Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

37-letnia Wita K. zginęła w swoim mieszkaniu na osiedlu ZWM w Opolu w marcu 1996 roku. Sprawca do dziś jest nieuchwytny

Sławomir Draguła
Sławomir Draguła
Zabójcy mieszkanki opolskiego ZWM-u do dziś nie zatrzymano. Zdjęcie ilustracyjne.
Zabójcy mieszkanki opolskiego ZWM-u do dziś nie zatrzymano. Zdjęcie ilustracyjne. pixaby
Na Opolszczyźnie jest kilka niewyjaśnionych zabójstw. Pomimo wysiłków policjantów, prokuratorów czy techników kryminalistycznych, nie udało się znaleźć i zatrzymać morderców. Wracamy do tych zbrodni, ponieważ być może ktoś coś sobie przypomni i naprowadzi śledczych na trop sprawców. Oto pierwsza z bulwersujących spraw.

Mieszkańcy bloku przy ul. Batalionu "Parasol" na opolskim osiedlu Armii Krajowej (dawny ZWM) jeszcze długo będą pamiętać ten dzień. 31 marca 1996 roku klatka schodowa i teren przed budynkiem aż roiły się od policjantów.

Tych mundurowych i tych po cywilnemu. Potem przyjechał karawan. W jednym z mieszkań znaleziono ciało 37-letniej kobiety, Wity K. Została zamordowana.

Sprawca był brutalny

Ciało kobiety znalazła jej córka, która wróciła z kilkudniowego pobytu u rodziny w jednej z podopolskich miejscowości. Otworzyła kluczem drzwi i natknęła się na zwłoki matki leżące w przedpokoju. Wezwała policję i pogotowie.

- W mieszkaniu było widać ślady bójki - mówi drugi z policjantów pracujący nad tą sprawą. - Powywracane były meble i inne sprzęty domowe.

Morderca był brutalny. Uderzał kobietą o ścianę, szafy, bił po całym ciele.

- Na ścianach były ślady krwi - dodaje policjant.

Śledczy od razu przystąpili do pracy. Zabezpieczyli wszystkie ślady, również te pozostawione przez mordercę. Przesłuchali dziesiątki świadków, w tym sąsiadów.

- Dziwna sprawa, żaden z nich nic nie słyszał, nic nie widział - mówią policjanci. - To niemożliwe. Mieszkanie wyglądało jak po przejściu tornada. Odgłosy ciała uderzanego o ściany czy wywracanych mebli musieli słyszeć lokatorzy sąsiednich mieszkań.

Według śledczych, zabójcą był ktoś, kogo ofiara bardzo dobrze znała i wpuściła do mieszkania jako swojego kata. Jak ustalili kryminalni, drzwi zostały otworzone kluczem. Natomiast po dokonaniu zbrodni, ktoś zamknął zamek od zewnątrz.

- Gdyby to ranna kobieta je zamykała, musiałby zostawić ślady krwi również na zamku, drzwiach czy futrynie, a takich śladów nie było - mówi śledczy

.

Dwie hipotezy

Kim była Wita K.? 37-letnia kobieta nie pracowała, była na utrzymaniu męża, który w czasie, kiedy doszło do zbrodni, pracował na budowach w Niemczech. Kobieta nie stroniła od zabawy.

Często wychodziła do restauracji, kawiarni, organizowała przyjęcia u siebie. Jej znajomymi były osoby wykształcone: prawnicy, lekarze, aktorzy.

- Przyjęliśmy w śledztwie dwie hipotezy - mówi jeden z kryminalnych - Pierwsza, że ofiara pokłóciła się z jednym ze swoich gości. Doszło do bójki, podczas której doszło do morderstwa.

Druga z hipotez mówi o tym, że motywem zbrodni mogła być zazdrość.

- Może któraś z żon nie mogła się pogodzić z tym, że jej mąż chodzi na imprezy do ofiary, czy spotyka się z nią w restauracjach - dodaje funkcjonariusz. - Nie wytrzymała, poszła do kobiety i zabiła, lub po prostu wynajęła kogoś do zabójstwa.

Od samego początku sprawą zajmowali się policjanci z komendy miejskiej i wojewódzkiej policji w Opolu. W 1997 roku z powodu niewykrycia sprawcy podjęto decyzję o umorzeniu śledztwa.

W 2010 roku sprawą zajęli się policjanci z opolskiego Archiwum X. Niestety, sprawca do dziś jest nieznany.

Jeśli ktoś coś wie o tej sprawie, proszony jest o kontakt z najbliższą jednostką policji.

Zabójstwo przedawnia się po 30 latach.

od 7 lat
Wideo

Dzień pamięci - ZBRODNIA KATYŃSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: 37-letnia Wita K. zginęła w swoim mieszkaniu na osiedlu ZWM w Opolu w marcu 1996 roku. Sprawca do dziś jest nieuchwytny - Nowa Trybuna Opolska

Wróć na opole.naszemiasto.pl Nasze Miasto