzo się staramy, by ten pośpiech nie wpłynął jednak na jakość negocjacji. Mamy zapewnienie, że stanowisko Brukseli w kluczowej dla nas sprawie dopłat bezpośrednich dla rolników poznamy na początku listopada, co da nam prawie dwa miesiące na rozmowy.

    - To prawda, że Opolanie są bardzo prounijni. Byłem kiedyś na wykładzie pani minister w Gdańsku i byłem zaszokowany tonem debaty, poziomem niechęci, jaką Unia budziła u tamtejszych dyskutantów, zwykłych ludzi, którym daleko było do sympatyków Leppera. U nas taki ton byłby niemożliwy, tu poparcie dla integracji jest bardzo wyraźne - wtórował jej marszałek województwa opolskiego Ryszard Galla.

    Minister ds. europejskich starała się także rozwiać obawy co do wykorzystania środków z funduszu Sapard. Przyznała, że na razie idzie to opornie, ale przypomniała, iż jeśli chodzi o wykorzystanie środków przedakcesyjnych Polska i tak wypada najlepiej. Jej zdaniem, polscy samorządowcy muszą się dopiero nauczyć metod pozyskiwania środków z Brukseli, bo to w kasie Unii czekają pieniądze, dzięki którym można zaradzić wielu lokalnym bolączkom. Marszałek Galla starał się jednak bronić opieszałych włodarzy gmin.

    - Mamy niestety taki model samorządności, w którym samorządy mają mało środków własnych i cały czas zasilane są środkami z centrali - tłumaczył. - A to powoduje, że burmistrzowie nauczyli się biernie czekać na dotacje. I teraz mają problem, by się przestawić i zrozumieć, że o pieniądze z Unii trzeba zabiegać w sposób aktywny. Unia nie rozdaje pieniędzy po równo, tylko wspiera dobrze przygotowane konkretne projekty. I o przygotowanie takich projektów trzeba się już teraz zatroszczyć.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.