Wysokie redukcje zapisów przy sprzedaży walorów PGE są prawdopodobne, podobnie jak w przypadku kilku wcześniejszych ofert publicznych spółek Skarbu Państwa. Kiedy 5 lat temu sprzedawano udziały PKO BP, inwestorzy indywidualni otrzymali jedynie co dziesiąta akcję. W przypadku mniejszych ofert, np. Lotosu, PGNiG czy Ruchu, redukcje były jeszcze większe.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Znaczne redukcje oznaczają nikłe zyski. Załóżmy, że inwestor dysponuje kwotą 10 tys. zł. W sytuacji, gdyby cena emisyjna została ustalona na 23 zł, to oszczędności wystarczą na zakup 434 akcji. Ale jeśli redukcja wyniesie 95 proc., to inwestor otrzyma zaledwie 21 walorów, za które zapłaciłby 483 zł. W rezultacie nawet jeśli kurs akcji znacząco wzrośnie na debiucie np. o 10 proc., czyli do 25,3 zł, to inwestor zarobi 48,3 zł minus prowizja i podatek. Niewiele, bo zamroził aż 10 tys. zł! Pozostała część wpłaconych pieniędzy zostanie mu zwrócona.

Rozwiązaniem może być złożenie zapisu na dużo większą liczbę akcji i pożyczenie brakującej kwoty. Większość biur maklerskich przygotowała specjalną ofertę. Kwota kredytu może stanowić od 4-krotności (w ING Securities) do nawet 10-krotności posiadanych środków. Dzięki temu inwestor dysponujący 10 tys. zł może złożyć zapis o wartości nawet 110 tys. zł. Mógłby zapisać się więc na 4 782 akcji. Po redukcji o 95 proc. otrzymałby 239 akcji. To wprawdzie o prawie połowę mniej niż pierwotnie chciał nabyć, ale dziesięciokrotnie więcej niż kupiłby bez kredytu.

Kalkulując, czy ta operacja nam się opłaci, trzeba wziąć pod uwagę koszty kredytu, czyli prowizję i oprocentowanie. Wysokość prowizji zwykle zależy od kwoty kredytu - im wyższy, tym niższa prowizja. W przypadku kredytu na 10 tys. zł prowizja wyniesie od 0,35% (w DI BRE, mBanku i Multibanku) do 2,5% (Biuro Maklerskie Banku BPH), czyli od 35 zł do 250 zł. Tak niski kredyt można jednak zaciągnąć tylko w 4 domach maklerskich. Najczęściej minimalna kwota to 100 tys. zł. Prowizja wynosi wtedy od 0,3% (w DI BRE, mBanku i Multibanku) do 1 proc. w BM Banku BPH.

Najniższe oprocentowanie nalicza DI BRE (5,53%), a najwyższe DM PKO BP (10,75%). Niezależnie od oprocentowania odsetki i tak zwykle będą niskie - z uwagi na krótki czas pożyczki. Przy dużej redukcji zapisów środki z kredytu wrócą po kilku dniach na konto inwestora.

Zwykle naliczanie odsetek rozpoczyna się w dniu przyznania kredytu. W niektórych domach maklerskich (PKO BP, Millennium, ING Securities, BZ WBK, BOŚ, DnB Nord) - są pobierane dopiero od dnia przydziału lub rozliczenia akcji. W rezultacie klienci przez kilka dni korzystają z bezpłatnego kredytu. Nawet więc mimo niższego oprocentowania, klienci DI BRE mogą zapłacić wyższe odsetki niż np. w DM PKO BP.

Przy założeniu, że redukcja zapisów sięgnie 95 proc. i skorzystamy z kredytu na 100 tys. zł, a niewykorzystane środki zostaną zwrócone na konto 2 listopada (w przewidywanym dniu przydziału), to koszt kredytu wyniesie od 400 zł (DM Millennium) do 1169 zł (DM Banku BPH). - wynika z analizy firmy Expander. W rezultacie, aby opłacić koszt najtańszego kredytu, prowizje maklerskie oraz podatek, to kurs musiałby wzrosnąć o 8 proc. 5 procentzysku inwestycja przyniesie dopiero przy 14-proc. zwyżce kursu. W przypadku najdroższych kredytów uzyskanie 5-procentowego zysku wymagałoby natomiast wzrostu kursu aż o 25 proc.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!