Po Wielkiej Brytanii i Irlandii przyszedł czas na emigrację do Holandii. Trzy czwarte emigrantów zamierza zostać w tym kraju dłużej niż 5 lat. Co czwarty Polak twierdzi, że w Holandii czuje się jak w domu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Po Wielkiej Brytanii i Irlandii przyszedł czas na emigrację do Holandii. Trzy czwarte emigrantów zamierza zostać w tym kraju dłużej niż 5 lat. Co czwarty Polak twierdzi, że w Holandii czuje się jak w domu. Aby ułatwić sobie start, na potęgę uczą się holenderskiego i zaprzyjaźniają z sąsiadami. Problem jednak w tym, że Holendrzy nie są do nas tak przyjaźnie nastawieni jak my do nich. Nie chcą u siebie Polaków: organizują przeciwko nim demonstracje i wiece, zdarzały się też przypadki pobicia polskich pracowników.

Z opublikowanych wczoraj w Hadze badań "Nowo przybyli polscy emigranci w Holandii", przeprowadzonych przez holenderski instytut badania opinii publicznej TNS NIPO, wynika, że aż 36 proc. Polaków, którzy przyjechali w 2000 r., zamierza zostać na stałe. A 40 proc. osób nie planuje powrotu do ojczyzny w ciągu najbliższych 5 lat. Swoje plany zmieniliby jedynie wtedy, gdyby stracili pracę i długo nie mogli znaleźć kolejnej. A to dotąd się nie zdarzało.

- Wyjazdy zarobkowe Polaków zmieniły się w migrację osiedleńczą - tłumaczy prof. Krystyna Iglicka, specjalistka od migracji. - Zawsze tak się dzieje po kilku latach wyjazdów sezonowych - dodaje.

Im dłużej Polacy przebywają w tym kraju, tym mniejszą mają ochotę na powrót do kraju. Z grupy osób, które wyemigrowały w latach 2000-2006 r., połowa już osiedliła się na stałe. W dodatku 40 proc. emigrantów, których partnerzy zostali w kraju, zamierza w najbliższym czasie ściągnąć ich do Holandii.

Wszystko dlatego, że Holandia jako kraj imigracyjny cieszy się niezwykłą popularnością. Z najnowszej "Diagnozy społecznej" wynika, że Holandia jest drugim krajem, po Niemczech, do którego chcą wyemigrować nasi rodacy. Szacuje się, że jest tam nas już 150 tys. Jeżdżą nawet ci, którzy do tej pory pracowali w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Do Niderlandów przyciąga ich to, że zwykle razem z pracą otrzymuje się mieszkanie służbowe. Niebagatelne znaczenia ma także fakt, że Holandia znajduje się niedaleko Polski, co umożliwia emigrantom utrzymywanie kontaktu z rodziną.

- Wkrótce emigrantów z Polski będzie w tym kraju znacznie więcej. Wyjadą absolwenci, którzy teraz w Polsce mają ogromne problemy ze znalezieniem pracy - mówi prof. Iglicka.

Dziś wśród nowej, holenderskiej Polonii zaledwie 16 proc. osób ukończyło 45. rok życia.

Do Holandii, podobnie jak na Wyspy, emigrują osoby dobrze wykształcone. Z badań wynika, że 58 proc. polskich emigrantów ma średnie, a 23 proc. wyższe wykształcenie. Co czwarty emigrant nadal się kształci.

Niewykluczone jednak, że wkrótce holenderska emigracja straci swój elitarny charakter. Zdaniem prof. Krystyny Iglickiej z powodu spowolnienia gospodarczego, które mamy w Polsce, osoby słabo wykwalifikowane nie są w stanie znaleźć pracy, która pozwoliłaby im na godziwe utrzymanie. - Tam, mimo że wykonują podstawowe prace, zarabiają więcej, bo stawki, w porównaniu z polskimi, są wyższe - dodaje Iglicka.

Bo chociaż Holandia podobnie jak i inne kraje europejskie zmaga się z kryzysem, pracy dla Polaków na razie nie brakuje - aż 90 proc. emigrantów ma legalną pracę.

