Niedziela, 14 Marca 2010 Imieniny: Leon, Matylda, Michał Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Opole >> Sport >> Sołowow: Wyścigi są jak jazz

Sołowow: Wyścigi są jak jazz

Polska Dziennik Zachodni Oskar Berezowski

2009-11-20 00:04:16

Z Michałem Sołowowem, wicemistrzem Europy w rajdach samochodowych, rozmawia Oskar Berezowski

Michał Sołowow powalczy o tytuł mistrza Europy. (© Fot. Dariusz Gdesz)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »
Jak wyglądała w tym roku rywalizacja w ME?

Miałem mocnych i równych rywali: Włochów. W poprzednim sezonie przegrałem z Lucą Rossettim, teraz z Giandomenico Basso. Obaj są wspaniałymi kierowcami. Dodatkową trudnością była liczba rajdów: jedenaście. Biorąc pod uwagę kryzys, to kolejny kłopot w tak drogim sporcie. Większość tych rajdów była na południu i zachodzie Europy. Pociąga to za sobą spore koszty.

Panu w tym sezonie nie zabrakło pieniędzy, ale chyba trochę szczęścia - w Grecji jechaliście po zwycięstwo, ale zahaczyliście o kamień.

W Grecji generalnie jechałem szybciej niż moi konkurenci. Chyba w konsekwencji tego na jednym z zejść ze szczytu "zamknęło" mi się zawieszenie. Kamień, który był bardzo mały, dla zamkniętego zawieszenia stał się ogromny. Takich małych kamieni na trasie było tysiące, ale tylko ten jeden "urósł". Niezależnie od tego szczęście sprzyja lepszym. Mój główny konkurent, czyli Basso, jest lepszym ode mnie kierowcą. Wygrywa ze mną stale na asfalcie. Jeździ od 22 lat, zaczynał od kartingu. Wsparcie teamu fabrycznego daje mu dodatkowe mocne atuty, których nam trochę brakuje. Pewnie nasza pozycja przed końcowymi rajdami byłaby inna, może gdyby w kalendarzu było więcej rajdów szutrowych? Bo ja jestem średnio dobry na wszystkim. Daję sobie radę na śniegu, szutrze i na asfalcie, ale przewagę osiągam na luźnych nawierzchniach.

Kiedyś stosunkowo często zmieniał pan samochody, ale oba wicemistrzostwa świata to peugeot 207 S2000.

To dobre auto, ale nie jest tak, że dwa sezony jeżdżę tym samym samochodem. To tylko taka sama karoseria. Pod nią wszystko ewoluuje i u mnie, i u konkurencji. To już nie był taki sam silnik jak przed rokiem, zmieniliśmy też zawieszenie. Straciłem wprawdzie w tym sezonie trzy silniki, ale na szczęście podczas rajdów krajowych, a nie podczas mistrzostw Europy.

Jest pan jest w stanie wygrać mistrzostwo Europy?

Odpowiedź jest trudna, bo to w dużym stopniu zależy od konkurencji. Z Basso wygrać będzie bardzo trudno - to chyba najlepszy specjalista na świecie od gładkich asfaltów. Drugi raz jestem wicemistrzem, więc wygrałem z tymi wszystkimi pozostałymi kierowcami, którzy rywalizowali o mistrzostwo.

Dlaczego pan o sobie mówi, że jest tylko średnio dobry?

Ciężko mówić o sobie dobrze, ale i innym o mnie ciężko mówić dobrze - nie jestem młodym wiekowo obiecującym talentem, chociaż mogę być wielką nadzieją czterdziestolatków - to taki żart. Zawodniczo jeżdżę dopiero osiem lat. I to było osiem lat nauki , której nie skończyłem - dalej się uczę, ale podstawówkę rajdową mam za sobą.

Trudno było dojrzałemu mężczyźnie z sukcesami w biznesie przyjmować krytykę?

Z krytyką, z błędami i z porażkami spotykam się na co dzień. Jestem odporny. W biznesie wyznaję zasadę, że złe informacje powinny mieć pierwszeństwo, bo na nie trzeba szybko reagować i ludzie powinni mieć łatwość w przekazywaniu ich. Najpierw rozwiązujemy problemy, a nie szukamy winnych. To działa też w rajdach.

Czyli jakim jest pan kierowcą?

Myślę, że jestem dobrym albo bardzo dobrym kierowcą na nawierzchniach luźnych i coraz lepszym na asfaltach. Bardzo dobrze współpracuje mi się z pilotem Maćkiem Baranem.

Do czego można porównać jeżdżenie w rajdach?

Zestawię to z Formułą 1. F1 to granie z nut koncertu symfonicznego. Rajdy to niewątpliwie jazz. My mamy jakąś partyturę, ale ciągle ją zmieniamy. Frajda z grania jazzu jest ogromna. Większa niż z muzyki poważnej.

Rozumie pan Roberta Kubicę, którego ciągnie do rajdów?

Pewnie. Grand Prix Abu Zabi to 26 bardzo trudnych zakrętów. Mówią o tym tak: z parku serwisowego wyjeżdżasz trudnym tunelem - wąsko, po tunelu trzeba skręcić 90 stopni w lewo, a potem w prawo i to na rozpędzaniu, a w tym miejscu może być ślisko. W rajdzie jeden odcinek to 600 zakrętów, które się nie powtarzają.

Nie ciągnęło pana do F1?

Ja mam 187 cm wzrostu i ważę 97 kilogramów. Wiem, że Kubica ma 184 cm, ale dużo mniej waży. Jakby mnie zobaczyli w bolidzie, toby się uśmiali z wrażenia. Nie uzyskałbym superlicencji.

No to choćby pojeździć.

A, to chętnie. Sprawiłoby mi to dziką frajdę. Tylko takiej możliwości nie ma, nawet za wielkie pieniądze.

Przecież za część zawodników w nowych teamach zapłacą sponsorzy. To pan nie może za siebie?

Koledzy namawiają mnie do jeżdżenia w WRC. Uważam jednak, że to jest za drogo. Jeśli mam płacić za wypożyczenie samochodu na rajd 150-180 tys. euro, to mówię nie. Gdybym miał zapłacić za przejechanie się bolidem milion euro, to nie czułbym się komfortowo.




strona: 1 z 1

regulamin

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo