Wybierz region

Wybierz miasto

    Zajrzyj do księgi!

    Autor: Marek Ostrowski

    2002-04-19, Aktualizacja: 2004-12-18 00:47 źródło: Opole

    Zamiast bać się Unii, dopilnujcie zapisów w księgach wieczystych i śpijcie spokojnie - radzi Marek Świetlik, dyrektor Wydziału Geodezji i Gospodarki Przestrzennej Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

    Zamiast bać się Unii, dopilnujcie zapisów w księgach wieczystych i śpijcie spokojnie - radzi Marek Świetlik, dyrektor Wydziału Geodezji i Gospodarki Przestrzennej Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

    Przełom w naszych negocjacjach z Unią, przede wszystkim zgoda na skrócenia czasu ochronnego na zakup polskiej ziemi, obudziły stare lęki. Boimy się i bogatych kapitalistów, którzy wykupią naszą ojcowiznę za bezcen, i powrotu byłych właścicieli, którzy spróbują zabrać nam domy i działki.

    - Ten lęk tłumaczy sukcesy partii eurosceptycznych. Ludzi nie uspokaja informacja, że polskie sądy odrzucą roszczenia byłych właścicieli gruntów na Ziemiach Odzyskanych. Boją się, że ci właściciele odwołają się do Strasburga - ocenia dr Danuta Berlińska, socjolog z Instytutu Śląskiego w Opolu.
    - Ta obawa jest nieuzasadniona. Jeśli nasza własność została ujawniona w księgach wieczystych, jest dobrze chroniona - uspokaja Marek Świetlik z UW w Opolu.

    A Niemcy listy piszą

    Dyrektor Świetlik ma w segregatorach kilkadziesiąt pism niemieckich właścicieli opolskich nieruchomości, wysiedlonych po roku 1945. Pisma te napływały do Polski w połowie lat 90., najprawdopodobniej w ramach zorganizowanej akcji, firmowanej przez organizacje przesiedleńcze lub może kancelarię prawniczą, która uznała, że da się zrobić interes podgrzewając roszczenia Niemców wypędzonych z polskich Ziem Odzyskanych.

    Spisywane według jednego wzorca (patrz zdjęcie), były wysyłane nie do obecnych właścicieli (których danych byli właściciele mogli w ogóle nie znać), ale do urzędów. Trafiały do magistratów, urzędów rejonowych, urzędu wojewódzkiego, sądów, a nawet kancelarii ówczesnego prezydenta Wałęsy.

    - Z Belwederu trafiały do nas, a my je umieszczaliśmy w segregatorach. I nie odpisywaliśmy, bo przyjęliśmy zasadę, że z uwagi na obelżywy ton będziemy je całkiem ignorowali. Ta fala już się skończyła, w ostatnich latach nie przypominam sobie żadnych nowych pism - wspomina dyrektor Świetlik.
    Byli właściciele zapowiadali zazwyczaj, że wrócą na swoje, a na razie zakazują ,bezprawnego" gospodarowania ich mieniem. Przypominali też, że traktat polsko-niemiecki nie reguluje kwestii własności prywatnej wysiedlonych Niemców.

    Strachy na Lachy

    Zdaniem Świetlika, listy tego rodzaju, niezależnie od ich groźnego tonu, nie zasługują na poważne potraktowanie. Osiedleni na Ziemiach Odzyskanych mogą spać spokojnie nawet wtedy, jeśli są tylko dzierżawcami wieczystymi działek i domów, a jeśli im taki stan rzeczy nie odpowiada, to mają okazję szybkiego przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w pełne prawo własności na podstawie uchwały Sejmu z 26 lipca 2001 roku. Ustawa, która weszła w życie jesienią, daje rok na nieodpłatne przeprowadzenie takiej operacji. Jej przepisy dotyczą tylko mieszkańców Ziem Odzyskanych, w pozostałej części kraju uzyskanie pełnego prawa też jest możliwe, ale za określoną odpłatnością.

    - Na Ziemiach Odzyskanych osobom fizycznym przysługuje nieodpłatne roszczenie nabycia prawa własności. Trzeba pójść do gminy i złożyć wniosek o przekształcenie prawa Jedyne opłaty, które musimy ponieść, to opłaty sądowe i koszty pomiarów geodezyjnych, w sumie może kilkaset złotych. Za tę kwotę można się stać pełnym właścicielem i odetchnąć - mówi Świetlik.

    Nawet dzierżawą mocni

    Zdaniem fachowców, także użytkownik wieczysty nie musi się bać wejścia do Unii. Dowodem może być polityka zachodnich inwestorów, którzy zadowalają się odkupieniem prawa dzierżawy wieczystej i wcale się nie martwią ewentualnym powrotem przysłowiowego bauera, który mógłby zażądać zwrotu działki, na której jego rodak postawił nowy hipermarket.

    - Wtedy herr Schmidt, właściciel hipermarketu, powie herr Pohlowi, byłemu właścicielowi, że na mocy obowiązującego w Polsce prawa jego roszczenia są całkowicie bezzasadne. Gdyby inwestorzy nie wierzyli, że ich prawa są gwarantowane, to by po prostu nie ryzykowali - zapewnia dyrektor Świetlik.

    Ewentualne pisma przedstawiane przez herr Pohla zostaną przez polskie sądy zignorowane już choćby dlatego, że w myśl polskich przepisów prawo wieczystego użytkowania nie mogło być ustanowione na czyjejś własności prywatnej (czytaj: własności herr Pohla). I dalej - nawet jeśli ktoś pozwoli, by to prawo wygasło po 99 latach (czyli w realiach Ziem Odzyskanych - około roku 2063), to grunt przejdzie nie w ręce jakiegoś dawnego właściciela, ale na własność samorządu lub Skarbu Państwa. Dzierżawcy otrzyma wtedy pełne odszkodowanie za stojące na działce budowle. Rok 2063 to odległa perspektywa, ale jeśli ktoś chce sprawę zamknąć do końca, może - jako się rzekło - skorzystać ze wspomnianej ustawy z 26 lipca 2001 roku.

    Nie czekaj na rząd

    - Podstawowy błąd to przekonanie, że na straży naszej własności prywatnej stoi rząd. Bo na tym podstawowym poziomie, poziomie ksiąg wieczystych, to my osobiście musimy zadbać o to, by mieć niezbędne wpisy. I, zamiast straszyć się Unią, to powinniśmy zrobić - mówi dyrektor Świetlik.

    Sonda

    Czy lekarze powinni robić transfuzję wbrew woli umierającej?

    • Tak (62%)
    • Nie (38%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.