Wersja wydarzeń, którą przedstawia Mariusz Kamiński, różni się od wersji premiera

Wersja wydarzeń, którą przedstawia Mariusz Kamiński, różni się od wersji premiera. (© fot. Wojtek Barczyński.)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Na wczorajszej konferencji Mariusz Kamiński, szef CBA, któremu rano postawiono prokuratorskie zarzuty w związku z aferą gruntową, przypuścił ostry atak na urzędników premiera i na samego Donalda Tuska.

Jednym urzędnikom zarzucił, że brali udział w przestępczych działaniach, których celem miała być zmiana rządowego projektu ustawy hazardowej niekorzystnej dla Skarbu Państwa. Chodzi tu o Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, których działania miały zablokować pobieranie opłat od hazardu. Innym - że nie przeciwdziałali temu, że Skarb Państwa może w wyniku tych działań stracić 500 mln zł rocznie. Tu wymienił: ministra gospodarki Adama Szejnfelda, wicepremiera Grzegorza Schetynę i wiceministra Jacka Kapicę. Szejnfeld miał wysyłać pisma sprzyjające lobby hazardowemu. Schetyna - spotykać się z biznesmenem Romanem Sobiesiakiem i nie informować premiera o agresywnych zabiegach hazardowego lobby. Kapica - miał zaakceptować wniosek ministra Drzewieckiego, by zrezygnować z pobierania dopłat od hazardu. W końcu też - nie wprost, ale przez przedstawienie szczegółowego kalendarium swoich działań od 12 sierpnia, szef CBA skrupulatnie próbował wykazywał zaniechania samego premiera Donalda Tuska.

- Najważniejsze jest to, co działo się po 12 sierpnia - powiedział Kamiński. Ale kalendarium, które przedstawił, różni się od kalendarium premiera. Wersja Kamińskiego jest następująca: 14 sierpnia spotkał się z premierem osobiście, aby powiedzieć o manipulacjach urzęd- ników w ustawie o grach losowych. I prosił go o podjęcie stanowczych działań. Miały się one odnosić do źródeł już istniejących, jakim było pismo z Ministerstwa Finansów akceptujące wniosek Drzewieckiego o rezygnacji z dopłat od hazardu.

Kamiński podkreślał, że szczególnie zależy mu na tym, aby nikt nie wiedział, że źródłem tych informacji jest CBA. Ale zamiast reakcji premiera 25 sierpnia pojawiły się pierwsze sygnały świadczące o tym, że biznesmen Sobiesiak został poinformowany o operacyjnym zainteresowaniu jego osobą przez CBA.

11 września w piśmie do premiera Kamiński prosi o trzy rzeczy. Po pierwsze: o przywrócenie pierwotnego założenia projektu ustawy o grach. Po drugie: o wyjaśnienie okoliczności nagłej zmiany decyzji ministra Drzewie- ckiego co do celowości pobierania opłat od hazardu. Po trzecie: o ustalenie zakresu odpowiedzialności i wyciągnięcie konsekwencji wobec osób pełniących funkcje publiczne w związku z ich bezprawnymi działaniami.

16 września premier prosi Kamińskiego o spotkanie. Nie odnosi się jednak do rekomendacji Kamińskiego, ale wyjmuje pismo od prokuratora z Rzeszowa, informując szefa CBA, że mają mu być przedstawione zarzuty. "Czy to jest odpowiedź rządu na naszą rozmowę z 14 sierpnia i moją rekomendację, jaką przysłałem 11 września?" - bezpardonowo pyta Kamiński premiera. Okazuje się, że premier pisma Kamińskiego nie czytał. 17 września Kamiński, uznając, że premier nic w tej sprawie nie robi, zawiadamia o aferze prezydenta i władze Sejmu i Senatu. Stwierdził też, że zarzuty, które wczoraj usłyszał, mają związek z jego działaniami w sprawie afery hazardowej. Dotyczą one przekroczenia uprawnień i kierowania bezprawnymi działaniami podległych mu służb w akcji z 2007 r. w tzw. aferze gruntowej. Grozi mu osiem lat więzienia. Kamiński stwierdził, że zarzuty są miałkie, a zgodnie z ich logiką na ławie oskarżonych powinni znaleźć się sędziowie i prokuratorzy nadzorujący działania CBA, w wyniku których sąd skazał dwie osoby.

Na odpowiedź rządu nie trzeba było długo czekać. Od głosu wstrzymał się jednak premier, wysyłając na konferencję prasową swojego rzecznika ministra Pawła Grasia i sekretarza kolegium ds. służb specjalnych Jacka Cichockiego. Cichocki zarzucił Kamińskiemu kłamstwo. - Szef CBA ani razu nie stwierdził na spotkaniu z premierem 14 sierpnia, że jest podstawa do postawienia zarzutów osobom, które pojawiły się w materiałach CBA w związku z ustawą o hazardzie - powiedział. To miał być materiał prewencyjny o nagannych etycznie działaniach. Dodał za to, że Kamiński miał podkreślać, że Grzegorzowi Schetynie nic nie można zarzucić.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!