"Nie jesteśmy narodem, który chce budować

"Nie jesteśmy narodem, który chce budować. Nie uznajemy autorytetów". (© Fot. Adam Wojnar)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Ze Stefanem Majewskim, tymczasowym selekcjonerem reprezentacji Polski, rozmawia Rafał Romaniuk

Po co panu ta misja kamikadze?

Nie jestem samobójcą.

Nie? Ma pan poprowadzić reprezentację w dwóch ostatnich meczach eliminacji MŚ. Reprezentację, która jest rozbita po kompromitującej porażce ze Słowenią. To nie jest misja kamikadze?

W sporcie, żeby wygrać, trzeba grać. Mam więcej do wygrania niż do przegrania.

Czy Stefan Majewski to despota?

Nigdy bym tak o sobie nie powiedział.

To jak by pan powiedział?

Uczyłem się trenerskiego fachu w Niemczech. Tam szanuje się pracę. I innych ludzi. Tych, od których można się czegoś nauczyć. Ja już jako zawodnik byłem poukładany. Zawsze dużo od siebie wymagałem, podejmowałem się trudnych zadań. Objęcie kadry w takim momencie wymaga odwagi. I kieruję się ważną zasadą: trener to przede wszystkim nauczyciel. A zawodnik nauczy się czegoś tylko wtedy, gdy będzie się od niego wymagać.

Ale pracuje pan najczęściej z ludźmi dorosłymi, którzy mają własne rodziny. Trudno traktować ich jak dzieci.

Jeśli przyjmą moje metody, to się czegoś nauczą. Ale muszą mi zaufać.

Selekcjoner to też nauczyciel?

Myślę, że tak. Proszę pamiętać, że mam do czynienia z uksz-tałtowanymi zawodnikami. Ale z nimi również trzeba pracować. Mówi się, że w reprezentacji ktoś gra do kogoś w ciemno. Bzdury! Jakie w ciemno? To wyuczone schematy. Stąd na treningu musi być koncentracja. Żeby potem jeden wiedział, co zrobi drugi.

Nie uważa pan, że czasami rygor, którego nauczył się pan w Niemczech, nie sprawdza się w polskich warunkach?

Ale to właśnie od nas zależy. Musimy starać się, by ten profesjonalizm u nas się sprawdzał. Mamy dążyć do tego, co jest dobre, czy tego, co jest złe?

Ale może czasami trzeba zwyczajnie odpuścić?

Powtarzam: trener to nauczyciel. Wyciąga mi się różne złośliwości. Piszą, że tylko laptopa noszę. Ale wszyscy trenerzy w dzisiejszych czasach z niego korzystają. A ja słyszę tylko: laptop i laptop. W 1993 r. wprowadziłem rozbieganie w Polsce. Cały kraj się ze mnie śmiał, a teraz wszyscy to robią. Chwalić się nie zamierzam, że jestem pierwszy, ale człowiek wychodzi na dziwoląga. Patrzą na mnie i mówią: kurcze, o co temu gościowi chodzi.


Ma pan pomysł, jakim system powinna grać reprezentacja? Z trójką obrońców? Czwórką? Dwójką w ataku?

Reprezentacja do lat 23, którą ostatnio prowadziłem, grała dwójką napastników. Ale to wszystko zależy od tego, jakich się ma do dyspozycji zawodników. Ja jestem za tym, żeby grać dwójką w przodzie.

Zmiany w kadrze będą duże?

Nie chciałbym mówić, jak głębokie, ale na pewno będą.




Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!