Michał Bąkiewicz będzie obok Bartka Kurka naszym podstawowym przyjmującym

Michał Bąkiewicz będzie obok Bartka Kurka naszym podstawowym przyjmującym. (© FOT. Sylwia Dabrowa)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Finlandia, Bułgaria, Czechy, Włochy, Francja, Słowacja, Słowenia, Hiszpania i Chiny. Wygraliście 11 meczów z rzędu. Miesiąc temu nie postawiłbym na Was złamanego grosza, dziś jesteście jednym z głównych kandydatów do złotego medalu zaczynających się w czwartek w Turcji mistrzostw Europy.

Seria rzeczywiście jest niezła, ale mieliśmy już lepszą. W 2007 roku wygraliśmy w Lidze Światowej 14 meczów z rzędu. Przegraliśmy dopiero z Brazylią w turnieju finałowym w Katowicach. Na pewno też nie jesteśmy kandydatami do złota.


Tak powiedział po Waszym ostatnim meczu z Włochami ich trener Andrea Anastasi.

Zagraliśmy niezłe spotkanie. Wygraliśmy 3:1. To co miał powiedzieć? Poza tym pamiętajmy, że Memoriał Wagnera to jednak turniej towarzyski.


No to jak jest z Wami naprawdę? Mamy liczyć na medal czy drżeć przed każdym meczem?

Gramy nieźle i właśnie na utrzymaniu tego poziomu koncentrujemy się najmocniej. Jeśli się nam to uda, możemy sprawić niespodziankę. Ale będę się upierał: faworytami turnieju w Turcji raczej nie jesteśmy.


W Waszej połówce drabinki turniejowej nie ma jednak żadnej europejskiej potęgi. W zgodnej opinii fachowców nieawansowanie do 1/2 finału będzie dużą sztuką.

A Francja, Niemcy i Hiszpania to nie europejska czołówka? Niemcy wygrali Ligę Europejską, Francuzi zawsze są mocni, a Hiszpanie bronią tytułu.


Bardzo się Pan asekuruje. Boicie się odpowiedzialności czy wolicie być czarnym koniem imprezy i nie czuć presji kibiców i mediów?

W Polsce każdy mecz reprezentacji siatkarzy budzi zainteresowanie. Presja towarzyszy więc nam cały czas. Nie boimy się. Po prostu realnie oceniam nasze możliwości.


Który mecz w drodze do półfinału będzie najtrudniejszy?

Pierwsze dwa spotkania dadzą odpowiedź, ile jesteśmy naprawdę warci. Jeśli pokonamy Niemców (w czwartek) i Francuzów (w piątek), będzie to oznaczało, że jesteśmy mocni.


Z Francuzami wygraliście pewnie 3:0 podczas turnieju eliminacyjnego do mistrzostw świata. Czy to daje Wam przewagę psychologiczną?

Raczej nie. Turniej był oficjalny, ale i my i Francuzi mieliśmy już zapewniony awans. Dla nas ten mecz miał jednak znaczenie prestiżowe, bo graliśmy przecież w Gdyni. Francuzom już chyba na niczym nie zależało.


Do Turcji nie jedzie jednak ich podstawowy przyjmujący Pierre Pujol.

To duże osłabienie, ale każdy kij ma dwa końce. Nie znamy żadnego z dwóch rozgrywających, którzy przyjadą do Izmiru. Nie wiemy, jaki preferują styl. To może być dla nas kompletne zaskoczenie. Z drugiej strony oczywiście może być i tak, że gra Francuzów się posypie.


Niemców prowadzi Raul Lozano. Od kilka lat ta ekipa była mocna, ale nie mogła się przebić w wielkim turnieju. Ten mecz będzie dla Was najtrudniejszy?

Pewnie tak, ale nie dlatego, że boimy się Niemców czy Raula. On jest świetnym trenerem i już widać, że przy nim oni grają lepiej. Tylko tyle i aż tyle. Fakt, że był naszym szkoleniowcem nie będzie się liczył. To już zamknięty etap.


Dla Pana na pewno będzie to jednak szczególne spotkanie. Lozano nie zabrał Pana do Pekinu. Dziś gra Pan w pierwszej szóstce i pewnie będzie chciał coś udowodnić Argentyńczykowi?

Raul uznał, że kadrze bardziej przyda się Krzysiek Gierczyński. Uszanowałem tę decyzję. Nie powiem, że nie było mi żal, ale Lozano zawdzięczam bardzo dużo. Być może dzięki niemu wciąż gram w siatkówkę. To on znalazł mi lekarzy, którzy pomogli mi usunąć zakrzep w ręce, przez który nie mogłem odbijać piłki.


Dwa lata temu jechaliście na mistrzostwa Europy do Rosji po medal. Może nawet po złoty. Skończyło się katastrofą. Jak uniknąć powtórki?

Wtedy ze składu wypadł nam tuż przed wyjazdem Mariusz Wlazły. Nie muszę tłumaczyć, ile dla nas znaczy.


Teraz też go nie ma...

Ale wiemy o tym od dawna, przygotowujemy się bez niego, gramy bez niego. To co innego.


Gracie nie tylko bez "Szampona", ale także Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego, czyli największych naszych gwiazd. Może właśnie ich nieobecność po-woduje, że idzie Wam tak dobrze. Macie po prostu coś do udowodnienia?

Na pewno każdy chce wykorzystać swoje pięć minut. Gdyby "Winiar" był zdrowy, siedziałbym na ławce, a tak gram w szóstce. Ale na pewno nie usłyszycie od żadnego z nas, że cieszy się z braku kolegów.


Jakie są Wasze atuty?

Po powrocie do składu starszych kolegów Zagumnego, Plińskiego czy Gruszki okazało się, że "młodzi" i "starzy" świetnie się rozumieją i uzupełniają. No i ta eksplozja formy Bartka Kurka.


A jeśli Kurek się zatnie?

Nic i to jest właśnie nasza siła. Bo jeśli jeden gra słabiej, to drugi go zastępuje.


Panu niestety, przypada czarna robota. Przyjęcie zagrywki, obrona, serwis. W ataku nie dostaje Pan za wiele piłek, przez co uwaga kibiców skupia się na Bartku.

Od zawsze byłem w kadrze człowiekiem od czarnej roboty. Świetnie się w tej roli czuję.


Wasze słabe punkty?

Brak doświadczenia niektórych zawodników.


Jeśli nie Wy, to kto jest kandydatem do tytułu?

Jak zwykle Rosjanie i jak zwykle może im nie wyjść.


Panu co się marzy?

Srebro biorę w ciemno.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!