- Pracowaliśmy bardzo dobrze i w Spale, i w Łodzi, a mecze z Chorwacją pokażą, jakie mamy braki, co jeszcze trzeba poprawić, żeby na maksa przygotować się do mistrzostw Europy - mówił przed wczorajszym spotkaniem Adam ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Pracowaliśmy bardzo dobrze i w Spale, i w Łodzi, a mecze z Chorwacją pokażą, jakie mamy braki, co jeszcze trzeba poprawić, żeby na maksa przygotować się do mistrzostw Europy - mówił przed wczorajszym spotkaniem Adam Wójcik, kapitan reprezentacji koszykarzy.

Wójcik nie wyszedł w pierwszej piątce, którą tworzyli: Krzysztof Szubarga, David Logan, Michał Ignerski, Szymon Szewczyk i Marcin Gortat. Historyczną, pierwszą w łódzkiej nowej hali, piłkę wygrał Gortat "na raty", a pierwsze punkty zdobył rzutem za 3 punkty Szewczyk.

Obaj nasi środkowi nie mogli jednak z początku znaleźć rytmu gry. Nie dostawali asyst, a Szewczyk szybko złapał dwa faule i zmienił go 39-letni Wójcik. Po jego osobistych Polacy objęli prowadzenie 22:19.

Gortat, którego występ był szczególnie niecierpliwie oczekiwany w rodzinnej Łodzi, pierwsze punkty zdobył w 19. min, trafiając jeden osobisty. Za chwilę popisał się efektownym wsadem i to był przełom w jego grze. Początek środkowy Orlando Magic miał imponujący. Wspaniale zablokował mierzącego 215 cm Mario Kasuna, a za kilka sekund skończył kontratak Szubargi magicznym wsadem. Akcja meczu!

Po wyrównanej pierwszej kwarcie, w drugiej inicjatywę przejęli Chorwaci i do przerwy było (41:48). Nasi rywale mają apetyty na medal w finałach EuroBasket 2009. Chcieli włączyć się do walki o miejsca na podium już rok temu na olimpiadzie w Pekinie, ale na ich drodze stanęli w ćwierćfinale fenomenalni mistrzowie świata Hiszpanie, wygrywając 72:59. Trener Jasmin Repesa zostawił jednak w składzie aż 11 olimpijczyków. Przeciwko Polakom zagrało 8 zawodników szóstej drużyny igrzysk. Grę Chorwatów prowadził mistrz Rosji Zoran Planinić. Rzadko nawet we współczesnej atletycznej koszykówce zdarza się obrońca mierzący 2 metry. A jednak Polacy dobrze radzili sobie z kryciem Planinicia i Repesa zmienił go na Roko-Leni Ukicia z Toronto Raptors. Do przerwy Ukić zdobył 14 punktów i nie chybił ani razu. Wyzwanie na pojedynek strzelecki podjął David Logan, który trzymał wynik, w pierwszej połowie zdobył 13 punktów, m.in. trzykrotnie trafiając za 3. Trzeba jednak dodać, że Amerykanin z polskim paszportem musi pracować nad koncentracją, bo miał najwięcej strat w naszej drużynie.

Trener Muli Katzurin testuje różne warianty taktyczne. Po przerwie Polacy zaczęli z trzema niskimi zawodnikami. Na boisko wybiegli Szubarga, Koszarek i Logan, a piątkę uzupełnili Ignerski i Gortat. To dało znakomite efekty. Już w 29. min, po rzucie Koszarka nasz zespół odzyskał prowadzenie (57:55), które utracił w 11. min.

Choć widać było, że oba zespoły są jeszcze w trakcie przygotowań, mecz stał się bardzo dobrym poziomie i miał taką temperaturę emocji, jakby gra toczyła się o punkty. Końcówka była porywająca. Po rzucie Ignerskiego Polska prowadziła 67:64 (35. min). Włączył się jednak Planinić i 37 s przed końcem Chorwaci odskoczyli na 5 oczek (75:80). Dobre zmiany dali Chyliński, Dylewicz i Witka, którzy wzięli na siebie ciężar gry. Zacięły się jednak w naszym zespole rzuty za 3 punkty. Pudłował nawet Logan. To sprawiło, że strat nie udało się odrobić.

Dopisała publiczność. Mecz oglądało 7,5 tysiąca widzów! Dziś okazja do rewanżu (godz. 17).






POLSKA - CHORWACJA 78:82 (22:22, 19:26, 16:11, 21:23)

Polska: Logan 16, Szewczyk 12, Gortat 11, Koszarek 10, Ignerski 8, Dylewicz 7, Wójcik 5, Szubarga, Chyliński i Witka po 3, Kikowski i Kitzinger 0. Trener: Muli Katzurin.

Chorwacja: Ukić 23, Planinić 14, Popović 11, Kasun 8, Tomas 7, Banić 6, Tomić 5, Vujcić 4, Kus 3, Nicević 1, Pasalić, Rudez 0. Trener: Jasmin Repesa.





Polacy zagrali z duchem walki

David Logan: Starałem się najlepiej jak potrafię. Z wieloma chłopakami znam się z ekstraklasy, ale gra w reprezentacji to co innego. Dziewięć moich strat, na które narzekacie, wynikało z tego, że gram pierwszy taki mecz. A poza tym Chorwaci grali świetnie w obronie.

Muli Katzurin (trener Polaków): Pozytywem spotkania było to, że w zespole panuje duch walki. Negatywem - zbyt częste próby rzutów za trzy punkty. Rzucaliśmy 29 razy za trzy, a tylko 27 za dwa. Zdecydowanie za wcześnie na ocenę, czy ten mecz kogoś wykluczył. Będę starał się utrzymywać zespół w takim składzie, jak najdłużej.





Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!