Wybierz region

Wybierz miasto

    Zachowa stołek

    Autor: Marek Ostrowski

    2004-12-31, Aktualizacja: 2004-12-31 08:36 źródło: Opole

    Absurdy samorządowego prawa Trzeba mieć jaja, by przyznać się do błędu - oświadczył burmistrz Prudnika Zenon Kowalczyk, decydując się na dobrowolne poddanie karze za narażenie miasta na stratę prawie 1,5 mln złotych.

    Absurdy samorządowego prawa

    Trzeba mieć jaja, by przyznać się do błędu - oświadczył burmistrz Prudnika Zenon Kowalczyk, decydując się na dobrowolne poddanie karze za narażenie miasta na stratę prawie 1,5 mln złotych. Kowalczyk ma nie tylko "jaja", ale i niezły łeb: wybrał wyjście, które pozwoli mu na zachowanie stołka burmistrza.
    O perypetiach włodarzy Prudnika Gazeta pisała parokrotnie. Przypomnijmy: przed wyborami w 2002 roku władze miasta zdecydowały się objąć 51 proc. udziałów w spółce utworzonej na majątku fabryki obuwia Primus, należącej do skarbu państwa. Miasto zaciągnęło na ten cel kredyt w wysokości 1,5 mln zł. Intencje były dobre: chodziło o to, by uratować miejsca pracy dla 300 mieszkańców gminy a przy okazji stworzyć firmę, która będzie sobie dobrze radziła na rynku. Praktyka pokazała jednak, że nie jest to takie proste: pieniądze zostały przejedzone, nowa spółka popadła w długi i ostatecznie obie spółki zostały postawione w stan upadłości. Miasto straciło zainwestowane w ten interes pieniądze.
    Śledztwo, które prowadziła opolska delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wykazało, że interes od początku był trefny. Firma konsultingowa uznała, że biznes nie wypali, ale władze miasta, którym zależało na wyborczym wyniku, zignorowały tę ekspertyzę. W efekcie burmistrzowi Kowalczykowi postawiono zarzut niedopełnienia obowiązków i nadużycia zaufania, co naraziło miasto na stratę wspomnianej kwoty. Kowalczyk zarzutów wysłuchał i zaproponował, że dobrowolnie podda się karze w trybie artykułu 335 k. p. k. Prokuratura poszła na ten układ: jeśli sąd się zgodzi, burmistrz dostanie rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. I, co jest największym zaskoczeniem, nie utraci stanowiska!
    - Prezydent, burmistrz i wójt automatycznie tracą stanowisko, jeśli zostaną skazani prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne - wyjaśnia Stanisław Kunstler, dyrektor opolskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
    Rzecz w tym, że - według prokuratury - Kowalczyk wyrządził szkodę nieumyślnie. Czyli cytowany przepis go nie obowiązuje.
    Sytuacja ta nieźle obrazuje absurdy samorządowego prawa. Bo wychodzi na to, że nie traci się stanowiska za niekompetencję (na przykład zaangażowanie gminy w zbyt ryzykowny interes), ale można je stracić za niewyparzony język. Taki problem ma prezydent Warszawy Lech Kaczyński, którego Mieczysław Wachowski oskarżył o naruszenie dóbr osobistych. Identyczne kłopoty mają i nasi samorządowcy: burmistrz Brzegu Wojciech Huczyński (miał obrazić spółkę ECO) i prezydent Opola Ryszard Zembaczyński (jego słowami poczuł się urażony były najemca Czerwonej Oberży).
    Warto tu też przypomnieć przepisy dotyczące starostów i marszałków, które nakazują odwołanie ich ze stanowiska za samo tylko opóźnienie ze złożeniem wymaganych prawem oświadczeń (majątkowego i o działalności gospodarczej swojej i bliskich krewnych). Na podstawie tych właśnie przepisów wojewoda Elżbieta Rutkowska domaga się odwołania ze stanowiska kędzierzyńskiego starosty Józefa Gismana.

    Marek Ostrowski

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)