Związkowcy chcą, aby handel w niedziele była zabroniony Związkowcy chcą, aby handel w niedziele była zabroniony

Związkowcy chcą, aby handel w niedziele była zabroniony (© fot. Andrzej Wiktor )

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Handlowcy otwierają sklepy w niedziele, bo przychodzą klienci. Klienci przychodzą, bo handlowcy otwierają sklepy. Ten zaklęty krąg chce przerwać "Przymierze na rzecz wolnej niedzieli". Ponieważ jego członkowie obawiają się wcześniejszych wyborów parlamentarnych, zrezygnowali z projektu obywatelskiego ustawy o zakazie handlu w niedzielę. Chcą za to namówić PiS lub PSL do szybszego złożenia projektu poselskiego.

Niebawem zasypią nas plakatami i ulotkami, by zyskać naszą przychylność. Związkowcy mają już połowiczną zgodę pracodawców.

Idea wolnej niedzieli wraca jak bumerang już od kilku lat. Wolnych od handlu jest 12 świątecznych dni, ale o niedziele związkowcy, organizacje pozarządowe i katolickie walczą dalej. Zawarły przed rokiem porozumienia o współpracy pod nazwą "Przymierze na rzecz wolnej niedzieli", zyskują dla idei kolejnych zwolenników.

- Niedziela jest dobrem publicznym i wartością kulturową. Oczywiście jest świętem chrześcijańskim. Jednak w kręgu kultury zachodniej jest jednocześnie instytucją, której znaczenie społeczne i kulturowe trudno przecenić. Wolna od pracy niedziela bywa niekiedy określana najstarszym przykazaniem socjalnym świata - uważa prof. Aniela Dylus z Instytutu Politologii Uniwersytetu im. Kardynała S. Wyszyńskiego.

Jednak wielkie sieci handlowe stanowczo sprzeciwiają się zakazowi niedzielnego handlu. Przedstawiły Ministerstwu Pra-cy wyliczenia, że może to doprowadzić do bezrobocia nawet 70 tys. osób. To oznacza 590 mln zł rocznie na zasiłki dla bezrobotnych, spadek wpływów budżetowych oraz mniejsze wpływy do funduszu pracy czy gwarantowanych świadczeń pracowniczych na kwotę od 540 nawet do 760 mln zł rocznie. Takie wyliczenia sprawiły, że resort pracy również nie popiera planów "Przymierza na rzecz wolnej niedzieli".

- Ostatnio pracodawcy zaproponowali kompromis i zaproponowali, by sklepy mogłyby być otwarte do godziny 12 - mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność. - Nie ma co straszyć zwolnieniami z pracy z powodu mniejszych obrotów. W polskich sklepach dzisiaj brakuje 200 tys. pracowników.

Potwierdza te braki również Małgorzata Więch, prezes Unii Polskich Sieci Detalicznych. Inni uczestnicy "Przymierza" przypominają, że sprzedaż w Polsce w ostatnim roku wzrosła o 5,7 proc., w tym w branży spożywczej o 11,9 proc. Nie ma więc mowy o utracie części podatków, w tym VAT, przez państwo.

By jednak wolna niedziela mogła być chroniona, potrzebna jest nowelizacja Kodeksu pracy. Zwolennicy jej wprowadzenia zrezygnowali jednak ze zbierania 100 tys. podpisów pod projektem obywatelskim. Uważają, że szybszą ścieżkę zapewni projekt poselski. Za zmianami po myśli związkowców są SLD i PSL, ale też wielu parlamentarzystów z PiS i niektórzy z PO - jak senator Jan Rulewski. Przypominają oni, że wolna niedziela jest jednym z elementów pracy godziwej, której ideę promuje Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Ograniczenia handlu w niedziele obowiązują w 19 na 25 krajów Unii Europejskiej, m.in. w Austrii, Niemczech i częściowo we Francji.


19
krajów w Unii Europejskiej ogranicza handel w niedziele

70 tys.
osób w handlu może stracić pracę po wprowadzeniu wolnych niedziel

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!