Wybierz region

Wybierz miasto

    Szukanie winnego

    Autor: Marek Ostrowski

    2002-04-05, Aktualizacja: 2004-12-18 00:50 źródło: Opole

    Ten tydzień odpowie na pytanie, kto przez najbliższe pół roku będzie gospodarzem województwa opolskiego. Trudno być prorokiem, lepiej dać sobie spokój ze zgadywaniem i zastanowić się nad tym, co zwykłym ludziom da ...

    Ten tydzień odpowie na pytanie, kto przez najbliższe pół roku będzie gospodarzem województwa opolskiego. Trudno być prorokiem, lepiej dać sobie spokój ze zgadywaniem i zastanowić się nad tym, co zwykłym ludziom da ewentualna zmiana na stanowisku marszałka województwa. Niestety, nie za wiele.


    Przypomnijmy: Klub radnych SLD (15 szabel w Sejmiku Wojewódzkim) złożył wniosek o odwołanie marszałka Stanisława Jałowieckiego, obciążając go winą za rosnące bezrobocie i gospodarczą stagnację w regionie. Zarząd Województwa zwołał w środę specjalną konferencję prasową, by oświadczyć, że zarzuty te mają charakter polityczny, a nie merytoryczny. Członkowie Zarządu zgodnie twierdzą, że nie można ich winić za to, na co nie mają wpływu. Racja, ale wniosek jest raczej ponury ? wychodzi na to, że samorząd wojewódzki, o który tak walczyli mieszkańcy regionu w 1998 roku, niewiele w sumie może.


    - Może z 20 procent winy leży po stronie Zarządu Województwa, pozostałe 80 wiązać należy ze złą polityką makroekonomiczną i brakiem narzędzi do uprawiania polityki regionalnej - ocenia sytuację regionu Ryszard Zembaczyński, były wojewoda opolski i radny Platformy Obywatelskiej, przez niektórych uważany za nowego kandydata na marszałka.


    Sytuacja gospodarcza Opolszczyzny faktycznie nie jest dobra. Rośnie tylko bezrobocie, inne wskaźniki raczej lecą w dół. Na łeb na szyję spada na przykład wielkość Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca: w 1995 wynosiła 98,7 proc. średniej krajowej, a w roku 1999 już tylko 83,7 proc. Co się dziwić, że prof. Jacek Szlachta bez ogródek nazwał Opolszczyzną "zjeżdżalnią". Właśnie spadek PKO to drugi, obok bezrobocia, zarzut pod adresem marszałka Jałowieckiego.


    On tych danych nie lekceważy, ale podkreśla, że ostatnie dane dotyczące PKB pochodzą z 1999 roku (samorząd wojewódzki miał wtedy roczek) i nie wiemy, jak ten wskaźnik wygląda teraz. Marszałek apeluje także, by statystyki interpretować uwzględniając wszystkie fakty. - Jeśli około 100 tysięcy Opolan w wieku produkcyjnym przebywa i pracuje za granicą, to znaczy, że tworzą oni tamtejszy PKB. Ale to u nas bierze się ich pod uwagę przy wyliczaniu PKB na głowę mieszkańca, co musi nam zaniżać wynik - przekonuje. - Z drugiej strony ci ludzie nie wpisują się u nas na listy bezrobotnych i inwestują tu zarobione za granicą pieniądze. Mamy więc paradoks: ze statystyk wynika, że jest u nas fatalnie, ale wystarczy pojechać w teren, by się przekonać, że ludziom na Opolszczyźnie wcale tak źle się nie żyje.


    W jednej sprawie Jałowiecki ma rację na pewno: za argumentami gospodarczymi kryją się ostre polityczne rozgrywki. Nie przez przypadek na ostatniej sesji Sejmiku, poświęconej właśnie gospodarce, panował jeden wielki bałagan. Rajcy nie dyskutowali, tylko wychodzili z sali, by ustalać kogo kim zastąpić. Było nerwowo, bo stawka jest wysoka. Lewica gra nie tylko o przejęcie władzy na pół roku, ale też o namówienie Mniejszości Niemieckiej do współpracy po wyborach. A Mniejszość się waha, bo ludzie "na wioskach" podobno patrzą na lewicę krzywo i nie chcą współpracy z SLD. Jest więc nad czym myśleć.


    A kto w końcu będzie nam marszałkował? Stanisław Jałowiecki, którego chce odwołać SLD? Wspólny kandydat lewicy i Mniejszości Niemieckiej, na przykład wicemarszałek Ryszard Galla? A może ktoś trzeci, na przykład były wojewoda Ryszard Zembaczyński? Poczekamy, zobaczymy.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.