To dlatego, że Polacy mimo wykształcenia wykonują prace poniżej kwalifikacji. Najwięcej, bo 58 proc. naszych rodaków, wykonuje pracuje na stanowisku robotnika niewykwalifikowanego, a co trzeci ocenia, że posiada za wysokie kwalifikacje w stosunku do pracy, którą wykonuje.

- Większość pracuje w zawodach, których nie chcą wykonywać Holendrzy: na farmach przy zbiorze szparagów i przy taśmach produkcyjnych - mówi Jolanta Criens z biura pośrednictwa pracy OTTO Work Force. Na pracę na lepszych stanowiskach raczej nie mają szans. Nawet jeśli ukończyli studia.

Poszukiwani są zwłaszcza hydraulicy, malarze, spawacze i stolarze. - Oni zarabiają tyle co miejscowi fachowcy. Holendrzy wolą jednak Polaków bo są szybsi i solidniejsi - dodaje.

Jednak mimo wszystko prawie połowa Polaków jest zadowolona z pracy, którą wykonuje. A 60 proc. z osób, które zdecydowały się zostać w Holandii na stałe, uważa, że pracuje im się lepiej w Holandii niż w Polsce. Zadowoleni są zwłaszcza z pieniędzy, które zarabiają: aż 70 proc. uważa, że ich pensje są wysokie. A większość z nich nie dostaje więcej niż tysiąc euro na rękę miesięcznie.

Polacy nie tylko chcą w Holandii zostać na stałe, ale coraz częściej zależy im, aby wtopić się w lokalną społeczność. Nie zamykają się już w "polskich gettach", ale 44 proc. Polaków ma codzienny kontakt z sąsiadami, co piąty kontaktuje się z nimi raz na tydzień.

Nie mają także większych problemów z porozumiewaniem się. - Więcej niż połowa Polaków w Holandii bardzo dobrze radzi sobie z językami, jak np. holenderskim i angielskim. To częściej niż przeciętny Holender - mówi Rik Smit, współwłaściciel PoPolsku Benelux. Mimo starań ze strony Polaków i przekonania, że gdyby nie polscy robotnicy, nie byłoby komu zbierać szparagów, Holendrzy nadal są negatywnie nastawieni do Polaków. Z raportu wynika, że większość Polaków spotkała się z negatywnymi reakcjami ze strony Holendrów, którzy są przekonani, że Polacy piją, kradną i popełniają wykroczenia drogowe.

W ubiegłych latach Hamit Karakus, radny Rotterdamu dwukrotnie organizował "Polen top" przeciwko Polakom, którzy po 15-20 osób mieszkają w jednym mieszkaniu. - Dla okolicznych mieszkańców to zagrożenie pożarami i znaczny hałas%07- uzasadniał wówczas Karakus nagonkę na robotników z Polski. Teraz też regularnie zdarzają się lokalne antypolskie nagonki. W kwietniu w siedzibie firmy transportowej Schavemaker 10 polskich kierowców zostało pobitych i zwolnionych z pracy tylko dlatego, że chcieli założyć w firmie związek zawodowy.

O niechęci do polskich pracowników może świadczyć też to, że hitem ubiegłego roku była piosenka "Bussie vol van Polen" nagrana przez zespół Vlemmix & Roos. Opowiada ona o pracownikach znad Wisły, którzy przyjeżdżają do Holandii w poszukiwaniu zajęcia, za "parę groszy i puszkę piwa", piją wódkę i sikają, gdzie popadnie.

Zdaniem prof. Iglickiej aby unormować sytuację potrzeba działań ze polskiego MSZ. %07- Trzeba rozpocząć działania wzmacniające holenderską Polonię - mówi prof. Iglicka. Można to robić np. poprzez powołanie, tak jak się to stało w Wielkiej Brytanii, oficerów łącznikowych, którzy by pomagali Polakom w rozwiązywaniu np. problemów prawnych z nieuczciwymi pracodawcami czy pośrednikami oferującymi pracę.




150 tys.
tylu Polaków wyemigrowało od 2000 r. za pracą do Holandii

1 tys. euro
tyle miesięcznie zarabia przeciętny pracownik z Polski

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!