Wybierz region

Wybierz miasto

    Stara, kochana Odra

    Autor: Robert Drzazga

    2002-09-13, Aktualizacja: 2004-12-18 00:14 źródło: Opole

    Korespondencja własna z Niemiec Kto w Opolu nie zna Engelberta Jarka? Ten legendarny już piłkarz opolskiej Odry od 25 lat mieszka w Niemczech ale nie rozstał się z futbolem i swoimi dawnymi partnerami z boiska.

    Korespondencja własna z Niemiec

    Kto w Opolu nie zna Engelberta Jarka? Ten legendarny już piłkarz opolskiej Odry od 25 lat mieszka w Niemczech ale nie rozstał się z futbolem i swoimi dawnymi partnerami z boiska. To z jego inicjatywy, co dwa lata odbywają się w Niemczech spotkania pod nazwą "Oppelnertreffen", w których biorą udział byli piłkarze Odry mieszkający na Zachodzie. W miniony weekend znów przebywali razem.

    - Od dwóch lat jestem już na emeryturze, mam więc sporo czasu na zajmowanie się swoim futbolowym hobby ? powiedział słynny opolski piłkarz, Engelbert Jarek, liczący sobie dziś 67 lat. - Tym razem zaprosiłem kolegów do Sinzig, miejscowości, w której mieszkam. Przyjechało jak zwykle sporo osób i znowu mogliśmy razem zagrać w piłkę.

    Bombardier z Opola

    Engelbert Jarek to postać nietuzinkowa, o szczególnej osobowości. Podczas kariery piłkarskiej prowadził ascetyczny tryb życia: nie pił i nie palił. Wrodzony talent do futbolu szybko pozwolił mu znaleźć się na szczytach krajowej piłki.

    W opolskiej Odrze znalazł się w 1954 roku. Temu klubowi był wierny grając w nim niezmiennie przez 23 lata. Z Odrą Jarek, nazywany przez kolegów Betel, przeżywał radości i smutki w I i II lidze. Dla niej zdobywał piękne bramki. Najładniejsze gole padały po silnych strzałach z rzutów wolnych. Do dziś opolscy kibice je pamiętają, przy każdej okazji meczów na ul. Oleskiej mówiąc: z tej odległości Jarek trafiłby w okienko.

    Bombardier z Opola był królem strzelców ligi, grywał w reprezentacji Polski. Do kadry jednak nie miał szczęścia, gdyż na jego pozycji, prawego łącznika, występował Lucjan Brychczy, mający bliżej do selekcjonera PZPN niż opolski idol.

    Pokochać futbol

    Gdy wraz z rodziną w 1977 roku znalazł się w Niemczech, nie pożegnał się z futbolem. Pracował zawodowo, ale i grał w piłkę. Gdy miał 50 lat był jeszcze stałym zawodnikiem w Dreisig. Na boisku występował jeszcze gdy miał 60, ale twierdzi, że już mu było wstyd. Trenując potem miejscowy zespół trzykrotnie z nim awansował, aż do tamtejszej landesligi. Dziś pierwszą drużynę w Sinzig prowadzi jego syn Artur, a Betel zajmuje się szkoleniem 13 - 14-latków w tym klubie.

    To jednak nie wszystko. Englebert Jarek znając możliwości bogatych miejscowych samorządów, wspólnie z innymi działaczami sportowymi, doprowadził do wybudowania w swojej okolicy dwóch piłkarskich boisk ze sztuczną nawierzchnią i tartanem na bieżniach.

    - Trzeba tylko wykazać inicjatywę i trochę pochodzić do burmistrza - żartuje Jarek. - Potem już sprawa biegnie szybko. W naszym powiecie mamy już cztery takie boiska, a ostatni obiekt powstał w czasie letniej przerwy między rozgrywkami. Młodzież piłkarska też trochę pomagała, choćby przy budowie szczelnego ogrodzenia, aby na boisko nie dostawały się gryzonie, które robią nory w sztucznej murawie. Ale gra się na niej doskonale. Po meczu czy treningu schodzi się z boiska czystym jak z parkietu w hali.

