Rodzina zmarłego oskarża szpital tymczasowy w Opolu o kradzież. Niestety, to już druga taka sytuacja w tej placówce

Mateusz Majnusz
Mateusz Majnusz
Sprawa zaginionego dowodu osobistego i plecaka nie była pierwszą, jaką zajmowała się opolska policja, a która dotyczyła kradzieży rzeczy osobistych pacjenta szpitala tymczasowego w Opolu.
Sprawa zaginionego dowodu osobistego i plecaka nie była pierwszą, jaką zajmowała się opolska policja, a która dotyczyła kradzieży rzeczy osobistych pacjenta szpitala tymczasowego w Opolu.
Udostępnij:
W szpitalu tymczasowym w Opolu miało dojść do kradzieży dowodu osobistego oraz plecaka zmarłego na covid mężczyzny. Wcześniej policja prowadziła tam dochodzenie w sprawie kradzieży telefonu i 600 zł, ale sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.

Małżeństwo z Opola w grudniu zeszłego roku przechodziło zakażenie koronawirusem. Choroba u żony przebiegała łagodnie, jednak u męża powiły się trudności z oddychaniem. 69-latek trafił więc do szpitala tymczasowego.

Gdy przyjechała po niego karetka, żona spakowała do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy - szczoteczkę, kapcie, komórkę czy wodę. A do kieszeni kurtki włożyła dowód osobisty męża.

Lekarze za wszelką cenę starali się wyleczyć mężczyznę, jednak koronawirus szybko zajął jego płuca. Po dwóch tygodniach na oddziale ogólnym trafił na OIOM z powodu ostrej niewydolności oddechowej. Tydzień później, 29 grudnia zmarł.

Gdzie podziały się rzeczy osobiste zmarłego?

- Anestezjolog, który poinformował mnie o śmierci męża, polecił skontaktować się z sekretariatem, gdzie miałam uzyskać wszelkie informacje. Tam nie udało mi się jednak dodzwonić, dlatego wysłałam swoje dwie córki, które pojechały do szpitala tymczasowego w Opolu, by sprawdzić, co teraz mamy zrobić - tłumaczy wdowa.

Jak wynika z relacji kobiety, w szpitalu otrzymały akt zgonu i dwa worki, w którym były rzeczy osobiste zmarłego. Okazało się jednak, że brakuje w nich dowodu osobistego oraz plecaka.

- Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to że kurtka była odwrócona na drugą stronę, a wszystkie zamki były otwarte. I nie było dokumentu, który sama tam wkładałam. Wtedy uświadomiłam sobie, jakie ryzyko może się wiązać z jego utratą. Dotarło do mnie, że ktoś może spróbować podszyć się pod męża i w jakimś parabanku wziąć na niego pożyczkę. Szybko zablokowaliśmy więc dowód w urzędzie miasta i banku. A jednocześnie próbowaliśmy wyjaśnić, jak to się stało, że ten dowód zaginął wraz z plecakiem - wyjaśnia.

W szpitalu tymczasowym rodzina zmarłego dowiedziała się, że w spisie rzeczy zostawionych w depozycie nie było ani dowodu ani plecaka.

- Przecież mój mąż, co mogą potwierdzić ratownicy medyczni z karetki, nie jechał do szpitala z foliową torbą ze sklepu, tylko miał ładny i nowy plecak - podkreśla kobieta.

W szpitalu wcześniej miało już dojść do kradzieży

Z początkiem stycznia żona zmarłego złożyła na Komendzie Miejskiej Policji w Opolu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników szpitala tymczasowego, kierowanego przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu.

Jak udało nam się dowiedzieć, nie było to pierwsze takie zawiadomienie w ostatnim czasie, jakim zajmowała się opolska policja, a które dotyczyło kradzieży rzeczy osobistych pacjenta szpitala tymczasowego w Opolu.

- W maju 2021 roku policjanci prowadzili dochodzenie w sprawie kradzieży telefonu komórkowego i pieniędzy w kwocie 600 zł. Sprawa została jednak umorzona, bo nie udało się wykryć sprawcy - mówi aspirant Agnieszka Nierychła, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

Szpital: w depozycie tych rzeczy nie było

W przesłanym oświadczeniu Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu wyjaśnia, że pacjent ma prawo do przechowywania rzeczy wartościowych w depozycie, a wówczas szpital ponosi za nie odpowiedzialność. Takie informacje są pacjentowi przekazywane w punkcie przyjęć oraz umieszczone w szpitalu.

- Personel szpitala nie ma bowiem możliwości pilnowania rzeczy pacjentów. Wykaz, liczba i stan rzeczy przekazanych do depozytu wpisywane są na kartę depozytową. W opisywanym przypadku żona pacjenta po wydaniu rzeczy z depozytu zgłosiła brak plecaka oraz dowodu osobistego. W postępowaniu wyjaśniającym personel ustalił, że w karcie depozytowej takie rzeczy nie zostały wpisane. Przedmiotów tych nie znaleziono ani w depozycie, ani na terenie szpitala - tłumaczy Edyta Hanszke-Lodzińska, rzecznik prasowy szpitala.

Postępowanie w tej sprawie prowadzi policja. Ma ono zweryfikować, czy zmarły pacjent rzeczywiście trafił do szpitala z dowodem osobistym i plecakiem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Koniec stanu epidemii w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Rodzina zmarłego oskarża szpital tymczasowy w Opolu o kradzież. Niestety, to już druga taka sytuacja w tej placówce - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie