Firma zabezpieczająca na zlecenie miasta folwark przy ulicy Partyzanckiej w Opolu zatrudniała ludzi za głodowe stawki. Ochroniarze wciąż tam pracują w urągających godności ludzkiej warunkach. W obawie, że stracą pracę, utrzymują, że wszystko jest w porządku.

Trudno uwierzyć, ale za godzinę pilnowania folwarku przy ulicy Partyzanckiej w Opolu jedna z firm ochroniarskich płaciła zaledwie 1,19 zł. Jedna z pracownic otrzymała wynagrodzenie 500 zł za 420 godzin pracy.

- To złamanie prawa, bo od 1 stycznia 2017 roku minimalna stawka godzinowa to 13 zł - przypomina Katarzyna Duda z Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a, która zdecydowała się nagłośnić całą sprawę. - Uważamy za niedopuszczalne, aby takie głodowe stawki obowiązywały w jakiejkolwiek firmie. Będziemy apelować do prezydenta Opola, aby zerwał umowę z tą firmą.

Powodów jest zresztą więcej. Wystarczy pojechać na ulicę Partyzancką i zobaczyć, w jakich warunkach pracują tam ochroniarze.

Pojechaliśmy. Folwark to spory obiekt, który miasto przejęło kilka lat temu. Pierwotnie planowano całe miejsce ożywić i przebudować na cele kulturalne, ale na planach się skończyło. Przedwojenne budynki niszczeją, a władze miasta wciąż nie mają pomysłu, co z nimi zrobić.

Na miejscu spotykamy starszego pana, który krawatu używa jako paska. Nie ma ubrania ochroniarza, ale w końcu wyciąga służbową legitymację.

- Pilnuję tego terenu, proszę opuścić obiekt - przyznaje.

Zanim wychodzimy, widzimy że na płotku wietrzą się stare kołdry, obok stoi wiele wiaderek wypełnionych wodą. Jest też garnek, ustawiony tak, aby łapał deszczówkę płynącą z rynien budynku, który jako tako nadaje się do zamieszkania.

Z ubikacji nie można skorzystać. Początkowo ochroniarz zarzeka się jednak, że wodę bieżącą ma. Dopiero po chwili przyznaje, że łapie deszczówkę, bo inaczej wodę musiałby sam nosić, a to kosztuje sporo sił.

- Używam tej wody do mycia, czasem wleję trochę do czajnika. Zdrowa jest - przekonuje.

Ochroniarz uważa, że warunki pracy... wcale nie są najgorsze.

- Proszę napisać, że ja nie narzekam. Inni w Polsce mają jeszcze gorzej - mówi, ale nie precyzuje, kto i gdzie.

Innego zdania był kontroler Państwowej Inspekcji Pracy, który był w folwarku już jesienią 2016 roku.

- Był oburzony, tym co zobaczył - mówi Tomasz Krzemienowski, zastępca okręgowego inspektora pracy w Opolu. - W tej sprawie trwa postępowanie, dodatkowo wysłaliśmy pismo do prezydenta Opola. Odpowiedzi dotąd nie otrzymaliśmy.

Firmy które unikają płacenia 13 zł za godzinę nie unikną kary


Ratusz: Pracownicy pisali, że są zadowoleni z warunków

Za ochronę folwarku miasto płaci ponad 70 tysięcy złotych rocznie. - To pieniądze, które pozwalają na godziwe wynagrodzenia - mówią urzędnicy.

Umowę w imieniu miasta zawarł dyrektor Miejskiego Zarząd Lokali Komunalnych, któremu nakazano zabezpieczenie folwarku.

Firma Neo Group zobowiązała się, że zorganizuje ochronę folwarku pomiędzy styczniem, a grudniem tego roku.

Wygrała konkurs ofert, bo złożyła najtańszą ofertę, wartą nieco ponad 70 tys. zł. Według miejskich urzędników to kwota, która pozwala na zapłacenie ludziom godziwego wynagrodzenia.

