Opolanin miał organizować krwawe walki psów! Proceder mógł mieć zasięg europejski

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Skala okrucieństwa poruszyła nawet doświadczonych śledczych. Wystawiane zwierzęta walczyły na śmierć i życie. Wartość jednego to nawet 20 tysięcy euro. Na razie właściciel usłyszał zarzut znęcania się nad jednym ze swoich amstaffów ze szczególnym okrucieństwem, ale sprawa jest rozwojowa.

Jak ustaliliśmy, śledczy z Małopolski wpadli na trop nielegalnych walk psów, gdy na ich celowniku znalazł się Roman B., mieszkaniec jednej z podopolskich miejscowości. Mężczyzna wcześniej usłyszał zarzut oszustwa, a policjanci – przeszukując jego miejsce zamieszkania – znaleźli sporo filmów, dokumentujących krwawy proceder.

Zwierzęta były szkolone do tego, by zabijać. Dla słabszego z nich, walka najczęściej kończyła się śmiercią. Roman B. wpadł dzięki pracy policjantów z Komisariatu II Policji w Opolu i funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej.

- Zatrzymany mężczyzna miał prowadzić tresurę psów ras agresywnych tak, by nadawały się one do walk, a także organizować nielegalne widowiska, noszące znamiona okrucieństwa wobec zwierząt - wyjaśnia asp. Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

Jak ustaliliśmy podejrzany - by zwiększyć waleczność osobników, które miał pod opieką - karmił je żywymi zwierzętami, m.in. królikami. Psy miały też dostawać testosteron, który powodował sztuczny przyrost tkanki mięśniowej.

Roman B. został zatrzymany w ubiegłym tygodniu. Policjanci znaleźli na jego posesji 11 amstaffów. Zwierzęta zostały zbadane przez biegłego z zakresu weterynarii, psiego behawiorystę oraz zoopsychologa. Większość miała na ciele obrażenia i blizny mogące świadczyć o tym, że brały udział w walkach.

Jak ustaliliśmy, pandemia pokrzyżowała Romanowi B. plany związane z krwawym biznesem, bo w czasie ograniczeń covidowych walki nie odbywały się. Mężczyzna nie tracił jednak czasu. Na jego posesji znaleziono też młode osobniki, które nie brały jeszcze udziału w walkach, ale – wszystko na to wskazuje – były do nich szkolone.

- Podczas przeszukania pomieszczeń funkcjonariusze ujawnili puchary, trofea i dyplomy mogące pochodzić z walk – wyjaśnia asp. Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Opolu. - Śledczy zabezpieczyli także przyrządy do ćwiczeń i leki dla zwierząt. Podejrzewany o przemoc wobec zwierząt został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 44-latkowi zarzutu znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad jednym z psów. Mężczyzna miał angażować zwierzę do udziału w krwawych widowiskach, skazując go tym samym na cierpienie.

- Roman B. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wskazał, że interesuje się walkami psów i ogląda je w internecie, natomiast twierdził, że jego psy w walkach nie uczestniczą – mówi prokurator Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu. – Przeczy temu zabrany materiał dowodowy. Co najmniej jeden z zabezpieczonych psów brał udział w walkach, zarejestrowanych na nagraniach wideo, znalezionych w miejscu zamieszkania podejrzanego.

Odebrane właścicielowi zwierzęta zostały zabezpieczone, a prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o zastosowanie wobec 44-latka tymczasowego aresztu. Roman B. trafił za kratki na 2 miesiące, ale niewykluczone, że areszt zostanie przedłużony.

Za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem mężczyźnie grozi kara do 5 lat więzienia.

Sprawa jest rozwojowa i – jak zdradzają śledczy - może mieć europejski zasięg. Niewykluczone też, że mężczyzna usłyszy kolejne zarzuty.

- Ktoś, kto nie widział takich walk, nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie skali cierpienia tych zwierząt – mówi osoba znająca realia tej sprawy. - Psy przed walką są głodzone, by wzmóc ich agresję. Dostają za to leki anaboliczne, aby zyskały na sile. Kiedy „w ringu” zwierzę doznaje szczękościsku, jego pysk jest rozwierany siłą, za pomocą drewnianego kołka. Psy zwykle giną podczas takiego krwawego widowiska. Bywa jednak, że walka zostaje przerwana i wtedy właściciel stara się ratować zwierzę – najczęściej w stanie agonalnym - bo dla niego to żyła złota. Takie pies może być wart nawet 60-80 tys. złotych.

Czarnek zapowiada HIT!

Wideo

Materiał oryginalny: Opolanin miał organizować krwawe walki psów! Proceder mógł mieć zasięg europejski - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie