Opolska psychiatria na rozdrożu. Sejmik likwiduje oddział, ale marszałek mówi już o budowie nowego

Mateusz Majnusz
Mateusz Majnusz
Dyrektor Nazimek odpowiedzialność za brak chętnych do pracy zrzucił na... Nową Trybunę Opolską, która od wielu miesięcy opisywała coraz gorszą sytuację kadrową w szpitalu.
Dyrektor Nazimek odpowiedzialność za brak chętnych do pracy zrzucił na... Nową Trybunę Opolską, która od wielu miesięcy opisywała coraz gorszą sytuację kadrową w szpitalu.
Sejmik województwa opolskiego zgodził się na likwidację 40-łóżkowego oddziału psychiatrii dla dorosłych w Opolu. Tego samego dnia marszałek Andrzej Buła zapowiedział chęć budowy nowego oddziału przy ul. Wodociągowej, którą chce sfinansować za pieniądze unijne, choć jako region jeszcze ich nie otrzymaliśmy.

Decyzję o likwidacji jednego z trzech oddziałów psychiatrycznych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Opolu podjął dyrektor placówki Krzysztof Nazimek. Spowodował ją dramatyczny deficyt psychiatrów przy ul. Wodociągowej, którzy nie chcąc pracować na izbie przyjęć, całkowicie rezygnowali z pracy w szpitalu.

Przede wszystkim z powodu dużej ilości obowiązków, nieporównywalnie większej niż w przypadku prowadzenia własnego gabinetu oraz przy kilkukrotnie mniejszych zarobkach.

- W ostatnich tygodniach jeden z lekarzy przyniósł zwolnienie lekarskie, a dwóch zadeklarowało, że przechodzą na emeryturę i ograniczają zatrudnienie. Jeden chce pracować tylko w poradni zdrowia psychicznego przez 3 dni w tygodniu, z dziennym limitem 12 pacjentów i ani jednego więcej - tłumaczy Krzysztof Nazimek.

Lekarze nie chcą pracować na Wodociągowej

Na nic zdały się próby uzupełnienia wakatów lekarzami spoza regionu. Dyrekcja kusiła ich zarobkami 14 tys. zł brutto miesięcznie, a dla rezydentów prócz normalnej pensji przewidziano dodatkowo 4 tys. zł premii. Mimo to chętni się nie zgłaszali, a dotychczasowy rezydent odszedł z pracy i przeniósł się do Wrocławia.

Z tego powodu dyrektor Nazimek zwrócił się do samorządu województwa, któremu podlega szpital, aby w miejscu zlikwidowanego oddziału psychiatrycznego powołać zakład opiekuńczo-leczniczy na 35 łóżek.

Podczas wtorkowej sesji sejmiku, na której radni mieli pochylić się nad wnioskiem, sam dyrektor opolskiej psychiatrii zwrócił uwagę, że w ZOL-u nie leczy się pacjentów, ponieważ trafiają do niego osoby, które mają już zakończony proces leczenia, są w pełni zdiagnozowane, nie wymagają dalszej hospitalizacji, a jednocześnie ich stan zdrowia nie pozwala na samodzielne funkcjonowanie.

- Tylko w taki sposób możemy zapewnić dalsze funkcjonowanie oddziału - przekonuje dyr. Nazimek.

Likwidacja zagrozi bezpieczeństwu pacjentów

Natomiast zdaniem konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie psychiatrii, likwidacja 40-łóżkowego oddziału i zastąpienie go ZOL-em stanowi duże niebezpieczeństwa dla pacjentów z zaburzeniami psychiatrycznymi.

- Po likwidacji oddziału ogólnopsychiatrycznego zabraknie łóżek dla pacjentów, którzy będą wymagali pilnego leczenia - wyjaśnia dr Izolda Świstuń.

Negatywnie wniosek zaopiniował również Mieczysław Wojtaszek, dyrektor wydziału polityki społecznej i zdrowia w opolskim urzędzie wojewódzkim, który zwrócił uwagę, że decyzja o zamknięciu oddziału jest zbyt pochopna i należy się z nią wstrzymać.

