Piękne i nie tak odległe wspomnienia polskich kibiców Formuły 1 wiążą się z torem w Walencji. Rok temu Robert Kubica zajął na nim 3. miejsce w GP Europy.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Piękne i nie tak odległe wspomnienia polskich kibiców Formuły 1 wiążą się z torem w Walencji. Rok temu Robert Kubica zajął na nim 3. miejsce w GP Europy. Już dziś najlepsi kierowcy świata rozpoczną tu treningi przed sobotnimi kwalifikacjami.


Niestety, miłe wspomnienie równej jazdy Kubicy sprzed roku, gdy od startu do mety utrzymywał trzecią pozycję, prawdopodobnie będzie musiało towarzyszyć nam do następnego sezonu. Na wywalczenie podium nasz kierowca tym razem nie ma praktycznie szans. Tegoroczny bolid BMW Sauber jest zbyt wolny. I nie ma co liczyć, że cudu dokona opracowany przez inżynierów z Hinwil nowy pakiet %07aerodynamiczny.

Wyścig będzie ważny dla BMW ze względu na zagrożoną przyszłość zespołu. Niemiecki koncern wycofał się z finansowania zespołu w przyszłym sezonie. Współwłaściciel teamu Szwajcar Peter Sauber próbuje ratować stajnię. Zgłosił ją do udziału w rywalizacji w 2010 r. Do tego, by FIA znalazła dla Saubera miejsce w paddocku, potrzebny jest jednak sponsor. Dobry wynik w GP Europy z pewnością pomógłby go przyciągnąć.

- Trwają zakulisowe rozmowy na temat ratowania zespołu. W Walencji chcemy pokazać, że warto na nas stawiać - ogłosił szef teamu Mario Theissen.

Ze względu na nowe rozwiązania techniczne dzisiejsze treningi będą dla BMW kluczowe. Podczas dwóch sesji trzeba dopracować ustawienia na kwalifikacje. Te, na torze Valencia Street Circuit, zadecydują o miejscach na mecie podczas niedzielnego wyścigu. Zeszłoroczne zmagania pokazały, że wyprzedzanie jest tu bardzo trudne, więc kierowca z pole position stanie się automatycznie faworytem.

Najlepszym miejscem do wyprzedzania w Walencji jest najdłuższa prosta tego pseudo-ulicznego i malowniczego toru. Wjeżdża się na nią z prawego zakrętu, który trzeba przejechać na wysokich obrotach, by maksymalnie rozpędzić się na prostej. Tor uważany jest ze pseudo-uliczny, bo choć wytyczono go na normalnie użytkowanych jezdniach (w tym na efektownym moście nad portem), to jeździ się po nim jak po obiekcie zbudowanym specjalnie do wyścigów. GP Europy na tym torze odbywa się po raz drugi.

W światowych mediach emocje wzbudza przede wszystkim powrót do gry wielkich teamów: Ferrari i McLarena. Poprzednie GP na Węgrzech wygrał Lewis Hamilton, z tej drugiej stajni, przed Kimim Raikkonenem z Ferrari. Walka o zwycięstwo w Walencji rozegra się prawdopodobnie między nimi i kierowcami Red Bulla. Zespół Brawn GP w drugiej części sezonu spisuje się słabiej niż początkowo.

Kibice, którzy kupili bilety na wyścig, żałują, że nie pojedzie w nim Michael Schumacher (miał zastąpić w Ferrari kontuzjowanego Felipe Massę). Dla hiszpańskiej widowni bardziej liczy się fakt, że dyskwalifikację cofnięto zespołowi Renault, w którym jeździ lokalny ulubieniec - Fernando Alonso.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!