Ochroniarze „na obiekcie” łapią deszczówkę do czego się da, żeby mieć  w czym się umyć i na czym zagotować herbatę © Sławomir Mielnik [O]
[4/12]

1,19 zł za godzinę pracy płaciła firma wynajęta przez Ratusz. "Pracownicy pisali, że są zadowoleni"

Ochroniarze „na obiekcie” łapią deszczówkę do czego się da, żeby mieć w czym się umyć i na czym zagotować herbatę.

Folwark to spory obiekt, który miasto przejęło kilka lat temu. Pierwotnie planowano całe miejsce ożywić i przebudować na cele kulturalne, ale na planach się skończyło. Przedwojenne budynki niszczeją, a władze miasta wciąż nie mają pomysłu, co z nimi zrobić.

Firma zabezpieczająca na zlecenie miasta folwark przy ulicy Partyzanckiej w Opolu zatrudniała ludzi za głodowe stawki. Ochroniarze wciąż tam pracują w urągających godności ludzkiej warunkach. W obawie, że stracą pracę, utrzymują, że wszystko jest w porządku.

reklama