BS Leśnica 4 Liga Opolska 2021/22. Raporty, podsumowanie [29. KOLEJKA]

Paweł Sładek, Wiktor Gumiński
Za nami już wszystkie spotkania 29. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym raporty z poszczególnych meczów oraz ich podsumowanie.
Za nami już wszystkie spotkania 29. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym raporty z poszczególnych meczów oraz ich podsumowanie. Wiktor Gumiński
Udostępnij:
Za nami już wszystkie spotkania 29. kolejki BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej. Prezentujemy tym samym raporty z poszczególnych meczów oraz ich podsumowanie.

29. seria meczów BS Leśnica 4 Ligi Opolskiej za nami, co oznacza, że do zakończenia rozgrywek pozostało siedem kolejek. Z racji tego, że sezon wkracza w decydującą fazę, każda utrata punktów będzie boleć dużo bardziej, niż miało to miejsce na początkowym etapie rozgrywek. Wiedzą coś o tym sympatycy Ruchu Zdzieszowice, który w Ozimku uległ Małejpanwi 2:3.

- Chciałbym, żebyśmy w każdym meczu pod względem pewnych aspektów wyglądali tak jak z Ruchem – ocenia Wojciech Scisło, trener Małejpanwi. - Drużyna prezentuje taki poziom, że w każdym spotkaniu możemy grać o zwycięstwo. Nieraz pewne elementy zawodzą, pojawiają się niepotrzebne błędy, ale zespół ma potencjał. Mecz był na wysokim poziomie, cieszył oko. Inicjatywę przejmowała raz jedna, raz druga drużyna. Szala mogła się przechylić w obie strony, ale tym razem to nam dopisało szczęście w końcówce, choć szkoda dwóch straconych goli.

Andrzej Moskal, trener Ruchu: Przez większość rywalizacji to my prowadziliśmy grę, cztery razy piłka przekroczyła linię bramki Małejpanwi, ale dwukrotnie zostały odgwizdane spalone. Mimo wszystko brakowało nam więcej skuteczności. Szkoda, bo zagraliśmy dobre spotkanie.

Potknięcie Ruchu wykorzystała Polonia Nysa, mająca nad nim 12 punktów przewagi. Dystans został powiększony dzięki zwycięstwu z OKS-em Olesno 4:0, w barwach którego swój ostatni mecz zaliczył Krzysztof Meryk. O zmianie trenera klub poinformował w poniedziałek. Na następcę został mianowany Dariusz Surmiński, czyli były szkoleniowiec TOR-u Dobrzeń Wielki.

- W pierwszej połowie udawało nam się dość dobrze powstrzymywać poczynania Polonii – nie ukrywa Krzysztof Meryk, trener OKS-u. - Poza stałymi fragmentami, nie tworzyła ona zagrożenie pod naszą bramką, a przy odrobinie szczęścia i my mogliśmy raz lub dwa skutecznie odpowiedzieć. Po przerwie jednak wysoka intensywność gry rywali mocno dała nam się we znaki. Jej piłkarze udowodnili swoją wyższość, lecz swoją postawą nie zasłużyliśmy na to, by przegrać aż 0:4.

- Przed przerwą nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu, dobrze zorganizowany rywal wybijał nas z uderzenia. Kilka razy musieliśmy też mocniej powalczyć w defensywie. Druga część gry należała jednak już bezapelacyjnie do nas. Zdobyliśmy gole w parę różnych sposobów i w pełni kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń – cieszy się Łukasz Czajka, trener Polonii.

Podobny przebieg miało spotkanie MKS-u Gogolin z LZS-em Skorogoszcz. Do przerwy również nie padła bramka, natomiast kolejne 45 minut przyniosły aż cztery trafienia.

Adrian Pajączkowski, trener MKS-u: Od początku przeważaliśmy, przeciwnik był nastawiony na kontry. Stwarzaliśmy sobie dogodne okazje, ale zmarnowaliśmy dwie sytuacje stuprocentowe. Po przerwie strzeliliśmy gola, co w znacznym stopniu ułatwiło nam grę. Bramek mogło paść więcej, ale cztery gole w 45 minut to i tak dobry rezultat.

- Jak przeciwnik nie może, to Skorogoszcz pomoże – zażartował trener LZS-u Marcin Feć. - Niestety, cały czas wracają demony. W pierwszej połowie mieliśmy dwie sytuacje, w których mogliśmy strzelić gola. Wydawało się, że w drugiej połowie coś ugramy. Niestety popełniliśmy nawet nie błąd, a „wielbłąd”. Mieliśmy rzut karny, później klarowne okazje, ale jak się nie strzela, to nie można marzyć o zwycięstwie. Stwarzamy sobie okazje, a kończymy jak kończymy.

