W eliminacjach MŚ w strefie europejskiej wszystko wydaje się być przesądzone. Nie ma co liczyć na korespondencyjne mecze. Drużyny, które w swoich grupach zajmują miejsca barażowe, czyli Portugalia i Ukraina grają ze słabeuszami (odpowiednio z Maltą i Andorą).

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jedynie w gr. 2 może dojść do zmiany lidera. Jeśli prowadząca Szwajcaria przegra u siebie z Izraelem, a Grecja pokona Luksemburg, to podopieczni Otto Rehhagela zapewnią sobie bezpośredni awans.

O wiele ciekawiej będzie w Ameryce Płd. Zaraz po zakończeniu rozgrywek grupowych w Europie na boisko w Montevi-deo wybiegną jedenastki Urugwaju i Argentyny. Podopieczni Diego Maradony w przypadku porażki mogą zapomnieć o bezpośrednim awansie, bo ich dzisiejsi rywale ich przeskoczą.

- Boję się o wynik - mówi legendarny argentyński napastnik Mario Kempes. - Maradona jako piłkarz i jako trener to dwie inne osoby. Obserwuję naszych piłkarzy i szkoleniowca. Wygląda na to, że oni nie potrafią dojść do porozumienia. Modlę się o to, by na ten jeden mecz znaleźli wspólny język - kończy Kempes.

Dla Argentyny to największy od 1970 r. kryzys. Wówczas ostatni raz jej piłkarze nie pojechali na mundial. Od tego czasu bez kłopotów awansowali na kolejne MŚ. Po 39 latach demony powróciły. Argentyna może zakończyć eliminacje na 6. miejscu, które nie daje nawet baraży.

Piłkarze Maradony są zagubieni. Wystarczy wspomnieć ich grę w ostatnim meczu z miernym Peru. Dopiero w doliczonym czasie potrafili zapewnić sobie zwycięstwo, a uratował ich 35-letni weteran Martin Palermo. Peruwiańczycy ujawnili, że Argentyna grała nie fair.

- Javier Mascherano podbiegł do mnie i powiedział, że kiepsko z nimi - mówi Peruwiańczyk Ro-berto Palacio. - Błagał mnie bym namówił kolegów, by przestali walczyć. Nie wiedziałem jak zareagować, bo chodziło o nasze dobre imię. Nie mogliśmy zawieść kibiców i przegrać, bo wiel%07ka Argentyna musi awansować na mundial - opowiadał Palacios.

Na pewno na niekorzyść Albicelestes działa fakt, że Maradona to śpioch. Selekcjoner Argentyny organizuje tylko jeden trening dziennie, wieczorem, bo nie lubi wstawać rano. Zresztą "Boski Diego" uważa, że drużyna nie potrzebuje treningów. I tak pokona Urugwaj.

- Ciężko będzie wygrać w Montevideo, marzy mi się remis - mówi bardziej realistyczny Palermo. - Diego może wierzyć w swoją boską moc, ale to nam nie wystarczy do awansu. Nie wiem co się z nami dzieje, mamy jednych z najlepszych piłkarzy na świecie, a gra nam się w ogóle nie układa - kończy napastnik.

W Argentynie można ze świecą szukać ludzi, którzy wierzą w dzisiejsze zwycięstwo. Dla nich mit "Boskiego Diego" został obalony.

- Ciężko pracujemy, by cieszyć się z awansu - mówi selekcjoner Urugwaju Oscar Tabarez. - Pozbawienie Argentyny szans na mistrzostwa dodatkowo ucieszy nas i kibiców. 79 lat temu wygraliśmy tutaj z nimi podczas finału mundialu (4:2). Marzy mi się powtórka tamtego wyniku - kończy Tabarez.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!