Katowice, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Poznań i Łódź to miasta, które mają w przyszłości przejąć część funkcji Warszawy - wynika z rządowego "Projektu koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju do roku 2033", do ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Katowice, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Poznań i Łódź to miasta, które mają w przyszłości przejąć część funkcji Warszawy - wynika z rządowego "Projektu koncepcji przestrzennego zagospodarowania kraju do roku 2033", do której dotarliśmy. Ta koncepcja ma stać się podstawą ustawy porządkującej ład przestrzenny.

Zespół prof. Piotra Korcellego opracował autorską koncepcję "metropolii sieciowej". Jej największym atutem ma być odciążenie Warszawy w roli najważniejszego miasta Polski - część jej funkcji miałyby przejąć inne ośrodki. Projekt przewiduje, że drogę między najdalszymi punktami tego sześciokąta metropolii powinno się pokonać w góra pięć godzin. Nie proponują jednak rozwoju sieci połączeń samolotowych (za droga) ani autostrad (mało wydajna), lecz pociągów - tylko szybka kolej daje gwarancję urzeczywistnienia idei "metropolii sieciowej". Dałaby ona większą szansę na rozwój dużych miast, czego konsekwencją byłby zrównoważony rozwój całego kraju.





Koniec z podziałem na Polskę A i B. Według koncepcji opracowanej przez Zespół Ekspertów Naukowych do spraw Zagospodarowania Przestrzennego Kraju (powołało go do życia Ministerstwo Rozwoju Regionalnego) rdzeniem kraju ma się stać metropolia sieciowa. Warszawa, Gdańsk, Łódź, Poznań, Wrocław, Katowice, Kraków mają wspólnie wziąć na siebie funkcje metropolitalne. Autorzy raportu przewidują, że wcielenie tego projektu będzie trwało do 2033 r.

- Wymienione miasta mają stać się rdzeniem, który będzie napędzał rozwój kraju - tłumaczy prof. Piotr Korcelli, szef zespołu, który opracował tę koncepcję.

Projekt zakłada na początku stworzenie owego rdzenia, którego granice wyznaczy siedem miast. Jednak połączenie ich jedną siecią będzie dopiero początkiem reformy. Autorzy chcą bowiem, by z czasem dołączyły do nich kolejne ośrodki: Szczecin, Lublin, a później być może Białystok, Rzeszów, Bydgoszcz. Jednak nawet te miasta, które nie znajdą się w pierwszym szeregu, nie zostaną pozostawione same sobie. Dla nich duży ośrodek w ich najbliższym sąsiedztwie stanie się bramą do świata. Z kolei najmniejsze miasteczka będą podporządkowane tym większym w ich okolicy. Oczywiście autorzy raportu nie doradzają rządowi uprawiania inżynierii społecznej.

- Żadnych rozwiązań nie da się narzucić odgórnie, to są procesy społeczne - podkreśla prof. Grzegorz Węcławowicz z PAN, współautor raportu.

Pewne procesy można jednak stymulować. Stworzenie metropolii sieciowej można "zaprogramować" poprzez inwestycje.

- Przede wszystkim w komunikację. Chodzi o rozwój sieci połączeń drogowych i kolejowych, ale także o inwestowania w najnowsze rozwiązania technologiczne - wyjaśnia Aleksander Tarkowski z zespołu doradców strategicznych premiera. Rozwijanie połączeń między miastami ma sprawić, że właściwie z każdego ośrodka tworzącego metropolię sieciową będzie można dojechać do innego w ciągu maksymalnie pięciu godzin. - To da możliwość właściwie nieograniczonego korzystania z zasobów innego ośrodka. Naukowcy czy biznesmeni bez problemu będą mogli pracować w innym mieście - tłumaczy.

Tym bardziej że szybki postęp w dziedzinie komunikacji sprawia, że naukowcy czy przedsiębiorcy mogą ze sobą blisko współpracować, spotykając się tylko co jakiś czas - codzienny kontakt ułatwiają im internet i telefony komórkowe. Ich rozwój także ma wspierać rząd, ułatwiając w ten sposób zacieśnienie więzów między ośrodkami.

