(© Fot. Wojciech Matusik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Rozmowa ze Zbigniewem Lachem, członkiem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej

I co? Kiedy koniec PZPN?

Jaki koniec?! Nie opowiadajmy bajek. Kto miałby rozwalić związek? Przecież to organizacja pozarządowa. Jedynie delegaci mogą w demokratycznym głosowaniu przewrócić wszystko do góry nogami.

O to właśnie pytam. Na grudniowym zjeździe delegaci nie wysadzą w powietrze waszego zarządu?

Delegaci są w stanie zrobić wszystko, to samo mówił nowy minister. Mądry facet.

To jak będzie? Tak zwany teren zaczyna się burzyć? Gotuje się pod pokrywką?

Gotuje, gotuje, ale głównie w mediach. Pewnie, że nie wszyscy w PZPN się kochają, ale kryzys nie jest taki duży, żeby rewolucję urządzać. Jeden Kaziu Greń produkujący się w mediach nie zawróci Wisły kijem. W grudniu będą oczywiście awantury i pyskówki, ale nic to zmieni. Pokrzyczą, poobrażają się i wszystko zostanie po staremu.

Czyli ekipa Laty jeszcze porządzi?

Moim zdaniem tak.

Podoba się panu inicjatywa kibiców, którzy bojkotują PZPN i domagają się zmian?

Każda inicjatywa oddolna jest dobra, jeśli jest konstruktywna. Niech się ścierają opinie.

Przyglądacie się temu z obawą czy lekceważeniem?

Z uwagą.

Ależ pan lakoniczny.

No, ale co ja tutaj mogę więcej powiedzieć? Nic.

To z innej beczki: kto wybierze selekcjonera?

Wielka trójca: Lato, Piechniczek i Engel. Potem przyjdą na zebranie zarządu i powiedzą: wybraliśmy Kowalskiego, prosimy o opinię.

Zapytają tak dla hecy, czy rzeczywiście wysłuchają?

Muszą wysłuchać. Zarząd decyduje o wszystkim: o majątku, inwestycjach, reprezentacji, selekcjonerze. Jeśli większość opinii będzie negatywnych, to kandydatura przepadnie.

Konkurs na selekcjonera to pic na wodę?

Nie, nic nie jest ustawione.

Jednak podobno szefowie PZPN już są zdecydowani na Franciszka Smudę.

Może tak być, że jest faworytem. Na ostatnim zarządzie Piechniczek pokazał taki ranking polskich trenerów, sporządzony na podstawie ich wyników z ostatnich lat. Mówiąc w największym skrócie Kasperczak, Smuda i Janas wyszli w nim na remis, ale ze wskazaniem na "Franza".

Jest w PZPN opór przeciw kandydatom z zagranicy?

Zlituj się pan, jak może być inaczej? Przychodzi taki trener jak Beenhakker i na treningach mówi zawodnikom po angielsku, co mają robić, a Marta Alf musi im to tłumaczyć na polski. Przecież to jest bez sensu.

No to może niech się piłkarze języków uczą?

Zgoda, ale na razie nie umieją, a wtedy są jaja, a nie treningi.




Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!