Jerzy Dudek po trzech latach wraca do reprezentacji Polski

Jerzy Dudek po trzech latach wraca do reprezentacji Polski (© fot.PaweŁ Łacheta)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Gdy Stefan Majewski, tymczasowy selekcjoner reprezentacji Polski, ogłaszał wczoraj w hotelu Sheraton listę powołań na mecze z Czechami i Słowacją, trzęsły mu się ręce. Trudno dziwić się zdenerwowaniu. Majewski ma świadomość, że jeśli przegra dwa najbliższe spotkania eliminacji mistrzostw świata, jego szansę na objęcie kadry do Euro 2012 zmaleją do minimum.

Selekcjoner zaskoczył powołaniami. Na jego liście zabrakło choćby Artura Boruca, Michała Żewłakowa czy Jacka Krzy-nówka, zawodników, którzy byli twarzami reprezentacji Leo Beenhakkera. I tych, którzy odpowiadają za ostatnie blamaże naszej kadry. Majewski nie przyznał tego wprost, ale między zdaniami starał się przemycić, że w ich przypadku nie zdecydowały wyłącznie względy sportowe. Po ostatnich kompromitujących spotkaniach z Irlandią Płn i Słowenią nawet współpracownicy Leo przyznawali, że podczas zgrupowań zawodnicy urządzali imprezy. Wskazywali na najstarszych piłkarzy.

- Długo dyskutowaliśmy, zwłaszcza nad powołaniami bramkarzy. Wiem, że pominięcie Artura jest kontrowersyjne. Ale uznaliśmy, że w tym momencie taki wybór był najlepszy. Wokół Boruca było ostatnio zbyt wiele nieporozumień. Lepiej będzie, jeśli odpocznie. Czy z nim rozmawiałem? Nie. Będzie na to czas - komentował Józef Młynarczyk, który będzie pomagał Majewskiemu w pracy z bramkarzami.

Powołaniom selekcjonera można by przyklasnąć. Postawił na kilku zawodników, których Leo ostentacyjnie ostatnio pomijał, jak Sławomira Peszkę czy Łukasza Piszczka. Pozbył się też graczy wypalonych. Jeśli jednak przyjął taką strategię, po co w kadrze znalazł się Dudek?

- Wiem, że to rezerwowy, ale rezerwowy Realu Madryt. Jako dziecko marzyłem, by w ogóle mecz tego klubu na stadionie obejrzeć. A on ma na co dzień możliwość trenowania z najlepszymi piłkarzami świata. Wierzę, że nam pomoże - wyjaśniał Majewski. Na pytania o pozostałych pominiętych zawodników za każdym razem odpowiadał w ten sam sposób: - Uznałem, że na te dwa mecze to będzie skład optymalny. Co nie znaczy, że skreślam ich w przyszłości.

Majewski zaskoczył też kilkoma powołaniami egzotycznymi. Choćby 30-letni Jarosław Bieniuk, obrońca pierwszoligowego Widzewa Łódź. Jest też Mariusz Pawelec, defensor Śląska Wrocław, który na wieść o tym, że dostał powołanie, powiedział: - W pierwszej chwili myślałem, że to kadra do lat 23. Szok - komentował na gorąco . Powołanie sensacyjne, ale jak żartowano w kuluarach, każdy trener musi mieć swojego Wasiluka.

- Wie pan, ja już wiem, dlaczego polska piłka jest chora. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Podniecamy się jakimiś powołaniami, wielką konferencję się robi uroczystą, a do meczu jeszcze dwa tygodnie. Wiadomo, że pięciu nie przyjedzie, ktoś tam wypadnie i czym tu się podniecać. Brak Boruca? Dudek powołany? Wielkie mi halo. Mnie bardziej rajcuje mecz przy Łazienkowskiej Legia - Lech. Czyli piłka kopana, a nie mówiona - (nie)podsumował powołania Zbigniew Boniek.

Wśród pominiętych znalazł się Dariusz Dudka. Obrońca Auxerre miał pewne miejsce u Beenhakkera i wydawało się, że nie straci go też u obecnego selekcjonera. W końcu to Majewski wprowadzał go w Amice Wronki do pierwszego zespołu. Na razie nominacji nie otrzymał też Patryk Małecki. Gracz Wisły Kraków był w ostatnich tygodniach jednym z najlepszych zawodników polskiej ekstraklasy.

- To ciekawy zawodnik, ale uznałem, że jeśli u mnie ma usiąść na ławce, to będzie lepiej, gdy wystąpi w reprezentacji do lat 21. Tam ma pewność, że zagra - tłumaczył Majewski, który zaprezentował również swoich współpracowników. Jego głównym asystentem został Bartłomiej Zalewski, 30-latek, który jest drugim trenerem Jagiellonii Białystok. Za przygotowanie fizyczne będzie odpowiadał prof. Zbigniew Jastrzębski, fizjolog, który z nie najlepszym skutkiem współpracował z kadrą Pawła Janasa. Nie ogłoszono nazwiska dyrektora reprezentacji. Miał nim zostać Kazimierz Greń, jeden z najbliższych współpracowników prezesa Laty. - Nie napalałem się, bo do kadry chciałem przyjść nie na dwa miesiące, nie po to, żeby nos przypudrować, tylko głębokie zmiany zrobić. Rozmowy były, nawet zaawansowane, i w ostatniej chwili coś się urwało. Nie? To trudno - mówił "Polsce" Greń.

Z listy 26 nominowanych wczoraj zawodników po zgrupowaniu we Wronkach Majewski wykreśli czterech.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!