O tym, że budowa metropolii sieciowej jest korzystna świadczy przykład tzw. europejskiego banana - miast kontynentu między Londynem a Brukselą. Dzięki gęstej sieci komunikacyjnej drogę między każdym z nich pokonuje się w półtorej godziny.

Również nasz region pokazał, że działanie miast w sieci jest dobrym pomysłem na szybszy rozwój. Odpowiednikiem rządowego projektu jest śląski Górnośląski Związek Metropolitalny.

- Prezydenci 14 miast należących do Związku, na przykład wspólnie będą promować organizację imprez widowiskowych w katowickim Spodku, sportowych w mającej powstać hali "Podium" w Gliwicach, albo wydarzenia targowe w hali "Expo Silesia" w Sosnowcu - wymienia Krzysztof Krzemiński, rzecznik prasowy GZM. Są też wspólne inwestycje w infrastrukturę, między innymi budowa szybkiej kolei do lotniska w Pyrzowicach, czy wschodniego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej.

Jednak idea silniejszego spajania naszego regionu z resztą kraju nie wszystkim się podoba.

- Projekt brzmi absurdalnie. Regiony powinny ze sobą konkurować i to decentralizacja ma umożliwiać tę konkurencję - komentuje Jerzy Gorzelik, szef Ruchu Autonomii Śląska.

Plan polegający na tym, aby urzędy centralne pozostały w Warszawie, ale funkcje biznesowe, naukowe, czy kulturowe zostały rozdzielone między pozostałe wielkie ośrodki miejskie, Gorzelik ocenia jako niewiarygodny.

- Nie sądzę, żeby na przykład Katowice ze względu na Warszawę zrezygnowały z rozwoju edukacji. Lepiej byłoby rozproszyć instytucje państwowe o charakterze centralnym. Jeśli mają zostać w Warszawie, to cały pomysł można wrzucić do kosza. Moim zdaniem, jeśli regiony dostaną pieniądze z podatków zbieranych na swoim terenie, to będą się rozwijały, a Warszawa utraci pozycję hegemona - twierdzi szef RAŚ.





To tylko teoretyczne mrzonki

Z dr Grażyną Gęsicką, byłą minister rozwoju regionalnego, rozmawia Urszula Bieniecka

Co pani sądzi o projekcie stworzenia metropolii sieciowej - ścisłego związania ze sobą największych polskich miast?
Nie podoba mi się. W takim wypadku inwestycje ominęłyby tereny oddalone od centrum, przede wszystkim wschód i Wybrzeże, poza Trójmiastem. A Polska powinna rozwijać się równomiernie. Nie bardzo też wiadomo, jak miałyby się rozwinąć powiązania pomiędzy tymi miastami. Wystarczy spojrzeć na nie dziś - współpraca prawie nie istnieje. Niech mi tylko ktoś powie, jak to się stanie, gdy dziś Warszawa z Poznaniem nie ma żadnych powiązań gospodarczych.

W jaki sposób można finansować rozwój miast, które mają stworzyć sieciową metropolię?
To jest właśnie trzeci powód, dla którego ten projekt mi się nie podoba. Te miasta i tak są najbogatsze w Polsce, mają własne środki na inwestycje. Nie widzę powodów, dla których mieliby za nie płacić podatnicy z całego kraju.

Ma pani lepszy pomysł na zainwestowanie tych pieniędzy?
Te środki powinniśmy raczej wydać na dofinansowanie otoczenia dużych miast. Te tereny nie dostają od metropolii żadnego wsparcia. Małe miasteczka muszą same zapewnić swoim mieszkańcom połączenie z ich miejscami pracy, które zazwyczaj znajdują się w dużych ośrodkach.





Wiadomości Opole, Wydarzenia Opole

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: