Z Jerzym Wenderlichem, posłem SLD, wiceszefem Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Anna Gwozdowska.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jak pan ocenia nowego prezesa TVP?

Jesienna ramówka nic o nim nie mówi, bo to dziedzictwo poprzedniego prezesa. Ale jeśli wziąć pod uwagę gesty, które obserwuję za pośrednictwem mediów, to wydaje mi się, że Szwedo nie wchodzi do telewizji w martensach nabitych ćwiekami, tylko raczej założył baletki. Przynajmniej się stara, żeby w pierwszych dniach działać tak, aby nie można go było posądzić o podejmowanie kontrowersyjnych decyzji i o szukanie odwetu.


I na razie wszystko idzie w dobrą stronę?

Największą plamą na wizerunku TVP był prezes Farfał, osoba o dwuznacznej przeszłości. Udało się go wyrugować.


Jeśli tylko o to chodziło, to lewica mogła dogadać się z Platformą.

Okazało się, że PO grała na czas i nas oszukiwała. Zwodzili nas przez 6 miesięcy. Popełniliśmy grzech naiwności.


Nie obawia się pan, że teraz przechytrzy lewicę PiS? Nowy prezes zdecydował np., by za programy informacyjne byli odpowiedzialni dziennikarze konserwatywni. Jacek Karnowski został p.o. szefem Agencji Informacyjnej, Marzena Paczuska objęła kierownictwo "Wiadomości".

W żadne układy z PiS nie wchodziliśmy. Ci, którzy przyszli do telewizji, muszą udowodnić, że nikt na nich nie wpływa. A takie informacje będziemy mieli szybko. Nowe władze telewizji muszą wiedzieć, z którymi dziennikarzami im po drodze, żeby odbudować autorytet mediów publicznych.


A Rafałowi Rastawickiemu, którego wymienia się wśród lewicowych kandydatów na szefa Dwójki, nie będą przeszkadzać programy Grzegorza Górnego czy Tomasza Terlikowskiego?

TVP potrzebna jest przyzwoita formuła programowa. Nie można od razu mówić: tego lubię, innego nie. Ale jeśli okaże się, że PiS ma wpływ na wprowadzanie do TVP ludzi, zacznie się ustawianie informacji, będziemy krzyczeć.


A gdyby nowy prezes nie przedłużył np. kontraktu z Tomaszem Lisem, zaniepokoiłby się pan?

To jeden z autorytetów w świecie dziennikarskim, ale każde kierownictwo ma prawo układać sobie kształt listy najbardziej wpływowych dziennikarzy według własnego uznania. Czekam cierpliwie, żeby media publiczne odbudowały swój autorytet. Jeśli tak się nie będzie działo, to głośno zaprotestuję. Dajmy nowemu zarządowi czas. Przynajmniej dwa, trzy miesiące.


Nie brakuje panu w TVP dziennikarzy o wrażliwości lewicowej, np. z "Przeglądu" czy z "Trybuny"?

Rekomendacją dziennikarzy będą owoce ich pracy. Lewicy nie są potrzebni lewicowi dziennikarze. Potrzebujemy sprawiedliwych dziennikarzy.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!