- Nie my jesteśmy jednak od tego, aby pilnować, czy dana firma płaci stawkę zgodną z obecnym prawem - mówi Katarzyna Oborska-Marciniak, rzecznik prezydenta Opola.

Urzędnicy przyznali w poniedziałek, że pismo z Państwowej Inspekcji Pracy o tym, że ochroniarze pracują w fatalnych warunkach, otrzymali.

Następnie jednak wpłynęło oświadczenie... pracowników ochrony, którzy twierdzili, że wszystko jest w porządku.

- Jeden z nich odwołał wcześniejsze oskarżenia, napisał, że jest zadowolony z warunków pracy i stawek - opowiada rzecznik.

- Te warunki są skandaliczne, jak nikt w urzędzie mógł tego nie zauważyć? - zastanawia się Katarzyna Duda, która dziś będzie apelować o zerwanie umowy z firmą Neo Group.

- Jeśli zarzuty się potwierdzą, to umowa może zostać zerwana - przyznaje rzecznik prezydenta.

Kolejną kontrolę w folwarku zapowiada także PiP, który złapał już firmę na płaceniu po kilka złotych za godzinę pracy. Tyle, że to było w 2016 roku, gdy przepisu o stawce minimalnej 13 zł nie było.

Przedstawiciele warszawskiej centrali firmy przyznają, że na folwarku nie wszystko wygląda tak, jak powinno.

- Woda dla pracowników miała być dowożona, ale na razie nie potrafię powiedzieć, dlaczego tak się nie działo. Zapewniam, że jesteśmy na etapie wyjaśniania tej nieprawidłowości - mówi Anna Kowalska z Neo Group. - Co do warunków lokalowych, to takie zapewnił nam urząd. Jeśli chodzi o stawki za godzinę, to ta kwestia również jest wyjaśniana. Przyznaję z przykrością, że o problemach pracowników w Opolu dowiedzieliśmy się na końcu.


Praca

Komentarze (14)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

GriFii (gość)

Aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś zgodził się na pracę za taką stawkę. Na tym portalu http://praca-opolskie.pl/miasto/opole/ są informacje o lokalnym rynku pracy i aktualne oferty. Wcale nie ma u nas takiego tragicznego bezrobocia…

miet (gość)

według mnie winni są pracownik urzędu to on robi przetarg i powinni sprawdzać firmę ciągle czy płaci jakie są warunki
pracy to wymaga przetarg na usługę

Dudi (gość) (wykop.pl pozdrawia)

A jak w tej sytuacji wygląda np dodatek za prace w godzinach nocnych +25% od 13zł
Co z urlopem ? i limitem tygodniowego czasu pracy . Musi być min 4-5 ochroniarzy ze by nie pracowali wiecej jak 40h tygodniowo i mieli możliwość wykorzysta urlop jesli maja do niego prawo , bo pewnie pracuj a na umowę zlecenie.

TeresaN (gość)

Samo zerwanie umowy to złe rozwiązanie, głownie trzeba się zatroszczyć o pracowników. Np. tak to wyglądało w Kanadzie ok. 25 lat temu. Dorabiałam wieczorami jako barmanka (u Polaka niestety). Pacił gotówką, jego prawo, ale że mnie nie zarejestrował to już nie (miałam pozwolenie na pracę). Zwolnił mnie po kilku miesiącach bo nie chciałam przyjść w mój wolny dzień. Jak poszłam po zaległe wynagrodzenie (w sumie to jakieś grosze były, ale dla zasady) to mnie wyśmiał. Prosto od niego poszłam do urzędu pracy. W urzędzie, na podstawie moich "zeznań" (wystraczyło, że podałam adres restauracji i parę detali na potwierdzenie, że tam pracowałam) uznali, że nie tylko ma mi wypłacić co zaległe, ale też za wypowiedzenie (tydzień lub dwa) oraz dopatrzyli się, że płacił mi poniżej stawki minimalnej na godzinę więc, doliczyli też cała różnicę wstecz. Powiedzieli, że sparwdzą, ale sprawa jest prosta, bo jeśli mnie zatrudniał "na czarno" to jest na spalonej pozycji. Po paru tygodniach dostałam czek z urzędu na wyliczoną kwotę (kilka razy więcej niż to co mi zalegał :), wraz z papierami o zatrudnieniu gdybym chciała się ubiegać o bezrobocie (on musiał odprowadzić zaległe składki ubezpieczeniowe i emerytalne). Licencji mu nie odebrali (moja skarga pewnie była pierwszą ;), ale rozliczyli się z panem odpowiednio :) To jest troska o zwykłego szarego pracownika! Czemu u nas tak się nie da?!

