Mamy nadzieję, że od piątku polski blok będzie szczelny podczas mistrzostw Europy

Mamy nadzieję, że od piątku polski blok będzie szczelny podczas mistrzostw Europy. Jednak o medal - bez Glinki, Świeniewicz i Skowrońskiej - będzie bardzo trudno. (© fot. Tomasz Hołod)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Mamy w pamięci narzekania polskich siatkarzy i dziennikarzy na świecącą pustkami halę w Izmirze po tym, jak z mistrzostw Europy odpadli Turkowie? Już od piątku takie same teksty mogą zacząć powstawać w laptopach żurnalistów, którzy przyjadą do Polski śledzić zmagania najlepszych siatkarek Europy.

- Co wy z tymi biletami. Siatkówka to nie koszykówka. Tutaj nikt za swoim zespołem nie przyjedzie. Nie ma się więc co spodziewać, że Bydgoszcz zaleją nagle kibice z Belgii, Rosji czy Białorusi - mówi bez ogródek sekretarz generalny PZPS Bogusław Adamski, który za nic w świecie nie chce jednak podać ile sprzedano biletów, dodając tylko że "ruszyło się po złocie polskich siatkarzy".

Jak się dowiedzieliśmy sprzedaż idzie dobrze, co oczywiste, ale tylko w Łodzi. Do ostatniego piątku rozeszło się ponad 80 procent wejściówek do Areny. Stosunkowo nieźle idą też bilety do Hali 100-lecia we Wrocławiu.

- Na każdy dzień mamy sprzedane co najmniej 1000 wejściówek. Zdecydowaną większość kupili kibice z zagranicy - mówi szef dolnośląskiej siatkówki Mirosław Wachowiak.

Wrocławska grupa nazywana jest grupą śmierci. Zagrają w niej Włoszki, które były przecież nie tak dawno temu mistrzyniami świata, Turczynki, z którymi nasze złotka walczyły w swym pierwszym finale ME, czy wreszcie mocne Niemki.

W Bydgoszczy i Katowicach do piątku sprzedało się po... kilkadziesiąt biletów na każdy dzień mistrzostw.

- Grają u nas Czeszki i Słowaczki. Może w ostatniej chwili dojadą więc kibice z tych krajów. Mają przecież blisko - łudzi się Ewelina Kajzerek, która z ramienia miasta odpowiada za siatkarskie Euro w Katowicach. Nie spodziewając się nalotu fanów pozostawiono jedynie jedną z trzech stref kibiców, która funkcjonowała podczas EuroBasketu. Tę w okolicach Spodka.

- Pamiętajmy, że to już jest końcówka września. Może nie być pogody. Koncentrujemy się na działaniach w halach - wyjaśnia, a raczej usprawiedliwia się wiceprezes PZPS, Artur Popko, który od lat odpowiada za organizację Ligi Światowej w Polsce.

Spokój zachowuje prezes śląskiej siatkówki Marek Kisiel, opierając go na dużym doświadczeniu. Spodek przecież wiele razy gościł Ligę Światową, rozegrano tam nawet finał tej imprezy.

-Dlatego powinniśmy sobie dać radę - uspokaja prezes Kisiel. - Od piątku w Zabrzu odbywać się będzie turniej mini-siatkówki dla młodzieży i po południu jego uczestnicy przyjadą do katowickiej hali. W sumie można się spodziewać około 1000 osób. Duże zainteresowanie jest ze strony naszych klubów siatkarskich oraz szkół. Dla nich mamy przygotowane dwa sektory czyli w sumie około 2 tysiące. Liczymy, że na każdym meczu, przynajmniej na początku będzie około 4 tysięcy młodzieży.

- Sukces propagandowy będzie zależał od tego, jak zagrają nasze dziewczyny. No i od tego, jak mocno w turniej zaangażuje się Polsat - dodaje Popko.

Stacja Zygmunta Solorza ogłosiła wczoraj, że na swoich antenach pokaże 120 godzin relacji w turnieju. Spotkania Polek, oraz mecze fazy finałowej będzie można zobaczyć na głównej antenie Polsatu, resztę w Polsacie Sport Extra.

- We Wrocławiu w głównych punktach miasta rozwiesiliśmy gigantyczne bilboardy. Każdy po 460 m2. Miasteczka kibiców, czy jak my to nazywamy Volley Party, będą pod halą i na rynku. Swoje stoiska wystawią tam też kraje, które u nas zagrają. We wrocławskich szkołach rozdajemy piłki do siatkówki - wylicza Wachowiak.

Najlepiej do mistrzostw wydaje się być przygotowana, co oczywiste, Łódź. W mieście będą trzy strefy kibica w centrum handlowym Manufaktura, na ul. Piotrkowskiej i pod halą. Na ulicach Łodzi widać liczne bilboardy reklamujące imprezę.

Budżet mistrzostw wynosi około 15 milionów złotych. Jak się dowiedzieliśmy "jest bezpieczny", co oznacza, że jeszcze nie dopięty. Głównym sponsorem imprezy, tak jak w przypadku Euro-Basketu, jest Orlen, ale próżno szukać w mediach jakiejś poważnej kampanii związanej z zainwestowaniem przez koncern w mistrzostwa.

Orlen, tak jak i pozostali partnerzy imprezy ograniczyli się do wykupienia tzw. plansz sponsorskich przy relacjach w telewizji Polsat. Oznacza to jedno - sponsorzy nie mieli żadnego pomysłu na biznesowe wykorzystanie tak wielkiej i prestiżowej imprezy. Z miejsca rodzi się podejrzenie, że tak jak w przypadku EuroBasketu wsparcie "załatwili" wpływowi politycy. Sponsor kasę wyłożył, bo musiał, jako spółka Skarbu Państwa, ale nawet nie próbuje konsumować tego kontraktu.

- My umowę z Orlenem podpisaliśmy już dwa miesiące temu. Nie mamy też swojego ministra, który był kiedyś działaczem koszykarskim - mówi Pop-ko, którego zapytaliśmy też dlaczego Plus tym razem nie zaangażował się w tak wieką imprezę. - Polkomtel jest głównym sponsorem reprezentacji. Będzie podczas mistrzostw prowadził rozmaite akcje promocyjne - dodaje Popko, który przyznaje, że EuroVolley, tak jak i EuroBasket, padł ofiarą kryzysu.

- Gdy staraliśmy się o ten turniej, nikt nie mógł przewidzieć, że na rynku zrobi się tak krucho. Na większą promocję nas po prostu nie było stać. Jeśli reprezentacja będzie grać dobrze, nikt nie będzie liczył pustych krzesełek - kończy Popko.

By jeszcze bardziej zmotywować zespół Jerzego Matlaka do walki o każdą piłkę, PZPS ogłosił, że za złoto wypłaci drużynie pół miliona złotych, srebro będzie warte 400 tysięcy, a brąz 300.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!