Jarosław Kaczyński musi stłumić frustrację

Jarosław Kaczyński musi stłumić frustrację (© FOT. WOJCIECH MATUSIK)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Pomimo pogróżek ze strony PiS--owskiego emigranta Ludwika Dorna z zagrożenia jego partii działacze PiS raczej się śmieją. Grozą napełnia ich raczej potencjalna wolta ze strony ojca Tadeusza Rydzyka, która mogłaby napędzić oddolny bunt. Temu ma zapobiec sobotni zjazd PiS w warszawskiej hali Expo.

"Zwieramy szeregi, ale przekazujemy władzę w dół" - tak brzmi nieformalne hasło kongresu. Zmiana, która ma zostać zaproponowana delegatom, to odblokowanie władzy w partii na poziomie okręgów i powiatów. Dziś ich szefów wybiera rada regionalna pośród kandydatów wskazanych przez prezesa Kaczyńskiego. Z reguły szef PiS wskazuje jednego kandydata. Teraz będzie inaczej: prezes wybierze kandydatów spośród działaczy wskazanych przez doły partyjne. - To sposób, by wyzwolić wewnętrzną rywalizację - tłumaczy Tadeusz Cymański. Zmiana ma pomóc lokalnym ambitnym działaczom wybić się ponad poziom władz regionalnych partii i dzięki temu zyskać szanse na zdobycie miejsca na liście wyborczej do Sejmu i Senatu. - Każdy z takich działaczy ma buławę senatorską i poselską w tornistrze - tak "z napoleońska" Ryszard Czarnecki tłumaczy intencję tej zmiany.

Ta oferta ma przekonać nie tylko tysiące lokalnych działaczy, ale i posłów Prawa i Sprawiedliwości, że mają wpływ na losy swojej partii. Dziś walkę o znaczenie w partii Jarosława Kaczyńskiego, dostęp do ucha prezesa, toczy ok. 50 posłów lub eurodeputowanych. Najważniejszy jest tzw. zakon PC, kilku polityków otaczających prezesa - Adam Lipiński, Przemysław Gosiewski czy Krzysztof Tchórzewski - dbających o balans pomiędzy frakcjami. O ich posłuch walczą frakcja "ziobrystów" i spin doktorzy. Pierwsi to kilkunastoosobowa grupa zgromadzona wokoło byłego ministra sprawiedliwości (między innymi Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk).

Spin doktorzy to trzech znanych posłów (Adam Bielan, Michał Kamieński, Ryszard Czarnecki). Dochodzi garstka muzealników na czele z eurodeputo-wanym Pawłem Kowalem, niezależna frakcja złożona z osób o sporym potencjale intelektualnym i godnym szacunku dorobku (Muzeum Powstania Warszawskiego), zbliżona do Pałacu Prezydenckiego. Pozostaje jeszcze kilkunastu posłów związanych z Radiem Maryja. Oprócz nich ojciec Rydzyk mocno stawia na "ziobrystów".

Co z resztą? Ponad setką posłów, lokalnymi liderami, działaczami? To w większości statyści polityki. Tyle że bierność i niezdolność przebicia się staje się nużąca i może być zarzewiem buntu.

Jak przekonuje jeden z polityków PiS, to właśnie na "ziob-rystów" liczył skłócony z PiS Ludwik Dorn. Miał nadzieję, że bunt dołów zostanie wsparty przez Zbigniewa Ziobrę i doprowadzi do obalenia jedynowładztwa Jarosława Kaczyńskiego. Ale po ostatnich wyborach do PE podopieczni Zbigniewa Ziobry by przetrwać, położyli uszy po sobie. - Wstąpili na głęboką emigrację wewnętrzną, ale czekają na swój moment - spekuluje działacz PiS. Ale trudno ocenić, czy potencjalny rokosz "ziobrystów" to fakt, czy raczej kreacja spin doktorów. Zbigniew Ziobro sam ubiegał się o to, by prezes PiS pozwolił mu objąć fotel eurodeputowanego. Robił to właśnie po to, by odsunąć od siebie zarzuty o "ojcobójcze" plany. Niewątpliwie pała on wolą rozprawy z niechętnymi mu spin doktorami. Ci ostatni z kolei przekonują prezesa, że atak na nich, to atak na niego.

Ryszard Czarnecki oburza się na takie spekulacje i zapewnia, że relacje w partii są teraz braterskie: - Nie ma atmosfery emigracji wewnętrznej po wyjeździe do Brukseli wielu znanych twarzy - utrzymuje. Jego zdaniem emigracja części polityków PiS do PE miała zbawienne skutki, bo inni mogą promować swoje twarze: - Jest ruch w interesie, bo jak mówił Eduard Bernstein, "ruch jest wszystkim" - żartuje Czarnecki. Ale w PiS nikt nie wierzy, że jest tak różowo. Prawdziwym zagrożeniem dla całego PiS byłby równoczesny ruch ze strony frakcji "ziobrystów" wymierzony w Bielana i Kamińskiego, sfrustrowanych partyjnych dołów uderzających w całą wierchuszkę partii i podgrzewającego atmosferę ojca Tadeusza Rydzyka. Do konfliktu Jarosława Kaczyńskiego z tym ostatnim może dojść podczas wyborów prezydenckich. Osoby związane z Radiem Maryja w prywatnych rozmowach wygrażają, że nie poprą brata prezesa PiS, a jego prawicowego konkurenta, choćby Marka Jurka. Może to być jednak celowa gra szefa Radia Maryja, aby utrzymać wpływ na prezesa.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!