Lepszą skuteczność odnotowała natomiast Victoria Chróścice, która pewnie wygrała 3:0 ze Skalnikiem Gracze. Był to typowy przykład meczu za sześć punktów.

Dariusz Kaniuka, trener Victorii: Jestem przekonany, że byliśmy zespołem lepszym, lepiej zorganizowanym, a także lepiej operującym piłką. To przełożyło się na więcej stworzonych okazji, z czego wykorzystaliśmy trzy. Oprócz tego graliśmy bardzo stabilnie w defensywie. Zwycięstwo było zasłużone.

O tak pewnej i skutecznej grze nie mówi natomiast Jan Jędrychowski, drugi trener LZS-u Starowice Dolne. Jego drużyna wprawdzie wygrała z Chemikiem Kędzierzyn-Koźle 3:1, ale poziom reprezentowany przez zawodników był daleki od oczekiwanego.

- Zdecydowanie był to nasz najsłabszy mecz w tym sezonie – nie ukrywa trener Jędrychowski. - Nie graliśmy nic specjalnego. Chemik też miał swoje sytuacje, szczególnie w drugiej połowie. Zmagamy się z dużą liczbą problemów, kontuzjami. Teraz czekają nas mecze z Polonią Nysa i Ruchem Zdzieszowice, gdzie będą musieli grać zawodnicy z drugiego zespołu. Mam nadzieję, że sprostają. Jakkolwiek by jednak nie było - zdrowie zawodników jest ważniejsze od końcowego rezultatu.

- Mieliśmy swoje sytuacje, ale zabrakło skuteczności, doświadczenia. Nawet sędziowie mówili, że mieliśmy przewagę w drugiej połowie. Uważam, że remis byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem. Nasza gra jest całkiem przyzwoita, ale brakuje wykończenia. Trudno, taka jest piłka. Będziemy walczyć do końca – zapewnia Mirosław Biniecki, kierownik drużyny Chemika.

Podobnie ocenił swój zespół Maciej Lisicki, trener Fortuny Głogówek. Gospodarze ulegli drużynie PoRaWia Większyce 1:2, która natomiast została pochwalona przez swojego trenera, Tomasza Hejduka.

- Nie mogę tego meczu ocenić pozytywnie – stanowczo twierdzi Maciej Lisicki, trener Fortuny. - Wszyscy mieliśmy świadomość tego, jak źle się zaprezentowaliśmy. Daleko byliśmy od swoich piłkarskich możliwości. Najogólniej mówiąc był to słaby mecz. Trzeba przyznać, że PoRaWie było lepsze. To był jeden z gorszych spotkań w naszym wykonaniu i to najbardziej boli. Przegrać można, ale nie w takim stylu.

Trener PoRaWia Tomasz Hejduk: Przede wszystkim chciałbym pogratulować mojej drużynie. Miałem tylko jednego zmiennika na ławce rezerwowych, a ponadto dwóch nominalnych pomocników grało w obronie. To jednak nie przeszkodziło nam zagrać dobrego spotkania. Wygraliśmy ten mecz w sferze mentalnej, co jest bardzo istotne. Nieźle wyglądamy na boisku, a przecież nasza młodzież dopiero się ogrywa.

Problemy kadrowe są bolączką wielu drużyn, w tym LZS-u Piotrówka. Beniaminek znany jest ze sprowadzania młodych piłkarzy, którzy w sobotę zmierzyli się – w dużej mierze – ze swoimi rówieśnikami z Odry II Opole. Opolanie wygrali 2:1.

- Nasze zwycięstwo był zarazem szczęśliwe, ale i zasłużone. Przez cały mecz mieliśmy duża przewagę – nie tylko pod względem posiadania piłki, ale i liczby sytuacji bramkowych – zauważa Adam Berbelicki, trener Odry II. - Nie byliśmy jednak wystarczająco skuteczni i na dwie minuty przed końcem rywale otrzymali kontrowersyjny rzut karny, który zamienili na gola. Do ostatniego gwizdka walczyliśmy jednak o zwycięskie trafienie i w ostatniej akcji, po nieczystym strzale Jakuba Kowalskiego, udało nam się dopiąć swego.