- We wrześniu zobowiązaliśmy dyrektora opolskiego oddziału NFZ, aby zabiegał w centrali o zwiększenie finansowania świadczeń psychiatrycznych na terenie Opolszczyzny. W Warszawie trwają już prace nad zmianami wycen, dlatego powinniśmy poczekać na odpowiedź i dopiero wtedy podjąć dalsze kroki - apelował Wojtaszek.

Burzliwa dyskusja na sesji

Radna PiS Martyna Nakonieczny przypomniała, że już w przyszłym miesiącu przyjmowany będzie przez sejmik projekt Strategii Rozwoju Województwa Opolskiego do 2030 roku, w którym pojawiają się hasła m.in. o wzmacnianiu opolskiej służby zdrowia oraz poprawie i zwiększeniu dostępności do świadczeń medycznych.

- Jak ma się wasz plan likwidacji oddziału do zapisów strategii, którą mamy wkrótce przyjąć? Przecież to nie ma sensu - uważa radna PiS.

W trakcie burzliwej dyskusji na sesji przewodniczący sejmiku Rafał Bartek z Mniejszości Niemieckiej kilkukrotnie podkreślał, że to nie samorząd odpowiada za deficyt kadry lekarskiej.

- Jedynym powodem, dla którego dzisiaj o tym dyskutujemy, jest to, że w regionie po prostu nie ma lekarzy, którzy chcieliby pracować na Wodociągowej - wyjaśnia.

Radny Tomasz Gabor z Solidarnej Polski ripostował, że jeśli lekarzy szuka się przez grupy na portalach społecznościowych, to nie może dziwić, że specjaliści się nie zgłaszają.

- Do tej pory zlikwidowaliście sanatorium w Jarnołtówku i Suchym Borze, a chcieliście jeszcze zlikwidować Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Katowickiej. Jesteście zamykaczami szpitali - podkreśla Gabor.

Jednocześnie skrytykował samorząd województwa, że program stypendialny dla studentów medycyny został wprowadzony dopiero w zeszłym roku, chociaż kierunek lekarski funkcjonuje w Opolu od 2017 roku.

Do dyskusji włączył się dyrektor szpitala psychiatrycznego Krzysztof Nazimek, który odpowiedzialność za brak chętnych do pracy zrzucił na... "Nową Trybunę Opolską", która od wielu miesięcy opisywała coraz gorszą sytuację kadrową w szpitalu.

- Pracownicy naszego szpitala zmęczeni są już tą sytuacją i ciągłym opowiadaniem, że likwidujemy oddział, że mamy do czynienia z zapaścią opolskiej psychiatrii, że pacjenci z regionu nie mają gdzie zgłosić się po pomoc. Nawet jeśli uda mi się znaleźć kogoś chętnego do podjęcia pracy, to jak poczyta naszą lokalną prasę, to będzie miał poczucie, że coś złego się u nas dzieje, dlatego nie warto przychodzić - argumentował dyrektor Nazimek.

Marszałek likwiduje, ale zapowiada budowę nowego oddziału

Głosowanie nad likwidacją oddziału było czystą formalnością. Koalicja radnych KO-MN-PSL przegłosowała wniosek, przeciw był tylko o połowę mniejszy klub radnych PiS.

Największe zaskoczenie wzbudziła jednak przedsesyjna konferencja, podczas której marszałek Andrzej Buła stwierdził, że „samorząd planuje przeznaczyć kilkanaście milionów złotych na budowę nowego oddziału na Wodociągowej”.

- Budowę Centrum Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży chcemy sfinansować z pieniędzy unijnych i mamy nadzieję, że je otrzymamy. Czy ryzykujemy? Tak, bo już teraz dajemy pieniądze z budżetu województwa na dokumentację, ryzykując, że nawet jeśli teraz nie otrzymamy pieniędzy, to dokumentacja przyda się do nowej perspektywy finansowej - tłumaczy marszałek.

Do sprawy wrócimy.

Czwarta fala COVID-19 w natarciu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie