Suspendowany ksiądz miał ukraść tożsamość biskupa opolskiego Andrzeja Czai. Sąd chciał przenieść sprawę poza Opolszczyznę

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Biskup Andrzej Czaja uważa, że wyrok sądu może ukróci spekulacje na temat wulgarnych maili, za którymi - zdaniem zawieszonego księdza - miała stać kuria.
Biskup Andrzej Czaja uważa, że wyrok sądu może ukróci spekulacje na temat wulgarnych maili, za którymi - zdaniem zawieszonego księdza - miała stać kuria. Archiwum
Udostępnij:
Mijają kolejne miesiące a proces w sprawie, która zelektryzowała mieszkańców Opolszczyzny, nie może nawet wystartować. Najpierw sędzia zawnioskowała, aby pochylił się nad nią sąd w Wodzisławiu Śląskim. Pomysł upadł i choć od decyzji minęło kilka kolejnych tygodni nadal nie wyznaczono terminu pierwszej rozprawy.

Na ławie oskarżonych ma zasiąść ks. Rafał C. oraz jego świecki przyjaciel i były szafarz Rafał S. Zdaniem śledczych mężczyźni ukradli tożsamość biskupa opolskiego oraz kanclerza kurii i przekonywali, że duchowni składali księdzu C. niedwuznaczne propozycje. Ksiądz C. na potwierdzenie swoich słów pokazywał m.in. wulgarne maile, które miał dostać z kurii.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Opolu w sierpniu ubiegłego roku, ale sędzia podjęła starania by przenieść sprawę poza Opolszczyznę. Powołała się przy tym na to, że większość osób, które należy wezwać na rozprawę, mieszka daleko od opolskiego sądu.

- 26 listopada Sąd Rejonowy w Opolu wystąpił z wnioskiem do Sądu Okręgowego w Opolu o przekazanie sprawy innemu sądowi równorzędnemu, to jest Sądowi Rejonowemu w Wodzisławiu Śląskim - potwierdza Aneta Rempalska z biura rzecznika prasowego. - Sąd Okręgowy w Opolu postanowieniem z 7 grudnia nie uwzględnił tego wniosku. Sprawa znajduje się u sędziego celem podjęcia czynności.

Sąd, jak dotąd, nie podjął jednak decyzji, co do terminu pierwszej rozprawy.

- Nie chcemy naciskać, ale oczywiście zależy nam na tym, by proces ruszył jak najprędzej - mówi ksiądz Joachim Kobienia, rzecznik opolskiej kurii. - Wyrok niezależnego sądu ma szansę przekonać opinię publiczną, kto mówi prawdę. W naszej ocenie zgromadzone dowody są jednoznaczne, ale dopóki nie ma wyroku, ciągle jeszcze jest pole do spekulacji, które rzutują na wizerunek księdza biskupa i kurii.

Przypomnijmy. Rafał C. jest zawieszonym kapłanem diecezji opolskiej (wcześniej był suspendowany), a postępowanie przeciwko niemu toczy się przed sądem kościelnym. Formalnie nadal jest księdzem, ale nie może nosić stroju duchownego ani udzielać sakramentów.

Duchowny do 2018 roku był proboszczem w Chałupkach (pow. raciborski). To wtedy pojawiły się podejrzenia, że ksiądz przywłaszczył sobie parafialne datki - w sumie około 6 tys. złotych. Wątkiem tym zajmuje się Sąd Rejonowy w Raciborzu.

Ks. Rafał C. podlega biskupowi opolskiemu, dlatego gdy na jaw wyszły niejasności związane z datkami, Andrzej Czaja odwołał proboszcza. Kazał też księdzu zamieszkać w jednym z domów diecezjalnych. Gdy duchowny tego nie zrobił, został ukarany suspensą.

To właśnie ten moment jest kluczowy dla dalszego biegu zdarzeń, bo zdaniem śledczych ksiądz Rafał C. i jego świecki znajomy Rafał S., w odwecie za działania kurii po incydencie z datkami, mieli ukraść tożsamość biskupa opolskiego oraz jego kanclerza i zacząć rozsyłać - podszywając się pod nich – spreparowane, wulgarne wiadomości mailowe i sms’owe.

Wiadomości te zawierały też groźby. Rafał C. zwracał się do różnych osób z prośbą o pomoc, twierdząc, że biskup i kanclerz kurii składali mu propozycje seksualne. Gdy te osoby dawały temu wiarę, otrzymywały sms-y z groźbami, za którymi miała stać kuria. W ocenie prokuratury była to sprawka Rafał C. i Rafał S. Dowodów na to miały dostarczyć m.in. oględziny komputera, zabezpieczonego w miejscu zamieszkania oskarżonych.

Ksiądz Rafał C. i jego świecki przyjaciel jako koronny dowód w swojej sprawie przedstawiali opinie, które miały potwierdzać, że pierwszy z mężczyzn był nagabywany przez kurię. W ocenie prokuratury zostały one przygotowane w oparciu o niepełny lub zmanipulowany materiał dowodowy.

Za podszywanie się pod inną osobę w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej grozi do 8 lat więzienia.

Jest jeszcze jeden odprysk tej historii. O księdzu Rafale C. zrobiło się głośno w marcu 2021 roku, za sprawą zarzutów sformułowanych podczas konferencji posłanki Joanny Scheuring-Wielgus. Zarzucono tam biskupowi opolskiemu, że ten nękał księdza i jego rodzinę, a także sugerowano próbę wykorzystania seksualnego podległego duchownego. Dowodem w sprawie miały być mocne nagrania. Kuria złożył w Sądzie Okręgowym w Opolu pozew o ochronę dóbr.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Materiał oryginalny: Suspendowany ksiądz miał ukraść tożsamość biskupa opolskiego Andrzeja Czai. Sąd chciał przenieść sprawę poza Opolszczyznę - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie