Andrzej Olechowski Andrzej Olechowski

Andrzej Olechowski (© Wojciech Barczyński/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Z Andrzejem Olechowskim, byłym ministrem spraw zagranicznych i twarzą Stronnictwa Demokratycznego, rozmawia Dorota Kowalska

Jesienią miał Pan podjąć decyzję, czy wystartuje w wyborach prezydenckich. Więc wystartuje Pan?

(śmiech) Pierwszy dzień jesieni przypada chyba jutro, więc to dopiero początek tej pory roku. Nie podjąłem jeszcze decyzji.


A kiedy ją Pan podejmie?

Jesienią, tak jak obiecałem. Na początku jednak chciałbym się przekonać, jak jestem przyjmowany wśród ludzi, z tym, co mam im do powiedzenia. Jeśli będę widział, że do nich przemawiam, wtedy się zastanowię.


A jak Pan ocenia swoje szanse? Chyba nie są zbyt wielkie, biorąc pod uwagę fakt, że centroprawica Pana nie poprze, a lewica, jak cały czas zapewnia, wybierze swojego kandydata do wyścigu o Pałac Prezydencki.

Gdybym teraz oceniał swoje szanse, znaczyłoby, że zdecydowałem się na start w wyborach prezydenckich. A, jak już pani wcześniej mówiłem, nie podjąłem jeszcze decyzji. Więc poczekajmy z deklaracjami i oceną moich szans.


Dzisiaj przedstawił Pan pierwszą z pięciu części programu Stronnictwa Demokratycznego. Wiele jego punktów jest zbieżnych z poglądami polityków i wyborców lewicy. Szuka Pan dla siebie nowego elektoratu?

Nie wiem, czy to program lewicowy, czy prawicowy. Wydaje mi się, że jego założenia są logiczne i biorą się z potrzeb społecznych, więc raczej określiłbym go mianem: naturalny. Gdyby posłuchać ekspertów i fachowców, to wszyscy oni powiedzą, że Polsce brakuje kapitału społecznego, więzi, które łączą ludzi ze sobą. Tych więzi nie będzie, jeśli ludzie nie poczują się równi. A tylko tworząc drużynę, mamy szansę dołączyć do innych, najlepszych w Europie i na świecie. Stąd w programie znalazł się m.in. postulat wyrównania warunków dla kobiet i mężczyzn. Dzisiaj kobiety są upośledzone zawodowo: z tym samym doświadczeniem zawodowym, wykształceniem zarabiają o 20 proc. mniej niż mężczyźni. Nie wnoszą tyle, ile mogłyby do budżetów rodzinnych. Ale to tylko część założeń programu, które mają taką drużynę z Polaków stworzyć.


Mówił Pan także dzisiaj, że z reformami i zmianą świadomości Polaków, należy się spieszyć, bo następna dekada będzie dla nas złotym okresem prosperity.

Tak twierdzą fachowcy, biorąc pod uwagę zarówno uwarunkowania demograficzne, jak i ekonomiczne. Na rynku pracy pojawi się wielu młodych, twórczych ludzi, którzy mogą pociągnąć za sobą innych. Ale ze ściganiem najlepszy, a w moi m odczuciu możemy ich dogonić, trzeba się spieszyć. Bo w połowie stulecia Polska będzie jednym z dziewięciu najstarszych krajów świata. I wtedy goniąc możemy dostać zadyszki.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!