Kilkadziesiąt kotów syjamskich w małym mieszkaniu w Opolu. Właścicielka pseudohodowli usłyszała zarzut

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Pierwszy kot wrócił do hodowli po tygodniu, ponieważ nie widok człowieka reagował przerażeniem. Drugi - jak się okazało - był poważnie chory i mógł zakazić pozostałe zwierzęta pani Małgorzaty i jej partnera. Kobieta znalazła mu nowy dom. Sprawa pseudohodowoli będzie miała finał w sądzie.
Pierwszy kot wrócił do hodowli po tygodniu, ponieważ nie widok człowieka reagował przerażeniem. Drugi - jak się okazało - był poważnie chory i mógł zakazić pozostałe zwierzęta pani Małgorzaty i jej partnera. Kobieta znalazła mu nowy dom. Sprawa pseudohodowoli będzie miała finał w sądzie. archiwum prywatne
Kobieta początkowo nie chciała oddać zwierząt, ale ostatecznie przyznała, że nie jest w stanie zapewnić im należytej opieki. Sprawa będzie miała finał w sądzie.

Partner pani Małgorzaty postanowił zrobić jej niespodziankę i na urodziny kupił jej kota syjamskiego, o którym marzyła.

- Przyniósł mi go do pracy, ale moją uwagę zwrócił nieprzyjemny zapach zwierzęcia. Mamy w domu pięć kotów i wiem, że zadbane zwierzę nie śmierdzi - wspomina Małgorzata Augustowska z Zieleńca pod Namysłowem. - Partner relacjonował mi, że w niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu żyło około 70 kotów. W głowie mi się to nie mieściło, ale nie miałam jeszcze wtedy złych przeczuć.

1,5-roczny kocurek miał kosztować tysiąc złotych. Na miejscu okazało się jednak, że zwierzę nie ma książeczki zdrowia ani wymaganych szczepień.

- Wtedy właścicielka zaproponowała mojemu partnerowi, że opuści cenę o 300 złotych - relacjonuje pani Małgorzata. - Od pierwszego dnia uderzyło nas to, że ten kot jest taki dziki. Nie dało się go dotknąć, uciekał na sam widok człowieka. Po tygodniu nie było ani odrobinę lepiej. Wtedy właścicielka zaproponowała, że wymieni nam go na innego kocurka.

Niewielkie mieszkanie i kilkadziesiąt kotów

Hodowla, której ogłoszenie można było znaleźć w internecie, mieściła się w mieszkaniu na ul. Spychalskiego w Opolu. Po drugiego kotka para pojechała już wspólnie.

- Przeżyłam szok, bo tylko w jednym pokoju naliczyłam 30 zwierząt. Mieszkanie mieściło się na piątym piętrze. Pani otworzyła okno, więc te koty mogły wyjść na niezabezpieczony balkon, spaść i zwyczajnie się zabić - wspomina pani Małgorzata. - Rozmawiałam o tej sytuacji z koleżanką z pracy i okazuje się, że ta pseudohodowla jest doskonale znana służbom, bo interwencje odbywały się tu już nie raz.

Szybko wyszło na jaw, że drugi kotek jest chory. Zwierzę cierpi na zespół niedoboru immunologicznego (czyli koci AIDS) oraz zakaźne zapalenie otrzewnej.

- Obie choroby są zakaźne, dlatego musieliśmy szybko znaleźć mu nowy dom, żeby nie zakaził pozostałych naszych kotów - mówi pani Małgorzata. - Oddaliśmy kotka za darmo, ale zależało nam na tym, by nowy właściciel podjął decyzję świadomie, bo to zwierzę wymaga leczenia. Jestem przerażona, ponieważ jeśli w tym mieszkaniu było 70 kotów, to one potencjalnie wszystkie mogą być zakażone. Zgłosiłam sprawę na policję. Ta pseudohodowla powinna zostać jak najszybciej rozwiązana. Dla dobra tych biednych zwierząt i kolejnych potencjalnych kupców, którzy nie wiedzą, na co się piszą.

Policja: Już tam interweniowaliśmy

Policja potwierdza, że zgłoszenia w sprawie pseudohodowli pojawiły się już kilka miesięcy temu. Z pierwszych relacji wynikało, że zwierząt w mieszkaniu jest około 70.

- Funkcjonariusze udali się na miejsce w towarzystwie lekarza weterynarii i przedstawicieli TOZ. Lekarz stwierdził wówczas, że 8 kotów należy zabrać, gdyż zagrożone jest ich życie. Reszta mogła zostać w mieszkaniu - mówi podkom. Karol Brandys z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

- Później otrzymywaliśmy kolejne zgłoszenia i dzięki pomocy TOZ zwierzęta były sukcesywnie zabierane. Kilka dni temu było ich w mieszkaniu ponad 20. Właścicielka początkowo nie chciała oddać kotów, ale ostatecznie zgodziła się na to, tłumacząc, że nie jest w stanie zapewnić im należytych warunków - informuje policjant.

Właścicielka usłyszała już zarzut znęcania się nad zwierzętami. Sprawa będzie miała finał w sądzie.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Materiał oryginalny: Kilkadziesiąt kotów syjamskich w małym mieszkaniu w Opolu. Właścicielka pseudohodowli usłyszała zarzut - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie