Biuro Analiz Sejmowych poddaje w wątpliwość propozycję łączenia bibliotek szkolnych z publicznymi. Posiedzenie w tej sprawie odwołała Komisja Nadzwyczajna "Przyjazne Państwo" zajmującą się ograniczaniem biurokracji w państwie.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Łączenie, to nieprzemyślany, wzięty z sufitu i niezgodny z prawem pomysł. Na takie błędy nie możemy sobie pozwolić - mówi Romana Piecha, szefowa rybnickiego oddziału Towarzystwa Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich.

Sprawcą całego zamieszania jest Związek Gmin Wiejskich, który zakłada de facto likwidację bibliotek szkolnych i przeniesienie w ich miejsce publicznych. Samorządowcy chcą w ten sposób ograniczyć zatrudnienie i zaoszczędzić gminne pieniądze. Samorządowcy przygotowali projekt nowelizacji ustawy o bibliotekach. Oprotestowały go Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz bibliotekarze szkolni. Zarzucono mu łamanie prawa, niespójność z Manifestem Unesco. Nie ma również zgody, żeby obcy, którzy będą chcieli wypożyczyć książkę, wkraczali na teren szkoły.

Biuro Analiz Sejmowych zaleca analizę projektu pod kątem spójności z polityką oświatową. Biuro poddaje w wątpliwość także ewentualne oszczędności.

- Jakie oszczędności? Pensja nauczyciela bibliotekarza waha się od 1100 dla stażysty do 2100 zł, jeśli przepracował 30 lat. A co się stanie z całą rzeszą absolwentów uczelni, którzy kończą kierunek bibliotekarstwo - pyta Piecha.

Z ekspertyzy wynika jednak, że liczba placówek oraz ich filii spada z każdym rokiem. W 1990 roku były ich 10 269, w 2007 roku już tylko 8 489. Drastycznie zmalała liczba punktów bibliotecznych z 17 565 do 1618. Księgozbiór też pozostawia wiele do życzenia, chociaż finansowej pomocy nie żałują rady rodziców.

- Kiedy widzimy u nas młodzież ze szkół zawodowych, gdzie praktycznie nie czyta się lektur, aż serce nam rośnie. Wszystkich niedowiarków zapewniam, że drzwi ciągle się otwierają. Trzeba w końcu zrozumieć, że to nie tylko miejsce do wypożyczania książek, ale ośrodek kulturotwórczy. Dzieci mają okazję również korzystać z komputerów, bo przecież tylko 35 proc. posiada je w domu - dodaje Romana Piecha.

W Związku Gmin Wiejskich zapowiedzieli, że ekspertyza nie kończy sprawy. - Niezależnie od opinii, tego tematu z pewnością nie odpuścimy.


Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!