- W Opolu nie mogliśmy skorzystać aż z ośmiu zawodników, w tym sześciu z podstawowego składu. Jak na tak poważne braki, wypadliśmy naprawdę dobrze. Zagraliśmy niżej niż zwykle i bardzo pechowo straciliśmy punkt. Gdybyśmy dysponowali pełnym składem, można by było myśleć o pełnej puli, ponieważ Odra II zaprezentowała się nieco poniżej moich oczekiwań. Przy okazji chciałbym też pochwalić całą trójkę sędziowską za bardzo dobrą postawę – kończy Adam Jaremko, trener LZS-u Piotrówka.

Przedostatnim meczem dzisiejszego zestawienia będzie starcie Unii Krapkowice i Polonii Głubczyce. Jedni zostali bez prezesa, drudzy właśnie zatrudnili trenera. Jest nim Jan Śnieżek. W tym spotkaniu zadziałał „efekt nowej miotły”, dzięki czemu Polonia Głubczyce wygrała 2:1.

- Po zdobyciu bramki kontaktowej zespół uwierzył, że jest w stanie odwrócić losy meczu. Wcześniej jednak zostawiliśmy rywalom zbyt dużo miejsca i oni dwukrotnie skrzętnie z tego skorzystali. Spotkały się dwie różne drużyny. Polonia przystąpiła do meczu z nowym trenerem i animuszem, a u nas nastroje są pogrzebowe. Nie ma prezesa, klub jest pozamykany na cztery spusty. Doszło też do skandalicznej sytuacji, że zawodnik wchodzący na boisko musiał czekać na to, aż schodzący zdejmie getry, bo mieliśmy ich tylko 12 par … Mimo dobrych wyników w poprzednich meczach, minorowe nastroje w końcu musiały się również odbić na naszej postawie. Mamy nadzieję, że jak najszybciej sytuacja zmieni się na lepsze, bo w tej drużynie jest naprawdę duży potencjał – wierzy Łukasz Wicher, trener Unii Krapkowice.

- W Polonii bardzo długo grałem jako piłkarz, a potem byłem też jej trenerem i prezesem, więc i teraz nie mogłem odmówić jej pomocy - oświadcza Jan Śnieżek, trener Polonii Głubczyce. - Na razie poprowadzę ją do końca rundy, a później zobaczymy, co dalej. Po meczu z Unią jestem zadowolony z postawy drużyny. Cieszy, że zwycięstwo odnieśliśmy nieprzypadkowo, tylko po bardzo dobrej grze. Spodziewaliśmy się trudnego spotkania i takie też było – niezwykle wyrównane, choć z lekkim wskazaniem na nas. Stworzyliśmy sobie sporo dogodnych okazji bramkowych. Szkoda, że jeszcze przynajmniej dwóch, trzech nie wykorzystaliśmy, ale najważniejsze było przełamanie ostatniej niekorzystnej passy. Widać, że drużyna jest dobrze przygotowana fizycznie, więc chyba wszystko rozgrywa się w głowach. Ważne, by ci młodzi zawodnicy na dobre się odblokowali, bo to pozwoli zespołowi korzystnie zaprezentować się również w kolejnych meczach.

O zakończeniu niekorzystnej passy marzy również TOR Dobrzeń Wielki, który z kolei przegrał z Piastem Strzelce Opolskie, będącym w znakomitej sytuacji po pięciu zwycięstwach z rzędu. Mecz zakończył się wynikiem 2:1.

- Piast mógł zdobyć spokojnie więcej niż dwa gole, ale w drugiej połowie doszliśmy nieco mocniej do głosu i mieliśmy też okazje ku temu, by wyrównać – mówi Józef Raudzis, trener TOR-u. - Generalnie przeciwnicy wypadli lepiej, lecz nie było też tak, że cały czas nas cisnęli. W przeciwieństwie do poprzedniego meczu w Głubczycach, tym razem nie wykorzystaliśmy jednak wystarczającej liczby swoich szans bramkowych.

- W Dobrzeniu Wielkim nigdy nie grało nam się łatwo – zaznacza Maciej Kułak, trener Piasta Strzelce Opolskie. - Spodziewaliśmy się trudnej przeprawy i tym razem, szczególnie że TOR zaciekle walczy o utrzymanie. Cieszy nas wygrana, która przedłużyła naszą zwycięską passę do pięciu spotkań, choć żałujemy, że nie zdobyliśmy nieco więcej goli. Mogliśmy bowiem przynajmniej trzykrotnie z wyprzedzeniem „zamknąć” mecz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: BS Leśnica 4 Liga Opolska 2021/22. Raporty, podsumowanie [29. KOLEJKA] - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie