Boniek twierdzi, że premier Tusk jeszcze do niego nie dzwonił Boniek twierdzi, że premier Tusk jeszcze do niego nie dzwonił

Boniek twierdzi, że premier Tusk jeszcze do niego nie dzwonił. (© Fot. Arc Polska Dziennik Zachodni)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem, legendą polskiej piłki

Nowy selekcjoner, stary styl. Nie najlepiej nasi piłkarze wyglądali w Pradze. A miało być nowe otwarcie...

To była najpiękniejsza porażka w tych eliminacjach. Czesi nas nie zdominowali, a słyszałem przed meczem, że szykuje się wielka kompromitacja. Żadnej klęski nie było. Mieliśmy kilka sytuacji do strzelenia bramki, ale Czesi wykorzystali swoje szanse. To drużyna dojrzalsza, zawodnicy grają w lepszych klubach. To było widać. Ale oni też nie błysnęli. Zabrakło nam jakości. Taka jest dziś polska piłka.

Na tak słabo grających Czechów w Pradze już możemy nigdy nie trafić.

Za dużo myślimy o przeciwnikach, a za mało o sobie. Trzeba naszym piłkarzom podziękować za walkę. Nie można powiedzieć, że przeszli obok meczu. Szkoda, że musimy im dziękować po porażce. Dziś tej grupy na więcej nie stać. Co z tego, że przegraliśmy w nie najgorszym stylu. Czym się różni piękna porażka od brzydkiej? Efekt jest taki sam.

Reprezentacja w końcu gra na poziomie polskich klubów. Nie ma pan wrażenia, że ostatnio byliśmy oszukiwani? Że awanse do mistrzostw świata i Europy zaciemniły nam rzeczywisty obraz naszej piłki?

Ja nigdy oszukiwany nie byłem. Co my takiego przez ostatnich 5-10 lat zrobiliśmy, co by pozwalało się nam rozluźnić? Mogliśmy się poczuć dobrze tylko z powodu układu polityczno-dziennikarskiego, któremu zależało, by mówić o niby-sukcesach. A my byliśmy dobrzy w piłce mówionej, a nie kopanej.

Stefan Majewski nie trafił ze składem?

Zupełnie nie w tym miejscu należy szukać przyczyny porażki. Przecież reprezentacja Majewskiego grała lepiej od tej, w której występowali Żewłakow czy Boruc. Tylko co z tego?

Trener Majewski mówi, że na bazie tej drużyny można budować kadrę na Euro 2012.

Jak słyszę o budowaniu, to śmiać mi się chce. Reprezentacja to nie dom. Jeśli drużyny będą grały regularnie w pucharach, Lidze Mistrzów, a zawodnicy w mocnych europejskich klubach, to na zbudowanie reprezentacji potrzeba będzie 4-5 miesięcy. I każdy trener sobie z tym poradzi. A my nie mamy nawet sponsora ligi, to o czym chcemy rozmawiać? Już Gierek chciał strefę bezmięsną wprowadzać w Europie Środkowo-Wschodniej.

Decyzje Majewskiego były odważne. Ale co z tego, skoro przegrał?

Nie wiem, czy odważne. Wybrał tych, których uważał za najlepszych. Miał do nich zaufanie. Przecież nie można powiedzieć, że zostawił w domu zawodników klasy światowej, a wziął podwórkowej. Mniej więcej wszyscy są na takim samym poziomie.

Podwórkowym?

To pan powiedział.

Bojkotowanie meczów reprezentacji to dobry pomysł?

Wiadomo, że PZPN nie bierze odpowiedzialności za to, jak grała reprezentacja w Czechach. Ale to związek jest od tego, by zarządzać, działać długofalowo. Czasami uda się kogoś oszukać, starym dobrym polskim sposobem, i powiedzieć, że wszystko jest dobrze. A ostatecznie okazuje się to, co zawsze: że nie mamy kim na boisku straszyć.

Myśli pan, że PZPN przestraszy się tych zorganizowanych akcji?

Te wszystkie krzyki i obelgi na pewno nie są sympatyczne. Nawet jeśli działacze mówią, że to po nich spływa. Słyszę, że ci, którzy wyzywają PZPN, to grupa chuliganów lub niewychowanej młodzieży. Ale warto spytać: z której strony ten związek ma poparcie? Ze strony rządu? Ze strony społeczeństwa? Chyba nie ma takiej grupy.

Premier Donald Tusk dzwonił już do pana z propozycją, by został Pan ministrem sportu?

Uśmiechnąłem się, gdy przeczytałem, że mam zostać ministrem. To propozycja tylko medialna. Do mnie nikt nie dzwonił. To zresztą nie pierwszy raz, gdy manipuluje się moim nazwiskiem. Pewnie było tak, że ktoś w redakcji rzucił pomysł, szepnął koledze dziennikarzowi, który siedział obok, i tak to się urodziło. Zawsze, jak się nazwisko Boniek rzuci, to jest o czym mówić. Nie mogę być ministrem. Z prostego powodu: bo nikt mi tego nie zaproponował.

A gdyby zaproponował?

Ale to jest rozmowa wirtualna. Ja się w takich funkcjach nie najlepiej czuję. Jestem Polakiem i zawsze za granicą reprezentowałem nasze interesy. Nie ukrywam - mam sympatię do partii, która rządzi, ale nie chcę być identyfikowany z żadną opcją polityczną. Już raz mi proponowano, bym został posłem Parlamentu Europejskiego. Odmówiłem.

Ale mógłby się pan rozprawić z PZPN. Do tej pory żadnemu ministrowi się to nie udało.

A wie pan, że to jedyna rzecz, która mnie w tym podnieca?

Tyle że znów FIFA i UEFA by nas straszyły, że zawieszą reprezentację i odbiorą Euro 2012.

Zawsze się śmiałem, gdy słyszałem, że nas zawieszą. Ministrowie, którzy próbowali walczyć z PZPN, nagle się wycofywali, bo FIFA czy UEFA tupnęła nogą. Jak ja bym był ministrem, to żadna organizacja by nas nie zawiesiła. Na sto procent.

Skąd ta pewność?

A kto jest prezydentem UEFA.

Michel Platini.

No brawo, więc chyba wszystko jasne. Chodzi o to, że w takich organizacjach trzeba się umiejętnie poruszać. Wiedzieć, z kim rozmawiać, jak negocjować.

Niedawno powiedział pan, że jest gotów ponownie powalczyć, by Robert Acquafresca zagrał w naszej kadrze. Dzwonił ktoś do pana w tej sprawie?

A kto miał dzwonić. PZPN? Nie żartujmy. Przecież jestem na czarnej liście, na której zresztą jest sto czy dwieście innych osób. Ale teraz tak sobie myślę, czy ja bym chciał tego Acquafrescę do tej naszej piłki wrzucać. Za dwa dni mecz ze Słowacją, a nie wiadomo, czy kibice na niego przyjdą. U nas wszyscy się okładają. A jak ktoś rozdaje razy, to nic nie zbuduje. PZPN jest jak bokser w narożniku. Wszyscy go uderzają, a on nie wie czemu. Proponuję, by się dowiedział.




Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!