McLaren-Mercedes może w ciągu dwóch lat przejść do historii. Niemiecki producent samochodów chce przenieść swoje zainteresowania na Brawn GP. Nic dziwnego.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Mercedes jest tytułowym sponsorem zespołu od 14 lat. Dokładnie w 1995 r. zastąpił Peugeota. Od tego czasu legendarna stajnia tylko raz sięgnęła po tytuł mistrzów świata konstruktorów (11 lat temu). To stanowczo za mało, biorąc pod uwagę miliardy, jakie wpompowała w ekipę firma samochodowa. Nic więc dziwnego, że szukają bardziej elastycznego, pomysłowego i odważnego zespołu ludzi. I pewnie zostawiliby McLarena szybciej, gdyby nie kontrakt, który zobowiązuje ich do sponsoringu tytularnego do końca 2011 r. Do tego czasu McLaren ma praktycznie wyłączność na niemiecką markę.

Ale firma już wie, jak wyjść z kłopotów. Dostarcza silniki ekipie Rossa Brawna, a sponsorować może ich Aabar. To inwestycyjny gigant zasilany pieniędzmi z ropy naftowej. Spółka z Abu Zabi inwestuje także w Mercedesa.

McLaren broni się, jak może. Ostatnio zawetował podobno inną próbę przeniesienia części aktywów - na Red Bulla, który podziękował za współpracę firmie Renault.

Zespół Lewisa Hamiltona nie zdołał w tym sezonie obronić jego tytułu. Zajął trzecie miejsce właśnie za Brawnem i Red Bullem. Niemieccy inwestorzy mają ponadto w pamięci aferę szpiegowską sprzed dwóch lat, gdy ekipie odebrano punkty za cały sezon.

W ostatnim czasie znane marki umierają, gdy są już na kolanach. W 2008 r. odeszła Honda, gdy jej kierowcy przez cały sezon zdobyli tylko 14 pkt (nawet Robert Kubica wywalczył w tym roku więcej). Ci sami faceci w tym sezonie, ale już pod innym szyldem, potrafili zdobyć podwójną koronę.

W Abu Zabi konał także BMW Sauber. To już ostatni sezon tej firmy w F1. Biznesmeni z Monachium nie wytrzymali presji i wykorzystali moment, gdy Kubica i Heidfeld jeździli słabo - postanowili wycofać swoje pieniądze. I tak zespół, który przed rokiem był trzeci wśród konstruktorów, a w ostatnich sezonach rozwijał się najszybciej, zwija się ekspresowo i w złym stylu. BMW odeszło tuż przed terminem podpisania porozumienia Concorde zabezpieczającego funkcjonowanie zespołów w F1. Teraz Peter Sauber szuka sponsorów i kaja się przed szefami innych zespołów, którzy utrudniają mu dołączenie do stawki na przyszły sezon.

Poważne kłopoty przechodzi też Renault. I nie chodzi tylko o dyskwalifikację dla szefa Flavio Briatore. Trzy lata temu Francuzi mieli najszybszy bolid w stawce. Od tego czasu z sezonu na sezon jest coraz gorzej. I nie pomogło nawet zatrudnienie Fernando Alonso. Hiszpan miał dosyć i odszedł, zastąpi go jedyny Polak w Formule 1, ale finansowo Renault nie jest już potentatem.


Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!