kamil (gość)

widać ewidentnie ze zatrudniali element i patologie tacy co nie maja gdzie mieszkać bezdomni oni sie tam po prostu urzadzili firemka miała czysty zysk jeszcze im pewnie winiawki dowozili aby sztuka była ale urzednicy nic nie wiedzieli ciekawe czy ten gosc z komunalki łapówki nie wziął i przymykał oko trzeba ich sprawdzic we wrocławiu ochraniaja chyba MCUS jak tam maja płacone

julian (gość)

taką firemke powinni zamknąć jawne łamanie prawa trzeba sprawdzic wszystkie obiekty przez nią chronione porozmawiac z pracownikami czy mieli płacone tak jak trzeba czy były rozpiski godzin /nadgodziny/ na innych pracowników czy było płacone pod stołem co to za kara 30 tys zł wygnać tych oszustów z rynku pracy i ukarac przykładnie

Katarzyna Duda (gość) (wykop.pl pozdrawia)

W styczniu obiekty były chronione 744 godziny, mnożąc to razy 13 brutto wychodzi 9672 brutto (bez zysku dla firmy). W skali roku wychodzi dokładnie tyle, ile w komentarzu wyżej. Dobrze napisane - urzędnicy wynajęli firmę do łamania za nich prawa.

lol (gość)

Po prostu mialo byc po cichu ale ktos cos powiedzial lub dolecialo i spalilo sie myslenie.To miasto przylozylo sie do takich stawek.

wykop.pl pozdrawia (gość)

Aby spełnić wymogi płacy minimalnej to koszt rocznej ochrony wynosi około 114 tys. (bez zysku dla firmy, która to wygra) - Gdzie byli urzędnicy którzy to liczyli zakładając, że ochrona ma być 24h i z automatu nie odrzucili ofertę po niżej tej kwoty 70 tysięcy dzielone przez 12 miesięcy daje niecałe 5840 złotych miesięcznie, dzielone przez 30 dni oznacza 194 zł dziennie, czyli 8 złotych z groszami brutto za godzinę. To jest dużo mniej niż ustawowe minimum 13 złotych.Wygrała konkurs ofert, bo złożyła najtańszą ofertę, wartą nieco ponad 70 tys. zł. Według miejskich urzędników to kwota, która pozwala na zapłacenie ludziom godziwego wynagrodzenia.
Te debile nawet mnożyć nie potrafią.
Urzędnicy ustanowili prawo i wynajęli firmę, żeby to prawo za nich łamała.

G (gość)

Jeżeli obiekt jest chroniony przez 24h na dobę to potrzebnych jest minimum trzech ochroniarzy. Przy założeniu, że pracują za minimalne wynagrodzenie przewidziane w ustawie kosztują pracodawcę 3x 2412PLN=7236 miesięcznie. Czyli rocznie samo zatrudnienie musi kosztować minimum 87 tys PLN jeżeli na każdej zmianie pracuje jeden ochroniarz. Do tego należy dodać koszty utrzymania tego miejsca socjalnego, mediów itp.
Czyli jak niby kwota 70000 miałaby wystarczyć na godziwe wynagrodzenie? Urzędnicy albo nie potrafią liczyć albo było im to na rękę od samego początku. Wg mnie wszystko dzieje się za ich cichym przyzwoleniem.

Adamek (gość)

Gowno prawda ze nie unikaja pracy do jednej z firm jak pzychodzi kontrola dostaja lodowke pralke i wychodza zadowoleni nic nie widza nie pozdrwiam