Piotr Mikołajczak, menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole: - Nie rozumiem hejtu, jaki nas spotkał. W klubie wszystko jest w porządku [WYWIAD]

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Obecny sezon jest dla Piotra Mikołajczaka (w środku) pierwszym w roli menadżera OK Bedmet Kolejarza Opole.
Obecny sezon jest dla Piotra Mikołajczaka (w środku) pierwszym w roli menadżera OK Bedmet Kolejarza Opole. materiały klubowe
- Zaliczyliśmy wpadkę w Rawiczu, ale nadal jesteśmy liderem 2 Ligi Żużlowej. Nie jestem więc w stanie pojąć, dlaczego jedno niepowodzenie wywołało u niektórych kibiców tyle skrajnych emocji. Każdego dnia robimy wszystko, by na koniec sezonu cieszyć się z awansu do 1 ligi, lecz do tego droga jeszcze bardzo daleka - mówi Piotr Mikołajczak, menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole.

Jak bardzo zaskoczyła pana spora liczba negatywnych komentarzy po porażce z Metaliką Recykling Kolejarzem Rawicz?
Było to dla mnie bardzo duże zaskoczenie, bo zupełnie nie wiem, dlaczego tak się stało. Uważam jednak, że te komentarze nie pochodziły od naszych prawdziwych kibiców, tylko od tych internetowych. Po ośmiu przekonujących zwycięstwach przytrafiła nam się porażka po meczu, który ułożył się dla nas bardzo pechowo. Ponadto jechaliśmy w osłabionym składzie, więc taki hejt, jaki nas spotkał, niczemu nie służy. A już na pewno nie pomaga klubowi i zawodnikom. Zamiast otrzymać wsparcie, spotkaliśmy się z dziwnymi wpisami, których w ogóle nie popieram.

Może niektórzy odnieśli wrażenie, że po tak udanym starcie rozgrywek awans macie już w kieszeni?
Do tego jeszcze bardzo daleka droga. Cały czas powtarzam, że celem numer jeden jest awans do fazy pucharowej. Tam gra zacznie się od nowa, wszystko się może zdarzyć. Wystarczy jeden słabszy bądź pechowy dzień i losy sezonu mogą się odwrócić o 180 stopni. Na razie jednak nie widzę powodów do niepokoju. Wracając do hejtu, jaki nas spotkał, chciałbym zadać kibicom pytanie: co będzie, jeżeli drużyna awansuje do 1 ligi i tam w co drugim meczu będzie ponosić porażkę? Co będzie się wtedy działo? Bo jeżeli mamy się narażać na tak nieuzasadnioną krytykę po jednej wpadce w 2 lidze, to przy takim obrocie spraw nawet nie ma sensu myśleć o awansie. Nie tak powinno to wyglądać.

A jak zareagowaliście na niepowodzenie w Rawiczu wewnątrz drużyny?
Odbyliśmy krótką rozmowę. Niektórzy zawodnicy posypali głowy popiołem. Słabszy występ zaliczyli choćby Oskar Polis i Kamil Brzozowski. Zdają oni sobie jednak z tego sprawę. Wiedzą nad czym mają pracować i nad czym pomyśleć. Mieliśmy też ogromnego pecha związanego z wadliwymi linkami sprzęgłowymi. Nikt nie przypuszczał, że zaliczymy aż trzy taśmy tym spowodowane. Mam nadzieję, że limit pecha na ten sezon już wyczerpaliśmy i podobny wypadek przy pracy więcej nam się nie przydarzy.

Na forach sporo osób zastanawiało się też, czemu, kosztem Kamila Brzozowskiego, ani jednej szansy nie dostał jeszcze Tomasz Orwat.
Przychodząc do klubu, Tomek miał jasno powiedziane, że będzie u nas zawodnikiem rezerwowym. Wiedział, że swoją szansę otrzymać może w przypadku kontuzji bądź słabszych występów podstawowych żużlowców. Kibice jednak nie widzą tego, co się dzieje na treningach i na co ja zwracam uwagę. Wiem, jak sprzętowo przygotowany jest Kamil, a jak Tomek i uważam, że miejsce w składzie nadal należy się Kamilowi. On jest też znacznie bardziej doświadczonym zawodnikiem. Ma bardzo dobry sprzęt, tylko musi jeszcze popracować nad jego odpowiednimi ustawieniami i poukładać pewne rzeczy w głowie. Zdarza się bowiem, że podczas meczu dokonuje niewłaściwych korekt. Cały czas jednak w niego wierzę i dlatego konsekwentnie dostaje on swoje szanse.

Generalnie jednak w wygranych meczach waszym atutem było to, że właściwie nie było w drużynie słabych punktów.
Zgadza się. Zawsze powtarzałem, że dla mnie liczy się cały zespół, a nie indywidualne zdobycze jednego zawodnika. Bo co z tego, jeśli ktoś zgarnie komplet, a dwóch zrobi zero. Mecz jest wtedy przegrany. Od początku pracy w Opolu położyłem nacisk na to, by w drużynie była dobra atmosfera. Cieszy więc niezwykle, że chłopcy wzajemnie sobie pomagają i są ze sobą zżyci. To gołym okiem widać na torze i jedno potknięcie nie może tego zniweczyć. 7 sierpnia, kiedy pojedziemy kolejny mecz z Wolfe Wittstock, wrócimy na zwycięską ścieżkę.

