Podróżujący koleją mogą odetchnąć z ulgą. W kasach należących do PKP Przewozy Regionalne nadal będą mogli kupić bilety na obsługiwane przez PKP Intercity pociągi pośpieszne i ekspresowe.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Analogicznie w kasach tej drugiej spółki możliwe będzie kupno biletów na pociągi osobowe. Wczoraj popołudniu przedstawiciele obu spółek oficjalnie potwierdzili, że umowa o wzajemnym świadczeniu sobie usług nie została zerwana. Przynajmniej na razie. Mimo bowiem uspokajających deklaracji władze Przewozów Regionalnych zadecydowały wczoraj, że pasażerowie wsiadający do pociągów tej spółki na stacjach, gdzie nie ma ona swoich kas będą mogli kupić bilet u konduktora bez dodatkowej opłaty. Podobny krok podjął też wczoraj zarząd PKP Intercity.

- Podjęliśmy taką decyzję po tym jak Przewozy Regionalne zagroziły wstrzymaniem sprzedaży naszych biletów w swoich kasach - mówi Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity.

Zupełnie inaczej przedstawiają wypadki, które miały miejsce w środę i które groziły kompletnym paraliżem sprzedaży biletów na polskich dworcach przedstawiciele Przewozów Regionalnych.

- To spółka Intercity przesłało do nas pismo, wypowiadająca de facto dalsze świadczenie sobie wzajemnych usług. Umowa między oboma spółkami wygasała wprawdzie 1 października o północy, ale jej zapisy stanowiły, że ulegnie ona automatycznemu przedłużeniu o ile jedna ze stron jej nie wypowie - mówi Piotr Olszewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. Jak dodaje po negocjacjach prowadzonych w nocy ze środy na czwartek Intercity miała wycofać swoje pismo i obecnie prowadzone są dalsze negocjacje.

Obaj przewoźnicy - jeszcze niedawno działający w ramach jednej spółki - od początku roku kłócą się o wysokość prowizji pobieranej za sprzedaż biletów na pociągi "partnera", ale też o stawki za dworcowe komunikaty dla podróżnych, informację telefoniczną, a nawet pracę przestawiających wagony manewrowych. Stałym elementem tych "negocjacji" są groźby zerwania świadczenia sobie wzajemnych usług (podobna sytuacja miała miejsce przed rozpoczęciem letnich wakacji). Zdaniem przedstawicieli Przewozów Regionalnych oferowana przez Intercity wysokość prowizji jest zbyt niska. Z kolei druga strona odpowiada, że to Przewozy Regionalne mają zbyt duże apetyty i wykorzystując olbrzymią przewagę w ilości posiadanych kas (posiada ich w całej Polsce około 1100, z czego 63 na dworcach województwa śląskiego; Intercity ma swoich kas trzy razy mniej) chcą podreperować swój budżet. Rzecznik PKP Intercity przypomina też, że Przewozy Regionalne mają zaległości w przekazywaniu należności za sprzedane w swoich kasach bilety na pociągi pośpieszne, ekspresowe oraz inter- i eurocity.

- Obecnie ten dług przekracza już 100 milionów złotych - mówi Ney.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!