    Drużyna
    na literę "K"

    W Sinzig poznali się na Jarku, na jego futbolowej wiedzy. Poproszony przez miejscową szkołę o wykłady na temat futbolu, nie odmówił i przez cały rok prowadził w niej zajęcia z młodzieżą.

    Na "Oppelnertreffen" z różnych stron Niemiec do Sinzig przyjechało ponad dwudziestu byłych graczy Odry, niektórzy z rodzinami. Z Opola, na zaproszenie Jarka, dotarł były prezes Odry, Marian Bender oraz obecny wiceprezes Stowarzyszenia Sportowego Odra Opole, Ryszard Winiarz. Nie zabrakło, jak zwykle, pomagającego w organizacji spotkania, Bernarda Wieczorka oraz Joachima Fili i Jana Kowolika, którzy z Opolszczyzny wyemigrowali o wiele wcześniej.
    - Jest nas tu wielu na Zachodzie - mówi Jarek. - Tak się składa, że z moich rówieśników i młodszych piłkarzy dawnej Odry, mógłbym złożyć całą jedenastkę piłkarzy, których nazwiska rozpoczynają się na literę "K". Oto oni: bramkarze Kornek i Krzok oraz gracze z pola - Koprek, Krawiec, Kolek, bracia Edward i Karol Kotowie, Kokot, Krawczyk, Kabat, Koźniewski i Klose. Do tego dochodzą Prudło, Brejza, Czechowski, Nikisz, Bonza, Piechota, Panitz i ja z synem Arturem. Jest to niezła paka, która kiedyś wygrała turniej w Holandii. Prowadził nas wtedy były trener Odry, Teodor Wieczo-
    rek, mieszkający w Dortmundzie.

    Zagrali i wygrali

    Z uczestników spotkania w Sinzig, z różnych względów, najczęściej zdrowotnych, na boisko nie wybiegli tym razem 65-letni dziś Konrad Kornek, o trzy lata starszy Henryk Prudło, liczący sobie 58 lat Ernest Powieczko i Rainchold Michala. Można było jednak stworzyć zespół, który zmierzył siły z oldbojami SC Rhein-Ahr Sinzig, których średnia wieku była też pod pięćdziesiątkę.

    Byli opolanie zagrali w składzie: w bramce Ginter Kuźnik (62 lata), w polu - Engelbert Jarek (67), Jarosław Studzizba (47), Artur Jarek jr (39), Krystian Koźniewski (47), Daniel Koźniewski jr (21), Józef Klose (55), Bronisław Kabat (46), Dawid Kabat jr (21), Józef Kurzeja (54), Piotr Klose (52), Edward Kot (52), Karol Kot (52), Henryk Krawczyk (50).

    Miło było patrzeć jak piłka wędrowała im od nogi do nogi i jak celnie strzelali na bramkę. Betel nie grał z przodu, on dyrygował tyłami, "Dżoju" Klose popisywał się świetnym opanowaniem piłki, dr Kurzeja błyskotliwymi rajdami, "Kuzior" Koźniewski imponował celnymi wrzutkami, a Bronek Kabat swoją strzelecką skutecznością (zdobył trzy gole). Dwa dołożyli Daniel Koźniewski i Karol Kot, co złożyło się na wygranie spotkania 5-1.

    Do następnego
    razu

    Wszyscy spędzili miło wspólnie czas w Sinzig. Najpierw pojechali zobaczyć słynny z II wojny światowej most w pobliskim Remagen. Potem coś przekąsili i przy piwie wspominali dawne czasy. Bernard Wieczorek przypomniał historię Odry i emigrację jej zawodników, wręczając niektórym pamiątkowe zdjęcia oraz wycinki prasowe z lat piłkarskiej kariery. Wieczorem wspólnie oglądano w TV mecz Litwa - Niemcy i gratulowano Klosemu dobrej w nim postawy, jego syna Mirka.

    - To było nasze dziesiąte spotkanie, ale nie ostatnie - powiedział Bernard Wieczorek. - Pierwsze odbyło się w 1980 roku, a następne planujemy w 2004 roku w Bonn z okazji 50 rocznicy utworzenia w Niemczech Związku Opolan.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)