Za lidera zespołu można jednak uznać Szweda Jacoba Thorsella, który może się pochwalić średnią 2,51 pkt. Spodziewaliście się, że będzie spisywać się aż tak dobrze?
Nie jestem tym zaskoczony. Kiedy zacząłem rozmowy z Jacobem i przedstawiłem zarządowi, że chciałbym go sprowadzić do Opola, nikt nie wierzył, że do nas przyjdzie. Dla mnie to zawodnik typowo 1-ligowy. Ma też przeszłość w Ekstralidze, ale doznał poważnej kontuzji, która nieco zahamowała jego karierę. Musiałem poświęcić trochę czasu na rozmowy, by przekonać Jacoba do zasilenia Kolejarza. Gdy tylko się zgodził, z miejsca wiedziałem, że będzie liderem tej drużyny i rzeczywiście nim jest.

Ostatnio zmagał się on jednak z urazem. Wróci na tor dopiero, gdy będzie zdrowy absolutnie na sto procent?
Oczywiście, nie zamierzamy ryzykować. Jestem z Jacobem w stałym kontakcie. Rehabilitacja przebiega bardzo szybko, z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wiele wskazuje na to, że będziemy mogli z niego skorzystać już w najbliższym meczu z Wolfe.

Wartość dodaną w porównaniu do poprzedniego sezonu stanowią też goście, szczególnie Bartłomiej Kowalski.
Bartek to zawodnik młody, ale już z dużym doświadczeniem ekstraligowym. Dodatkowo to skromny chłopak, z którego mamy sporą pociechę. Bardzo dziękuję włodarzom Włókniarza Częstochowa, że poszli na taką współpracę. Czerpie z niej korzyści też sam żużlowiec, który rozwija się, jeździ praktycznie co tydzień i wydatnie pomaga naszej drużynie. To był „strzał w dziesiątkę”.

A innego Bartka, Smektałę, zobaczymy w tym sezonie w barwach Kolejarza?
Czas pokaże. Nie chcę zbyt wcześnie składać deklaracji, ale cały czas prowadzę z Bartkiem rozmowy. On jest gotów nam pomóc. Zostało jeszcze parę szczegółów do ustalenia, zarówno z nim, jak i z klubem z Częstochowy. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, będziemy mogli z niego skorzystać w najważniejszej fazie sezonu.

Z czego jest pan jak dotąd najbardziej zadowolony, jeżeli chodzi o pracę w Kolejarzu?
W klubie trzeba było zmienić sporo spraw organizacyjnych, poukładać wszystko finansowo i wraz z zarządem sobie z tym poradziliśmy. Włodarze Kolejarza wykonują naprawdę dobrą pracę, z dnia na dzień szukają dodatkowych źródeł finansowania. Nasza kondycja finansowa wygląda korzystnie. Zawodnicy mają płacone na bieżąco po każdym meczu, dzięki czemu mogą skupiać się wyłącznie na sprawach sportowych. Jeżeli jednak wywalczylibyśmy awans do 1 ligi, czekają nas kolejne bardzo duże zmiany. Wyższy poziom rozgrywkowy to inna bajka organizacyjna i infrastrukturalna.

Głównie dotyczy to stadionu?
Również, ale nie tylko. Będziemy musieli wtedy rozszerzyć ogólną strukturę klubu i mieć więcej ludzi zatrudnionych na etatach. W 2 lidze nie ma jeszcze tak dużych wymagań organizacyjnych jak poziom wyżej, choćby związanych z telewizją. Jesteśmy jednak w stanie wszystko poukładać. Sponsorzy widzą, że w klubie dzieje się dobrze i są coraz bardziej zainteresowani współpracą. Nasz ewentualny start w 1 lidze będzie więc raczej niezagrożony.

Trybuna na pierwszym łuku i oświetlenie powstaną tylko w przypadku awansu?
Podczas grudniowej wizyty u prezydenta Opola przedstawiliśmy wszystkie wymogi infrastrukturalne, jakie klub musiałby spełniać w 1 lidze. Z tej listy wykonana już została całkowita wymiana nagłośnienia, a w trakcie realizacji jest montaż monitoringu. Wiosną miała być też robiona trybuna na pierwszym łuku, ale z uwagi na to, że jest mało miejsca i roboty muszą być prowadzone z toru, prace nad nią zostały przełożone na jesień. Co do kwestii oświetlenia i odwodnienia liniowego, z tego co wiem aktualnie miasto, wraz z MOSiR-em, jest na etapie przygotowywania się do realizacji tej inwestycji.

Brak awansu będzie dla Kolejarza katastrofą?
Nie odbierałbym tego w kategoriach potencjalnego kataklizmu. Żużel jest bardzo nieprzewidywalną dyscypliną, w której rolę odgrywa bardzo dużo czynników: kontuzje, sprzęt czy przygotowanie toru. Mamy jednak świadomość, że jak pojedziemy w najważniejszych meczach na swoim optymalnym poziomie, to stoimy przed bardzo dużą szansą awansu. To jest też nasz cel, natomiast jeżeli się nie uda, to katastrofy też nie będzie. Rozumiem oczekiwania kibiców, którzy już od kilkunastu lat wyczekują Kolejarza w 1 lidze, ale samemu muszę patrzeć na wszystko z chłodną głową. Każdego dnia wspólnie pracujemy nad tym, byśmy na końcu sezonu wraz z kibicami mieli powody do świętowania.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Mikołajczak, menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole: - Nie rozumiem hejtu, jaki nas spotkał. W klubie wszystko jest w porządku [WYWIAD] - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie