- Tak grać nie można - mówił po meczu z Serbią Marcin Gortat. - W spotkaniu ze Słowenią zespół musi się odmienić. - Jestem wściekły - dodał Szymon Szewczyk. - Na nikogo się nie oglądam, bo jedynym wzorcem jest dla mnie ojciec, a on nigdy nie odpuszczał i nigdy się nie poddawał. I ja też nie!

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Polacy wyszli na wczorajszy mecz zmobilizowani zapewne m.in. właśnie przez dwóch wojowników Gortata i Szewczyka. Już pierwsze minuty pokazały, że drużyna ma inne oblicze niż w spotkaniu z Turcją i Serbią. I to nie tylko dlatego, że trener Muli Katzurin zrobił dwie zmiany w pierwszej, dotąd "żelaznej" piątce. Obok Gortata oraz duetu "małych" Krzysztof Szubargi i Davida Logana zagrali Krzysztof Roszyk i Szewczyk, a Michał Ignerski i Maciej Lampe zaczęli na ławce.

Zasadnicza różnica była w nastawieniu do gry. Polacy od początku rzucili się na rywali. Nie pozwolili sobie narzucić stylu gry Słoweńców. Pierwszy punkt zdobył Szewczyk. Pierwszy osobisty spudłował, ale drugi trafił. Polacy szybko zdominowali tablicę i w pierwszej kwarcie wygrali zbiórki 15-10, a po drugiej było 26-20. Wynik trzymał Szewczyk i w 5. min Polska prowadziła 8:4.

Katzurin tym razem często zmieniał piątkę. Już w 6. min weszli na parkiet Lampe, Łukasz Koszarek i Michał Chyliński, a wkrótce także Ignerski. Nasz zespół prowadził w 10. minucie 17:11. Polacy wychodzili wysoko w obronie i świetnie kryli rozgrywających Słowenii, zwłaszcza lidera zespołu Jakę Lakovicia, który w sobotę zdemolował zespół Litwy. Dobra gra naszej drużyny w defensywie zwiastowała szansę na zwycięstwo.

Jednak to właśnie sło-weńscy gracze obwodowi zrobili pierwszy wyłom w strategii zespołu Katzurina.

Na początku drugiej kwarty dwa razy za 3 punkty trafił Samo Udrih, a po dwóch osobistych Lakovicia Słoweńcy odzyskali prowadzenie (17:19). Szewczyk odpowiedział trójką (20:19), ale za chwilę rywale przejęli inicjatywę. Dobrą zmianę dał znany z polskich parkietów Goran Jagodnik, który przywitał się z polskimi kolegami dwoma trafieniami za 2 i za 3. Zrobiło się 22:29.

Kilka nieudanych akcji miał Gortat. Wydaje się, że to wynik zmęczenia, choć sam Marcin zaprzeczał po meczu.

- Nie, nie czuję się zmęczony - mówił. - Takie mecze jak na mistrzostwach nie męczą mnie na tyle, żeby rzutowało to na moją postawę na boisku.

"Gorti" miał znakomity przechwyt w 11. minucie, ale zgubił piłkę. Dwa razy nie dobił znad kosza, przestrzelił rzut z półdystansu i trener Katzurin po raz pierwszy od dwóch meczów dał mu odpocząć.

Drużynę poderwał jeszcze do walki Szewczyk, najlepszy zawodnik w naszym zespole tego wieczoru. Dwoma znakomitymi akcjami, w tym wreszcie pierwszą kontrą, która na początku turnieju była znakiem firmowym Polaków, doprowadził do remisu 29:29 (20. min). Ostatniego w tym meczu.

Nadzieja żyła bowiem tylko 20 minut. Początek trzeciej kwarty to tęgie lanie, jakie sprawili Słoweńcy naszym koszykarzom. Kluczem do rozmontowania polskiej obrony był rzut z dystansu. Trafiali zarówno zawodnicy obwodowi, jak i podkoszowi.

Nasza drużyna nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. Podopieczni trenera Katzurina fatalnie grali w tej fazie w ataku. Nie potrafił przerwać niemocy zespołu Logan, choć wydaje się, że właśnie to jego spokój i pewny rzut z dystansu powinny w takich chwilach być w cenie. Amerykanin zaczął jednak trafiać dopiero wtedy, kiedy rywale prowadzili już dwudziestoma punktami (42:62).

Przez 8 minut Słoweńcy rzucili 18 punktów, pozwalając Polakom zdobyć tylko 3. Było więc 32:49 i emocje zgasły. Polacy znów byli bezradni, tak jak w meczach z Turcją i Serbią.

Słoweńcy rządzili na parkiecie niepodzielnie, nie pozwalając dojść Polakom bliżej niż na 15 punktów (52:67 w 36. min).

Prawda jest brutalna. To nie jest drużyna, która może zaistnieć w czołówce europejskiej. Na pewno jednak najlepsza, jaką w tej chwili można złożyć z polskich koszykarzy.






Polska - Słowenia 60:76 (17:11, 22:24, 11:22, 20:23)

Sędziowali: Shmuel Bachar (Izrael), David Chambon (Francja), Aleksandar Milojevik (Macedonia)

Widzów: 8.100

Polska: Szewczyk i Logan po 15, Koszarek 9, Ignerski 7, Gortat i Lampe po 6, Szubarga 2, Roszyk i Chyliński 0. %07Trener: Muli Katzurin.

Słowenia: Erazem Lorbek 20, Laković 14, Brezec 12, Samo Udrih 10, Nachbar 6, Jagodnik i Slokar po 5, Klobucar 4, Domen Lorbek i Golemac 0. Trener: Jure Zdovc.






Gortat: nadal jest szansa


Z Marcinem Gortatem rozmawia Marek Kondraciuk


Początek zwiastował sukces, a jednak jest porażka.

W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze. Mimo że spudłowaliśmy kilka rzutów cała drużyna grała rewelacyjnie. Broniliśmy na obwodzie, było dużo walki, nie oddawaliśmy punktów spod kosza, tablicę wręcz "zniszczyliśmy" z Szymonem. W drugiej było bardzo źle. Poszliśmy do szatni i po dziesięciu minutach wróciliśmy jacyś inni. Lepiej by było chyba, żebyśmy zostali na parkiecie i napili się wody przy ławce. Nastąpiło rozluźnienie.


To nie był pana dobry mecz.

Zagrałem tragicznie, na pozimie polskich autostrad. Chciałem stworzyć nową koszykówkę, koszykówkę Marcina Gortata. Gubiłem piłkę, plątały mi się nogi. Wiedziałem, że taki mecz musi przyjść. To się mogło udzielić zespołowi.


Z czego wynikał brak punktów z ponowienia ataków?

Z mojej głupoty, z mojego pośpiechu, z braku rozwagi.


Przed meczem powiedział pan sporo mocnych i gorzkich słów o zaangażowaniu niektórych kolegów w grę. Czy to nie wpłynęło na atmosferę w zespole?

Atmosfera jest dobra, bo dalej żartujemy, śmiejemy się na treningach, jesteśmy drużyną. Przed meczem podszedłem do każdego i powiedziałem, że moje wypowiedzi są wynikiem frustracji po porażkach, bo ja bardzo chcę tu wygrać.


Dobra gra Słoweńców po przerwie zaskoczyła was?

Nie, bo przecież nie graliśmy przeciwko dzieciom ze szkoły.


Wierzy pan jeszcze w awans?

Nadal jest szansa, ale trzeba zagrać na 110 procent swoich umiejętności.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!