Wrocławska Hala Stulecia eksplodowała we wtorek ze szczęścia. Reprezentacja Polski w drugim meczu mistrzostw Europy ograła jednego z faworytów turnieju, Litwę 86:75.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- To jest po prostu kosmos, co dziś zrobili chłopcy. W życiu nie myślałem, że spotka mnie takie szczęście i przeżyję takie emocje - mówił uradowany Roman Ludwiczuk, prezes Polskiego Związku Koszykówki. Razem z nim cieszyło się prawie siedem tysięcy kibiców zgromadzonych w hali.

Polacy rozpoczęli mecz fenomenalnie. Pierwszych pięć punktów zdobył świetny we wtorek Maciej Lampe. W kontrze wsadem popisał się Michał Ignerski. Po zaledwie 99 sekundach było 7:0 i litewski trener Ramunas Butautas poprosił o czas. Po nim goście wciąż sprawiali wrażenie zagubionych i pogrążonych w chaosie. Nie trafili pięciu pierwszych rzutów z gry i dwóch wolnych. Tymczasem biało-czerwoni nie zwalniali tempa i grali jak w transie. Krzysztof Szubarga i David Logan trafili z dystansu, Lampe popisał się akcją 2+1 i już w 7. minucie było 20:9!

Ale Litwa to klasowy zespół. Czwarte miejsce na ubiegłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie i brązowy krążek na poprzednim EuroBaskecie w Hiszpanii nie wzięły się z niczego. Choć Butautas nie zabrał do Polski tak znakomitych zawodników jak Arvydas Macijauskas, Rimantas Kaukenas czy Sarunas Jasikevicius, to wciąż mógł jednak liczyć na dwunastu innych graczy, o których jeszcze w poniedziałek Maciej Lampe mówił, że są lepszym zespołem od naszego, faworytem grupy.

Szybko zresztą przekonaliśmy się o sile Litwinów. Wystarczyło im 200 sekund, by zredukować straty i wyjść na prowadzenie 23:22. Trudny do zatrzymania był zwłaszcza środkowy Marijonas Petravicius (11 punktów przed przerwą), któremu dzielnie sekundował zabójczo skuteczny wczoraj Simas Jasaitis (9/11 z gry w meczu).

W drugiej kwarcie Polacy mieli duże kłopoty z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. W tej odsłonie popełnili aż 6 strat. Obwodowi zawodnicy (Krzysztof Szubarga, David Logan) rehabilitowali się jednak dobrą skutecznością rzutów. Obaj do przerwy zdobyli po 10 punktów, ale Amerykanin z polskim paszportem często grał egoistycznie, gubił się w swoich szalonych slalomach między obrońcami. Po jednym z takich zagrań, w Hali Stulecia… nastała ciemność! Zgasło światło, momentalnie błysnęły za to flesze aparatów. Po dwóch minutach wróciła normalność i mecz mógł toczyć się dalej, nadal pod dyktando Polaków.

Druga połowa spotkania miała dwóch bohaterów. Lampe w trzeciej kwarcie zdobył 10 z 18 punktów dla Polski, ale prawdziwy popisał dał potem Michał Ignerski. Reprezentacyjny skrzydłowy na początku ostatniej odsłony w ciągu 59 sekund trzy razy trafił za trzy punkty i powiększył prowadzenie Polski do piętnastu oczek (71:56). Litwini ratowali się wysoką obroną i presją na naszych rozgrywających. To dało im efekt, bo zmniejszyli straty do siedmiu punktów (80:73). Ten dzień należał jednak do podopiecznych Mulego Katzurina. Logan, Lampe i rządzący pod tablicami Marcin Gortat wspólnie przypieczętowali wielki triumf Polaków.

- Musimy nauczyć się radzić sobie z taką presją w trudnych momentach, nie spalać się, grać swoje. Teraz ważne jest jednak tylko to, że możemy się cieszyć razem z naszym kibicami - podsumował Maciej Lampe, autor 22 punktów i 10 zbiórek dla Polski.

- Wiem, ile znaczy to zwycięstwo, bo wiem, jaka jest różnica między koszykówką polską a litewską. Szybko musimy jednak o tym zapomnieć, bo mistrzostwa to nie tylko jeden mecz. Czekamy już na kolejne - przyznał po meczu trener polskiej reprezentacji Muli Katzurin.

Niestety, organizacja mistrzostw Europy w naszym kraju spotkała się z krytyką części zagranicznych mediów i kibiców. Zarzuca się nam przede wszystkim brak odpowiedniej promocji imprezy, nieznajomość angielskiego i zły stan techniczny polskich hal. Podczas meczu z Litwą w hali we Wrocławiu zgasło światło. To kolejny argument dla krytyków.

Marcin Indzierowski, Wrocław




17 piłek zebrał z tablic Gortat, który miał też 15 punktów, 3 asysty i 2 bloki

8 strat popełnił Logan, tyle asyst miał Szubarga




Polska - Litwa 86:75 (25:23, 17:9, 18:18, 26:25)
Polska Lampe 22 (1), Logan 19 (5), Ignerski 16 (3), Gortat 15, Szubarga 12 (2), Roszyk 2, Szewczyk 0, Chyliński 0, Koszarek 0.
Litwa Jasaitis 21 (1), Maciulis 14 (3), Petravicius 13, Kleiza 6, Javtokas 6, Jomantas 5, Delininkaitis 4, K. Ławrynowicz 3 (1), Mazutis 2, D. Ławrynowicz 1, Lukauskis 0

Turcja - Bułgaria 94:66

1. Turcja 2 4 178:142
2. Polska 2 4 176:153
3. Litwa 2 2 151:170
4. Bułgaria 2 2 144:184

Do rozegrania Polska - Turcja, Litwa - Bułgaria

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!