Wybierz region

Wybierz miasto

    Trzej przyjaciele z boiska

    Autor: Kazimierz Sempruch

    2004-06-25, Aktualizacja: 2004-12-18 13:59 źródło: Opole

    Spotkani w Niemczech W latach pięćdziesiątych minionego wieku - kto to pamięta? - Maria Koterbska śpiewała piosenkę "Trzej przyjaciele z boiska...", o skrzydłowym, bramkarzu i łączniku.

    Spotkani w Niemczech

    W latach pięćdziesiątych minionego wieku - kto to pamięta? - Maria Koterbska śpiewała piosenkę "Trzej przyjaciele z boiska...", o skrzydłowym, bramkarzu i łączniku. Taką trójkę przyjaciół, choć grających na innych pozycjach, stanowią do dziś byli piłkarze opolskiej Odry: Manfred Koprek, Ernest Powieczko i Joachim Krawiec.
    Wszyscy mieszkają w Niemczech, w różnych miejscowościach, ale spotykają się często. Ostatnio okazją do tego było kolejne "Oppelnertreffen" w Bonn, na które zaprosił swoich kolegów, były gracz Odry, idol piłkarskiej młodzieży, Engelbert Jarek. Tym razem trójka byłych opolan nie wystąpiła na boisku w meczu oldbojów jak ich młodsi koledzy, ale przyjechali, aby się zobaczyć i powspominać dawne lata.
    - Nasze zjazdy odbywają się co dwa lata - mówi 61-letni Manfred Koprek, były pomocnik Odry, mieszkający dziś w Dortmundzie. - Jestem tu już chyba siódmy raz. Początkowo grałem w meczach zorganizowanych z tej okazji, teraz już trochę zdrowie na to nie pozwala. Cieszę się, że znów zobaczyłem się z Józkiem Klose, którego nie widziałem dwadzieścia lat.
    Linia pomocy w opolskiej Odrze zawsze należała do najsilniejszych formacji. Grali w niej bracia Blautowie, Koprek i Korek, bracia Kotowie i wreszcie Masztaler i Kwaśniewski. Manfred Koprek uważa jednak, że w dzisiejszym totalnym systemie futbolu, pomocnicy muszą być jeszcze bardziej uniwersalni. Muszą być agresywni, a nawet brutalni - co kontrastuje z ich dawnym, mniej kontaktowym stylem gry.
    Joachim Krawiec pochodzi z podopolskich Czarnowąs. Bardzo się ucieszył, że jego dawny LZS o nazwie Swornica, awansował aż do III ligi. Ten boczny obrońca w Odrze grał aż 16 lat. Potem trzy lata występował w Australii, wtedy jeszcze PZPN nie zezwalał polskim piłkarzom na kontrakty w klubach zachodnioeuropejskich. W Niemczech mieszka od 1981 roku.
    - Jako byłego ligowca chętnie widziano mnie tu w drużynie powiatowej, nawet awansowałem z nią do wyższej klasy, za co obiecywano mi dobrą posadę - opowiada Krawiec. - Gdy nie dotrzymano tej obietnicy, zawiesiłem buty na kołku. Potem jeszcze trenowałem drużynę juniorów i grywałem w oldbojach. Mieszkam w małym miasteczku Grevenbroich i cieszę się, że już wkrótce przejdę na emeryturę.
    Achim Krawiec był obrońcą trudnym do przejścia, znanym ze swej twardej gry. Nie faulował jednak, grał czysto. Co dziś sądzi o grze obrońców?
    - Dzisiaj obrońcy są jeszcze bardziej twardzi - mówi Krawiec. - Kiedyś, jak kogoś się popchnęło, to wyciągało się do niego rękę z przeprosinami, a dziś? Taki "kosynier" szybko się odwraca jakby nic się nie stało. Byle sędzia tego nie widział. Dzisiaj są inne zwyczaje. W futbolu profesjonalnym liczą się tylko pieniądze.
    Trzeci z trójki przyjaciół z boiska, to Ernest Powieczko, który w Odrze grał najkrócej, bo tylko dwa lata. Do Odry przeszedł w 1971 roku, gdy opolski klub awansował do I ligi i potrzebował bramkostrzelnych napastników. Potem wrócił na Górny Śląsk i grał w Uranii Kochłowice.
    - Do Niemiec wyjechałem w 1989 roku - wspomina 60-letni Powieczko. - Tu jednak kolegów z boiska najwięcej mam z Odry i z nimi utrzymuję częsty kontakt. Do niedawna jeszcze razem graliśmy w oldbojach, teraz już na to mi nie pozwala kontuzja. Staram się jednak być na każdym spotkaniu "starej Odry". Szombierki i Urania nie mają takiej "legii cudzoziemskiej" jak Odra Opole w Niemczech.
    O piłce z byłymi graczami Odry można rozmawiać w nieskończoność. Interesują ich poczynania następców w opolskiej Odrze, występy polskiej reprezentacji i drużyny narodowej Niemiec.

    Kazimierz Sempruch
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)