Wybierz region

Wybierz miasto

    W lewo znaczy w prawo!

    Autor: Paweł Rassek

    2002-04-05, Aktualizacja: 2004-12-18 00:50 źródło: Dziennik Zachodni

    Przed sezonem Wisła Kraków uchodziła za murowanego faworyta do tytułu mistrzowskiego. Tymi, którzy mogli stanąć na drodze piłkarzom "Białej Gwiazdy" byli legioniści, po cichu liczono także na Amikę Wronki i Polonię ...

    Przed sezonem Wisła Kraków uchodziła za murowanego faworyta do tytułu mistrzowskiego. Tymi, którzy mogli stanąć na drodze piłkarzom "Białej Gwiazdy" byli legioniści, po cichu liczono także na Amikę Wronki i Polonię Warszawa. Wiosna okazała się jednak mało łaskawa dla podopiecznych Franciszka Smudy, z którym prezes Bogusław Cupiał dość szybko się rozstał, zatrudniając Henryka Kasperczaka. Pod wodzą nowego szkoleniowca krakowianie wcale nie radzą sobie lepiej. Co ciekawe ostatnio okazało się, że czołowy napastnik tej drużyny Mauro Cantoro nie potrafi mówić po polsku i stąd podobno jego słabsza dyspozycja...


    Niewątpliwie dla wielu takie wyznanie może być szokujące. Wszak do tej pory jeszcze żaden z piłkarzy nie tłumaczył spadku formy brakiem znajomości języka kraju w którym przyszło mu występować. Zbigniew Boniek był gwiazdą pierwszej wielkości w Juventusie Turyn, a trudno przypuszczać iż od razu poznał włoski. Podobnie rzecz ma się z innymi zawodnikami, którym przyszło grać za granicą.


    - Brak znajomości języka jest ważny, ale nie najważniejszy - mówi bramkarz Amiki Wronki, Grzegorz Szamotulski. - Przecież przechodząc do PAOK Saloniki nie znałem greckiego, a na boisku musiałem się jakoś porozumieć z kolegami. Nie ukrywam, że miałem też trochę szczęścia bo trenerem był Jugosłowianin, a masażystą Rosjanin. Było mi więc nieco łatwiej bo rosyjski znałem, a jugosłowiański jest dość podobny do naszego. Jednak na murawie podczas meczu musiałem porozumiewać z kolegami. Nikt nie narzekał.


    - Wiadomo, że na początku zawsze jest ciężko. Brak znajomości języka i nowe otoczenie potęgują obawy, które trzeba przezwyciężyć - dodaje Dariusz Wdowczyk, trener Widzewa a w przeszłości piłkarz m. in. Celticu Glasgow. - Najważniejsze jest to, aby opanować podstawowe zwroty: twoja, moja, do przodu, cofnij. Wiele razy tłumaczyłem, że piłka jest to bardzo prosta gra. Na całym świecie zasady obowiązujące w futbolu są takie same. Po prostu trzeba dobrze grać!


    Obecnie jako szkoleniowiec Wdowczyk musi jednak zasady taktyki tłumaczyć nie tylko polskim zawodnikom, ale również obcokrajowcom.


    - Z tym też nie mam większego problemu - dodaje Wdowczyk. - Kameruńczyk Clement Beaud zna angielski, Emmanuel Ewkwueme i Maxwell Kalu już od kilku lat grają w Polsce i można się z nimi dogadać w naszym języku.


    Problemy z porozumieniem z Dixonem Choto i Shingay?im Kaonderą mógł mieć Waldemar Fornalik.


    - Nie jest tak źle - mówi szkoleniowiec Górnika. - Shingayi jest już kilka lat w Polsce, gdy zachodzi taka potrzeba służy nawet jako tłumacz pomiędzy mną, a Dixonem. Zresztą tak naprawdę nigdy nie było z tym najmniejszych kłopotów. W Wiśle bez problemów dogadywaliśmy się z Ibrahimem Sunday?em czy Kalechim Ikenacho.


    - To może być nawet śmieszne, ale Shingay?i Kaondera zupełnie nieźle mówi po śląsku - dodaje Michał Probierz, pomocnik Górnika. - Nawet śmiejemy się w klubie i na Kaonderę mówimy hanys, a na Diksona - gorol.


    Probierz występujący w przeszłości w niemieckich Wattenscheid i Bayerze Uerdingen nie narzekał na brak porozumienia z nowymi kolegami z drużyny.


    - Pomagał mi na początku Czech, który dłużej występował w Niemczech i trochę mi pomagał - opowiada. - Później sam się wszystkiego nauczyłem.


    Piłkarzy Legii już drugi sezon prowadzi Dragomir Okuka. Początkowo Serbowi w kontaktach z zespołem pomagał drugi trener Dariusz Kubicki.


    - Okuka mówił po angielsku, a tym którzy nie rozumieli wszystko tłumaczył Dariusz Kubicki - mówi obrońca Legii, Jacek Magiera. - Czasami gdy chciał z kimś porozmawiać w cztery oczu to rozmawiał w "sześć oczu" bo obecny w roli tłumacza musiał być Kubicki. Teraz dogadujemy się już z trenerem bez problemów.


    O ile sprawa z trenerem jest już teraz prosta, o tyle dogadanie się na boisku z Jugosłowianinami Aleksandrem Vukovicem czy Stanko Svitlicą dostarczają niekiedy zabawnych sytuacji.


    - No tak, bo w ich języku w prawo to znaczy w lewo i odwrotnie - mówi Magiera. - Na dodatek mówiąc "ima" mają na myśli jest, a myśmy początkowo myśleli, że to znaczy nie ma. Wiele razy zdarzało się, że krzyknął przy spalonym czy faulu "ima" i stawaliśmy zdziwieni. Jednak wszyscy obcokrajowcy, takie jest zarządzenie, mają obowiązek rozmawiać w szatni tylko po polsku. Wszyscy szybko się więc uczą naszego języka.


    Niewątpliwie pochwalić należy działaczy Legii za taką decyzję. Podobne słowa uznania należą się również Śląskowi Wrocław, który przed tym sezonem wprowadził dla piłkarzy obowiązkową naukę angielskiego. Teraz jednak wrocławianie zapewne bardziej myślą o utrzymaniu się w gronie I-ligowców, niż o edukacji językowej.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.