Czy aferę hazardową wyjaśni sejmowa komisja śledcza? Jak ustaliliśmy, już w poniedziałek SLD rozpoczyna konsultacje z klubami parlamentarnymi na temat swojego wniosku w tej sprawie.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Najpóźniej w środę projekt uchwały będzie u marszałka Sejmu - mówi rzecznik SLD Tomasz Kalita. Komisji chce też Prawo i Sprawiedliwość. Politycy tej partii robią wszystko, by zapewnić powołanie komisji bez względu na postawę PO. Rozważają poparcie projektu lewicy bez zgłaszania własnego. I szukają większości. Zadzwonili nawet do przebywającego poza Polską wicepremiera Waldemara Pawlaka. - Ale Pawlak, jak to on, na razie kręci - relacjonuje nasz informator. Politycy PSL są jednak w swoich wypowiedziach sceptyczni. Poseł Eugeniusz Kłopotek: - Ostatnie komisje to kompromitacja. Niech sprawę wyjaśni prokuratura i CBA.

W tej sytuacji kluczowa wydaje się postawa Platformy. Premier Tusk jeszcze wczoraj mówił, że nie ma nic przeciwko powołaniu komisji śledczej. Ale ostateczna decyzja nie zapadła.

- Zgodzimy się pod warunkiem szerokiego zbadania całej historii, począwszy od lat 2001-2003, kiedy ludzie lewicy przy tym grzebali - mówi jeden z naszych informatorów.

Wczoraj cały dzień w kancelarii premiera trwały narady. Szef rządu czekał także na wracającego z zagranicy ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, wymienianego w rozmowach właścicieli salonów gier ze Zbigniewem Chlebowskim. Wcześniej premier zdenerwowany wyszedł ze spotkania u prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zwołanego właśnie w związku z aferą hazardową. Usłyszał tam m.in., że prezydent "nie pozwoli zamieść tej sprawy pod dywan" i domaga się powołania sejmowej komisji.

I prezydentowi, i opozycji pomaga postawa ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy. Jego wczorajsze słowa o niewinności Drzewieckiego i Chlebowskiego to dziś główny argument za komisją. - Mamy najpoważniejszą aferę od 1989 roku. Zamieszani są w nią najważniejsi politycy koalicji rządzącej, są poważne dowody. A minister sprawiedliwości uznaje, że te osoby są niewinne. Dla prokuratorów to brzmi jak instrukcja, dlatego komisja jest niezbędna - przekonuje lider SLD Grzegorz Na-pieralski. A negatywny bohater afery Zbigniew Chlebowski mówi nam, że choć nie uważa za konieczne powoływania komisji śledczej, to jeśli powstanie, jest gotów przed nią stanąć: - Jestem gotowy odpowiedzieć na wszystkie pytania. Zwłaszcza, że jest kilka wątków mogących zmienić cały obraz - mówi.

Afera hazardowa może być punktem zwrotnym dla rządzącej ekipy Platformy. Nie dość, że nagrania rozmów Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego z Ryszardem Sobiesiakiem dostarczyły opozycji amunicji do długotrwałego ostrzeliwania PO, to jeszcze wewnątrz partii obudziły nadzieję na zmianę dotychczasowego układu rządzącego partią.

- Ta afera może być pęknięciem w murze, jaki do tej pory ochraniał Platformę - mówi prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. - Do mediów zaczynają się przebijać informacje o kolejnych niejasnych interesach ludzi PO.

To może być dla ekipy Donalda Tuska niebezpieczne, bo afera nie skończy się wraz z pozbawieniem Zbigniewa Chlebowskiego funkcji szefa klubu parlamentarnego i komisji finansów publicznych. - Chlebowski skompromitował się głównie sposobem rozmowy z biznesmenami z Wrocławia. Dziś jest politycznym trupem. To może być jego ostatnia kadencja w Sejmie - mówi wysokiej rangi polityk Platformy. - Ale otwarta zostaje sprawa Mirosława Drzewieckiego. Z materiałów, jakie ujawniło CBA, wynika, że on podejmował konkretne działania w sprawie zmian w ustawie hazardowej - dodaje.

Dodatkowo obciążają go ujawnione wczoraj przez premiera materiały dotyczące afery. Wynika z nich jednoznacznie, że minister sportu zabiegał o zmiany w ustawie hazardowej, że działał wspólnie ze Zbigniewem Chlebowskim, a na dodatek jego zapewnienia, że nie wpływał na %07kształt ustawy, okazały się nieprawdziwe.

- Premier bardzo poważnie rozważa dymisję Mirosława Drzewieckiego - mówi jeden z członków władz partii.

W tej sytuacji wiele osób, które do tej pory w Platformie znajdowały się na bocznym torze, teraz będzie domagać się zmian. Z pewnością wzrosły akcje Jarosława Gowina, który był w niemal jawnym konflikcie ze Zbigniewem Chlebowskim, a teraz wyrasta na pierwszą osobę w klubie parlamentarnym. Wraz z Gowinem wzrosnąć może znaczenie konserwatystów.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!