- To politycy zabili mojego syna - mówi Włodzimierz Olewnik. I wymienia nazwiska: były koordynator tajnych służb Zbigniew Siemiątkowski. Były minister spraw wewnętrznych Ryszard Kalisz oraz jego zastępca Andrzej Brachmański. Byli ministrowie sprawiedliwości Marek Sadowski i Grzegorz Kurczuk. Właśnie ich wskazał wczoraj przed sejmową komisją śledczą Włodzimierz Olewnik jako winnych zaniechań w sprawie porwania i zabójstwa jego syna.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Zeznając wczoraj przed komisją, ojciec uprowadzonego i zamordowanego Krzysztofa twierdził, że przez wiele miesięcy docierał do najważniejszych urzędników państwowych, aby błagać ich o pomoc w odnalezieniu syna. Okazało się to bezskuteczne.

- Zaufałem państwu i jego organom, dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia - mówił ze łzami w oczach Olewnik.

Przedsiębiorca z Drobina zwracał uwagę komisji, że politycy, jeżeli już zgodzili się na spotkanie, traktowali go z góry i nie interesowali się sprawą. Olewnik mówił, że największe pretensje ma do ówczesnego szefa MSWiA Ryszarda Kalisza, któremu zwracał uwagę na złe funkcjonowanie policji i związki z tą sprawą polityków SLD. Kalisz jednak nic nie zrobił, aby mu pomóc.

- Ja w tej sprawie zainterweniowałem i zażądałem od policji stosownych wyjaśnień %07- mówi naszej gazecie Kalisz. - Jednak odpowiedzi, które uzyskiwałem od policji, były tajne i nie mogłem ich pokazać rodzinie Olewników. Gdybym ujawnił im tajemnicę państwową, dziś tłumaczyłbym się z tego w prokuraturze - dodaje.

Jednak Olewnik uważa, że milczenie i bierność polityków była celowa. Świadczy o tym choćby fakt, że ignorowali jego informacje na temat błędów, jakie popełniła policja i prokuratura. - Funkcjonariusze MSW i resortu sprawiedliwości chronili katów mojego syna - ocenił. Jego zdaniem w tej sprawie nie było błędów i zaniechań, lecz celowe działanie organów ścigania obliczone na utrudnianie śledztwa.

Jako przykład Włodzimierz Olewnik podał wyrok uniewinniający Grzegorza K. - lokalnego lidera SLD, który wyłudził od Olewnika kilkadziesiąt tysięcy złotych, oferując pomoc w uzyskaniu informacji o miejscu pobytu syna. Sąd uznał prawomocnie, że te pieniądze Olewnik przekazał mu w spadku. Grzegorz K. został uniewinniony. - Jak można ufać państwu, w którym zapadają takie wyroki? - pytał retorycznie Olewnik.

Ojciec uprowadzonego Krzysztofa zaapelował do komisji, aby zbadała również związki służb specjalnych z tą sprawą.

- Pojawiają się przecież doniesienia medialne, że w porwaniu udział brały osoby związane ze służbami specjalnymi - mówił Włodzimierz Olewnik, nawiązując głównie do publikacji naszej gazety.

W zeszłym miesiącu jako pierwsi poinformowaliśmy, że informatorami służb specjalnych byli Jacek Krupiński i Wojciech Franiewski. - Zbadajcie ten wątek, opinia publiczna ma prawo poznać prawdę o tragedii mojego syna - apelował Olewnik.

Kilkakrotnie podkreślał on, że tragedia jego rodziny to klęska państwa, które nie potrafiło poradzić sobie z odnalezieniem Krzysztofa. Według niego kolejną klęską jest to, że udało się wykryć tylko bezpośrednich sprawców zbrodni.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!