Zwycięstwa nad Bułgarią, a przede wszystkim renomowaną Litwą, wystarczyły do tego, by wprawić w stan euforii koszykarską Polskę i jej stolicę, czyli... Wrocław.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Każdego wieczoru prawie siedem tysięcy kibiców oglądało spotkania biało-czerwonych i z każdym kolejnym dniem ten głośny tłum fanów z całej Polski nabierał przekonania, że reprezentację Muliego Katzurina stać na odniesienie w tym turnieju sukcesu.

Wiara kibiców pewnie będzie rosła wraz z każdym kolejnym zwycięstwem Polaków, tak jak rośnie oglądalność telewizyjnych spotkań z ich udziałem. W naszej internetowej sondzie aż 36 procent fanów typuje możliwość zdobycia złotego medalu przez Marcina Gortata i jego kolegów. Łącznie ponad 60 procent internautów wierzy w to, że 20 września na szyjach naszych koszykarzy zawisną medale!

Z nieco większym dystansem wypowiadają się o sprawie fachowcy, których w kuluarach i na trybunach Hali Ludowej można było spotkać niemal na każdym kroku. We Wrocławiu pojawili się koszykarze (m.in. Wiktor Grudziński, który paradował z biało-czerwonym szalikiem na szyi, Kordian Korytek, Robert Kościuk), trenerzy (m.in. Igor Griszczuk, Paweł Turkiewicz, Arkadiusz Koniecki), byli znakomici reprezentanci Polski (m in. Jerzy Binkowski, Dominik Tomczyk i oczywiście Maciej Zieliński).

- W trakcie takiego koszykarskiego święta nie wypada być malkontentem, ale trzeba z dużą ostrożnością oceniać szanse na sukces naszej reprezentacji. Wciąż zdarza nam się dużo głupich błędów, zwłaszcza w obronie. Może to slogan, ale turnieje rządzą się swoimi prawami. Atmosfera wrocławskich spotkań była jednak wspaniała. Magia hali działa - podkreślał Arkadiusz Koniec, były szkoleniowiec męskiej i żeńskiej kadry.

Występami we Wrocławiu koszykarze z pewnością zasłużyli na uznanie, a chyba jeszcze wyższe noty już dziś śmiało można wystawić kibicom, którzy zagrzewali ich do boju. Powszechne uznanie wzbudzili jednak nie tylko fani biało-czerwonych, ale także dwutysięczna grupa kibiców z Litwy.

Nieco w cieniu sportowej i kibicowskiej euforii znalazły się problemy wokół organizacji spotkań. Co mieli powiedzieć goście z zagranicy, nieprzyzwyczajeni do widoku ptaków latających pod kopułą Hali Ludowej, gasnącego światła, awarii tablicy świetlnej? Podczas meczu z Litwą ochrona nie zapobiegła też wbiegnięciu na parkiet kibica naszych rywali, który opuścił spodnie i wypiął pośladki w kierunku trybun!

Kolejne mecze Polacy rozegrają w Łodzi (pierwszy już w sobotę), a faza finałowa odbędzie się w katowickim Spodku. Wiara w to, że w tej arenie zagrają także biało-czerwoni jest coraz wyraźniejsza. Marcin Gortat podczas swoich treningów z dziećmi był pod wrażeniem katowickiej organizacji imprezy - oby przekonał się o niej także za kilkanaście dni.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!