Wybierz region

Wybierz miasto

    Ucieczka na niby

    Autor: most

    2002-09-27, Aktualizacja: 2004-12-18 00:11 źródło: Opole

    Politycy udają, że walczą z korupcją w policji, z kolei opolska policja udawała, że łapie groźnych bandytów. Oczywiście w ramach starannie zaplanowanych ćwiczeń.

    Politycy udają, że walczą z korupcją w policji, z kolei opolska policja udawała, że łapie groźnych bandytów.
    Oczywiście w ramach starannie zaplanowanych ćwiczeń.

    Scenariusz był taki: dwóch więźniów półotwartego zakładu karnego na ulicy Partyzanckiej wykorzystuje awarię cysterny z olejem do ucieczki. Na zewnątrz czeka na nich uzbrojony w strzelbę kompan, który strzela biegnącego za nimi strażnika. W pościg ruszają antyterroryści z psem...

    Bandyci zostają ujęci i odstawieni do pudła.

    - Te ćwiczenia mają na celu przetestowanie współdziałania różnych służb w sytuacji zagrożenia - tłumaczył porucznik Ryszard Wójcicki, rzecznik prasowy zakładu na Partyzanckiej.

    Ponieważ zakład ma piec olejowy, zaczęto od katastrofy ekologicznej: stłuczki cysterny i wycieku oleju. Jego neutralizacją zajęły się służby chemiczne straży pożarnej, do akcji wkroczyli też ratownicy Obrony Cywilnej, bo na oleju poślizgnęło się dwóch strażników, odnosząc poważne obrażenia. Gdy rannych opatrywano, dwóch więźniów prysnęło na wolność. Goniący ich strażnik został postrzelony przez zaczajonego w krzakach wspólnika uciekinierów.

    Wtedy zaczęła się najbardziej emocjonująca część ćwiczeń: osaczanie i ujęcie więźniów. Cała trójka "złoczyńców" ukryła się w zrujnowanym i zarośniętym chaszczami budynku w szczerym polu. Zamieszanie było spore, bo policja musiała uciekinierów wyprowadzić w pole. Najpierw biegnący drogą patrol z psem nagle skręcił z drogi i zapadł się pod ziemię. Kwadrans później, gdy kryjówka została już dyskretnie otoczona przez antyterrorystów, na polu zaczęły wybuchać petardy i granaty z gazem dymnym, a gdzieś z boku rozległa się dzika palba. Atak przyszedł oczywiście z zupełnie innej strony - kilku uzbrojonych policjantów wyskoczyło z rowu, po czym błyskawicznie osaczyło i obezwładniło uciekinierów.

    - Były drobne błędy, choćby na styku działań różnych służb i w przypadku poczynań pojedynczych funkcjonariuszy. Obgadamy je w wąskim gronie specjalistów - skomentował podinspektor Henryk Kiślak, zastępca szefa KMP w Opolu.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.